Prezydent Gwinei Bissau Umaro Sissoco Embalo oficjalnie odroczył w poniedziałek wybory parlamentarne zaplanowane na 24 listopada


„Technicznie rzecz biorąc, nie jesteśmy w stanie zrealizować wyborów, ponieważ dostępny czas nie pozwala nam już na to z powodu licznych trudności logistycznych i finansowych”, tłumaczył decyzję prezydenta jego minister administracji Aristides Ocante da Silva.
Data wyborów listopadowych została ustalona po tym, jak Embalo rozwiązał Narodowe Zgromadzenie Ludowe, czyli parlament w grudniu 2023 r. Wówczas tłumaczył, że kraj potrzebuje okresu stabilizacji, po tym, co nazwał próbą zamachu stanu – odnosząc się do starć zbrojnych między częścią Gwardii Narodowej a siłami specjalnymi Gwardii Prezydenckie, które miały miejsce trzy dni przed rozwiązaniem. W rzeczywistości prezydentowi przeszkadzało to, że w parlamencie 54 ze 102 miejsc miała opozycyjna koalicja utworzona wokół Afrykańskiej Partii Niepodległości Gwinei i Republiki Zielonego Przylądka (PAIGC).
Oznaki, że wybory zostaną opóźnione, zaczęły pojawiać się w zeszłym tygodniu; w sobotę Embalo zasugerował opóźnienie, a w poniedziałek anulował dekret z lipca 2024 r., który ustalił datę wyborów ma 24 listopada.
Niektóre partie opozycyjne zapowiedziały, że obecny prezydent nie będzie już uważany za prezydenta po zakończeniu swojej kadencji w lutym przyszłego roku.

Portugalskojęzyczna Gwinea Bissau jest jednym z najbiedniejszych i najbardziej niestabilnych krajów świata, w którym żyje około 1,9 mln ludzi. Graniczy z Senegalem na północy i Gwineą na południu, a jej wybrzeże Oceanu Atlantyckiego składa się z archipelagu Bijagos, liczącego 88 wysp. Od czasu uzyskania niepodległości od Portugalii w 1974 r., kraj jest trapiony przez korupcję i liczne zamachy stanu. (PAP)
tebe/wr/































































