REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Gronicki: Polska przez ostatnie dwadzieścia lat nie miała prawdziwej recesji

2009-01-20 16:29
publikacja
2009-01-20 16:29
Dodaj Bankier.pl w Google
Gość Radia PiN

Mirosław Gronicki

20.01.2009 r.

Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN jest Mirosław Gronicki, były minister finansów.

Dzień dobry panie ministrze.

Mirosław Gronicki: Dzień dobry.

CS: Komisja Europejska prognozuje wzrost PKB w tym roku 2%, a może jest to zbyt optymistyczna jeszcze prognoza panie ministrze?

MG: Powiedziałby może nie wprost, jeżeli Komisja prognozowała w czasach, kiedy mieliśmy boom, to była bardziej konserwatywna, niż tak zwany rynek. Teraz jest odwrotnie, można powiedzieć, że jeżeli niby ma być gorzej, no to Komisja stara się chyba w ten sposób trochę sytuację uspokajać. Tak bym to rozumiał.

CS: Próbuje zaklinać tę przyszłość, która czeka nas przez najbliższe miesiące w gospodarce?

MG: Do pewnego stopnia tak, chociaż można powiedzieć, że Polska przez ostatnie dwadzieścia lat, to znaczy od recesji transformacyjnej nie miała takiej prawdziwej recesji, więc jeżeli powiedzmy patrzymy w przeszłość, być może Komisja na rację.

CS: Dwa procent wzrostu PKB w tym roku, to jest prognoza z wczoraj, z dziewiętnastego dnia stycznia. Biorąc pod uwagę kalendarz i pana doświadczenie w resorcie, czy a może już właściwie trwają, bądź też powinny trwać resorcie prace nad nowelizacją budżetu na ten rok.

MG: Na pewno pewne przygotowania są, no bo jednak lepiej być przygotowanym na najgorsze, niż powiedzmy w ostatniej chwili podejmować decyzje, ale tak jak pamiętam z dawnych czasów, zarówno nowelizacja, jak i tymczasowy budżet, to są najgorsze, powiedzmy instrumenty zarządzania polityką fiskalną.

CS: Będziemy musieli po ten najgorszy instrument sięgnąć jednak mimo wszystko?

MG: Jest duże prawdopodobieństwo

CS: Dlaczego?

MG: Dlatego, że gospodarka zwalnia, jeżeli Unia myśli o 2% - rząd i ministerstwo finansów zakładało 3,7 i do tego skrajało dochody podatkowe i dochody inne, no to siłą rzeczy te dochody mogą być mniejsze niż zakładano, a więc siłą rzeczy, albo trzeba będzie ciąć wydatki, a już wiemy, że są pewne zaszłości chociażby ten case MON- u, z zadłużeniem, czy powiedzmy innych parę resortów, które po prostu nie dostały pod koniec roku pieniędzy, no więc ta sytuacja wskazuje, że po prostu balansujemy w tej chwili na takiej cienkiej lince dosyć.

CS: W którym momencie - bardziej pytam o kalendarz, możemy spaść z tej linki i trzeba będzie jednak znowelizować budżet?

MG: Zasada jest taka, że dopiero w maju, w czerwcu na pewno wiadomo, co się stanie

z budżetem. Można powiedzieć, że prawdopodobieństwo jest bardzo duże, chociaż to, co powiedziałem przedtem, że zakładam w tej chwili, że jest duże prawdopodobieństwo nowelizacji, to jednak, no powiedzmy sytuacja jest dynamiczna, może się wszystko zmienić, wobec tego rzeczywiście to, o czym mówi minister Rostowski, że poczekajmy, jeżeli trzeba będzie to zareagujemy, no to jest rozsądne podejście.

CS: Czy to też oznacza, że jeżeli się może zmienić, to może się zmienić sytuacja na lepsze czyli na przykład okaże się, że za dwa miesiące nowelizacja nie będzie potrzebna? Czy jest to możliwe?

MG: Jeżeli uda się powiedzmy ścinać wydatki tak, że dopasowane one zostaną do deficytu, który jest zamierzony na ten rok, to oczywiście nie ma potrzeby nowelizacji, znaczy jeżeli dochody będą powiedzmy trochę bardziej optymistyczne, niż powiedzmy w tej chwili myślimy, ponieważ powiedzmy nie ma takiego czystego przełożenia na spadek PKB i spadek dynamiki dochodów. To jest po prostu zależność jak w matematyce mówimy, nieliniowa. Mimo wszystko trzeba trochę jeszcze poczekać.

