REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Gość: Jarosław Skorulski, Allianz TFI

2010-11-09 20:25
publikacja
2010-11-09 20:25
Panie Prezesie, subskrypcja C Allianz Platinium FIZ, z bardzo wysokim progiem wejścia, ale także z obietnicą wysokich zysków. Ostatnia subskrypcja to ponad 90 milionów złotych pozyskanych aktywów - i całkiem dobre wyniki. Czego spodziewać się po kolejnym rozdaniu?

Od jakiegoś czasu planowaliśmy wprowadzenie takiego produktu, który byłby skierowany zamożniejszych klientów, wyglądającego trochę inaczej niż tradycyjne fundusze inwestycyjne. To jest produkt, dla którego nie mamy benchmarku. Nie ścigamy się na przykład z WIGiem czy z WIGiem20. Staramy się inwestować tak, jakbyśmy inwestowali własny kapitał, w te klasy aktywów, które przyniosą zyski. Przeprowadziliśmy do tej pory dwie emisje jednostek Allianz Platinium FIZ - jedną we wrześniu 2009, a drugą w kwietniu tego roku. W pierwszej zebraliśmy nieco ponad 24 miliony, w tej drugiej ponad 90 milionów. Teraz trwa trzecia. W pierwszych dwóch subskrypcjach inwestorzy zaufali nam wierząc w to, co przedstawiamy, bo nie było jeszcze wyników. W tej chwili już je mamy. Od początku działalności fundusz zarobił 27 procent, a od początku tego roku 20,3 procenta. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tych wyników. Ci, którzy zainwestowali w emisji kwietniowo-majowej, zarobili około 9 procent. Wydaje nam się, że - jak na ten krótki okres - to bardzo dobra stopa zwrotu. Chcielibyśmy, i mamy spore szanse, powtórzyć sukces kwietniowej emisji.

Zarząd TFI także inwestuje w Allianz Platinium FIZ swoje własne pieniądze. Czy to pomaga zarządzać takim funduszem?

Jest to na pewno dla nas dodatkowy stres. Tworząc ten fundusz  myśleliśmy o tym, jak byśmy chcieli inwestować swoje własne pieniądze. Z racji wykonywanego zawodu ja i kolega z zarządu, który nadzoruje dział inwestycji, mamy dużo ograniczeń  związanych z poufnością informacji, do których mamy dostęp. Nie możemy tych informacji wykorzystywać we własnej działalności inwestycyjnej. Zarządzanie takim funduszem, który umożliwia inwestowanie własnych pieniędzy, jest dla nas bardzo korzystne. Korzystamy z tej możliwości. Osobiście nabyłem certyfikat i pierwszej i drugiej subskrypcji. Zamierzam nabyć również certyfikat trzeciej.

Czyli może to wpływać na większe zaufanie klientów?

Tak. Jeśli klient widzi, że osoby, które odpowiadają za zarządzanie czy towarzystwem czy funduszem, powierzają temu funduszowi własne pieniądze, ma do nas większe zaufanie. Chcielibyśmy zarabiać 20 procent w skali roku. Oczywiście będą lata lepsze i gorsze i nie w każdym roku stopa zwrotu będzie wynosiła 20 procent.

Mówi Pan o oderwaniu od benchmarku. Jak więc oceniać tu ryzyko inwestycji?

Oczywiście produkt, który przynosi wyższą stopę zwrotu niż depozyty, na pewno musi mieć też podwyższone ryzyko. Ryzyko w finansach to jest nic innego jak pewne wahania ceny danego instrumentu. Oczywiście może się to również dziać z wartością certyfikatów naszego funduszu zamkniętego Allianz Platinium. Naszym założeniem jest, że ten produkt powinien przynosić co roku dodatnią stopę zwrotu. Spektrum inwestycyjne jest bardzo szerokie. Inwestujemy w cztery podstawowe klasy aktywów, mianowicie: akcje, instrumenty finansowe oparte na surowcach, waluty oraz instrumenty dłużne. Takie szerokie spektrum inwestycyjne powoduje, że zarządzający ma dużą swobodę, ale też stwarza to ryzyko podjęcia decyzji nietrafionej i poniesienia strat. Dlatego kontrola ryzyka w tym produkcie jest bardzo istotna. Kontrola ta to limity inwestycyjne, czyli maksymalne zaangażowanie w poszczególne instrumenty, czy klasy instrumentów. Przede wszystkim kontrolujemy jednak ryzyko na poziomie poszczególnych transakcji. Pilnujemy tego, by - jeśli dana transakcja nie dawała rezultatów zgodnych z naszym założeniem - stosować stop-loss i poszukać innej inwestycji. Nie jest błędem inwestycyjnym, jeśli któraś z podjętych decyzji nie sprawdzi się i zamkniemy ją z jakąś małą stratą. Natomiast błędem inwestycyjnym byłoby dopuszczenie do tego, żeby ta pozycja przyniosła duże straty.

Jeśli podsumujemy teraz - powiedzmy - trzy ostatnie kwartały, to czy obligacje mogą być jeszcze gwarancją utrzymania kapitału?

Trzeba spojrzeć globalnie na tę sytuację. Mamy w pamięci duży kryzys, jaki przeszliśmy pod koniec 2007, w 2008 i na początku 2009 roku. Polska dosyć łagodnie przeszła ten okres, w porównaniu do innych państw europejskich. Banki centralne wykupiły złe kredyty w Stanach, albo wykupiły papiery rządowe, żeby zwiększyć płynność na rynkach finansowych. Spowodowało to, że pojawiła się duża masa pieniądza, która szuka ciekawych miejsc do inwestowania. Takim miejscem oczywiście nie jest rynek skarbowych papierów amerykańskich, bo to oprocentowanie z uwagi na niskie stopy jest bardzo mizerne - dziesięcioletnia obligacja amerykańska daje rentowność rzędu 2,4 procent. Stąd konieczność szukania innych inwestycji. Jeżeli chodzi o rynek obligacji, to mamy stosunkowo małe szanse na jakiś duży spadek rentowności. Ostatnio Rada Polityki Pieniężnej zastanawia się coraz bardziej nad podwyższeniem stóp, bojąc się inflacji. Wydawać się może, że nie powinno wpłynąć to drastycznie na przecenę polskich obligacji, szczególnie tych dłuższych, a myślę o obligacjach pięcioletnich czy dziesięcioletnich. Być może obligacje czy papiery skarbowe o krótszym terminie wykupu mogą zareagować niewielkim spadkiem ceny, natomiast tym długoterminowym to nie grozi. Spodziewałbym się w najbliższym czasie, czyli w przyszłym roku, stopy rentowności rzędu 5 procent. Będzie to wynik powyżej inflacji, ale nie będzie to specjalnie atrakcyjna stopa dla inwestorów.

Przeczytaj całość! Pobierz Przegląd Finansowy.

Rozmawiał Michał Kryński,
Bankier.pl

Źródło:Przegląd Finansowy
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Przedterminowych wypłat z PPK jest za dużo? Współtwórca programu: nie można podważyć zaufania do całego systemu
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Inwestowanie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki