Goldman Sachs oraz londyńska giełda metali LME zostały oskarżone o złamanie zasad konkurencji na rynku aluminium. Obie strony stanowczo odcinają się od zarzutów.
O wniesieniu pozwu do sądu w Michigan poinformowała hongkońska giełda HKEx, do której należy LME. Stroną pozywającą jest Super Extrusion, producent wyrobów z aluminium.
LME i Goldman Sachs zostały oskarżone o „stosowanie praktyk antykonkurencyjnych i monopolistycznych na rynku magazynowym i związanych z cenami aluminium. Obu firmom zarzuca się m.in. celowe wydłużanie czasu oczekiwania na dostarczenie aluminium w celu zwiększenia zysków właścicieli magazynów oraz doprowadzenia do wzrostu cen metali. Zarówno Goldman Sachs, jak i LME stanowczo odcięły się od tych zarzutów.
Jak zauważają komentatorzy - w ciągu ostatnich 3 lat ceny aluminium podwoiły się, choć wciąż są dalekie od szczytów sprzed kryzysu. Jednocześnie zapasy zgromadzone w magazynach wzrosły do rekordowych 5,5 mln ton. W ubiegłym tygodniu amerykański browar Brewer Miller Coors przedstawił wyliczenia, z których wynika, że manipulowanie cenami aluminium kosztowało konsumentów 2 mld dolarów rocznie.
Zły klimat
Aktywność banków inwestycyjnych na rynkach surowców od kilku tygodni jest na cenzurowanym. Sytuacji na rynku aluminium wciąż przygląda się Departament Sprawiedliwości, a - jak donosiły amerykańskie media - Kongres i Fed poważnie rozważają uchylenie wydanych w 2003 r. zezwoleń, które umożliwiły ekspansję banków na rynkach surowcowych.
Pogorszenie się klimatu wokół inwestowania w surowce sprawiło, że decyzję o wycofaniu się z tego rynku podjął JP Morgan. Dodatkowo największy bank Ameryki, podobnie jak wcześniej Barclays, został ukarany wysoką karą za manipulowanie rynkiem energii.
/mz
































