CS: Tak czy inaczej jeżeli będzie dochodziło do owej nowelizacji budżetu, mamy do wyboru tak jak zresztą sam pan powiedział dwa wyjścia: albo większy deficyt, albo cięcie wydatków. To, że na wydatki już pieniędzy brakuje, no to świadczą o tym chociażby ostatnie przypadki dotyczące czy to wojska, czy policji, zaległości dotyczących wypłat na te dwie sfery. Pan by wybrał, którą drogę: większy deficyt czy cięcie wydatków?

MG: Tak jak powiedziałem, wybrałbym tę samą drogę, którą podąża w tej chwili minister Rostowski, to znaczy poczekałbym do maja, ale jednocześnie przygotowywałbym się na najgorsze.

CS: A jeżeli ciąć wydatki, to, w którym miejscu w pierwszej kolejności?

MG: Proszę pamiętać o tym, że w ostatnich dwóch latach dynamika wydatków i nominalna

i realna była bardzo duża, czyli można w pewnym sensie doprowadzić do powiedzmy skurczenia tych wydatków. Oczywiście jest to bolesne, ale od tego są dyrektorzy generalni ministerstwa, od tego są dyrektorzy finansowi w jednostkach budżetowych, żeby się do tego dostosować.

CS: Czym groziłoby nam z kolei zwiększenie deficytu, czyli na przykład spełnienie również postulatu, którego domaga się parlamentarna opozycja?

MG: Pierwsza sprawa to jest to, że musimy pożyczać więcej, musimy pożyczać więcej w sytuacji, kiedy rynek finansowy jest powiedzmy kolokwialnie nieciekawy. Oczywiście możemy uplasować tyle ile zechcemy, koszt będzie wyższy. Pytanie, czy z punktu widzenia długookresowego warto w tej chwili poświęcać, mimo wszystko dosyć niskie koszty obsługi zadłużenia i liczyć się ze znaczącym ich zwiększeniem w przyszłości.

CS: Bo co, państwowe obligacje wyparłyby te pieniądze, które miałyby być niby przeznaczone na inwestycje dla przedsiębiorstw i to nie przedsiębiorcy dostaliby finansowanie inwestycji, tylko rząd finansowanie deficytu?

MG: To też, chociaż proszę pamiętać o tym, że jeżeli przedsiębiorca chce zainwestować, to zainwestuje, bo większość inwestycji jest...

CS: Ale będzie mu trudniej znaleźć pieniądze na takim, a nie innym rynku.

MG: Oczywiście, tylko, że polska sytuacja jest dość specyficzna, ponieważ efekt wypychania jest znacząco mniejszy, niż to jest w gospodarkach wyżej rozwiniętych.

CS: We wczorajszych prognozach Komisji Europejskiej jest również prognoza dotycząca poziomu naszego deficytu - 3,6% PKB. Panie ministrze, czy te plany EURO 2012, to możemy sobie już tak naprawdę schować na razie do kieszeni, na najbliższe kilkanaście miesięcy?

MG: Odpowiem też nie wprost - te 3,6%, to świadczy o tym, że Komisja popełnia zawsze stały, systematyczny błąd.

CS: Mianowicie?

MG: Z reguły prognozy zawyżają deficyt całego systemu finansów publicznych. Ja nie twierdzę, że w tym roku może tak nie być, ale jeżeli będzie powiedzmy tak jak zwykle, czyli te 3,6 jest powyżej tego, co możemy mieć w rzeczywistości, to rząd może wyciągać argumentu z przeszłości mówiąc: proszę bardzo, w ubiegłych latach z reguły nie doceniano nas, powiedzmy jak w 2002 roku osiągnęliśmy 2%, to Komisja prognozowała jak dobrze pamiętam powyżej 3%. Podobna sytuacja jest teraz, chociaż w tym roku powiedziałbym rzeczywiście będzie ciężej, ja też byłbym skłonny raczej podwyższyć prognozę, z 2,5 oficjalnej prognozy ministerstwa, zawartej w programie konwergencji, w aktualizacji tego programu, do powiedzmy około 3%. To oczywiście też spowoduje, no powiedzmy pewne problemy, ale rząd ma możliwość dyskutowania. Tym bardziej, że w innych krajach rzeczywiście te problemy są jeszcze gorsze.

CS: Dziękuję bardzo. Mirosław Gronicki - były minister finansów.

MG: Dziękuję bardzo. Do widzenia.

Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki