Brytyjski bank Barclays i czterech jego byłych pracowników muszą zapłacić amerykańskiemu regulatorowi rynku energii 487,8 mln dolarów kary. W postępowaniu udowodniono, że bank dopuszczał się manipulacji na tym rynku.
435 mln dolarów ma wpłynąć na konto Federalnej Komisji Regulacji Energetyki (FERC) w ciągu 30 dni. Dodatkowe 34,9 mln dolarów ma zostać przeznaczone na fundusz, który będzie dofinansowywał opłacanie rachunków za prąd przez najgorzej zarabiające gospodarstwa domowe z Kalifornii, Arizony, Oregonu i stanu Waszyngton. 15 mln z własnej kieszeni wydać będzie musiał były główny trader banku w Ameryce Północnej, a po 1 mln zapłacą czterej jego podwładni.
| Zobacz też: | |
| Mapa rynku | |
- Za manipulowanie rynkiem energii trzeba zapłacić wysoką cenę. Konsumenci mają prawo do ogrzewania i prądu bez strachu o to, że jacyś traderzy grają przeciwko nim, aby nieuczciwie zgarnąć zyski – stwierdził przewodniczący komisji i senator Partii Demokratycznej Ron Wyden.
W ramach postępowania wykazano, że transakcje na rynku energii nie były przeprowadzane „zgodnie z fundamentami”, lecz miały na celu zmianę ceny do konkretnego poziomu i osiągnięcie przez bank zysków z tytułu posiadanych instrumentów pochodnych. Transakcje zawierane na rynku energii często celowo miały przynosić stratę, którą bank odbijał sobie potem na innych instrumentach. Cały proceder trwał od listopada 2006 r. do grudnia 2008 r.
Blisko pół miliarda dolarów kary to więcej niż bank Barclays zapłacił za manipulowanie stawką Libor. Za tamto przewinienie brytyjski gigant zapłacił "tylko" 290 mln funtów.

- Sądzimy, że nasze transakcje były zgodne z obowiązującym prawem. Będziemy bronić naszych racji – stwierdził w wydanym wczoraj oświadczeniu rzecznik brytyjskiego giganta branży finansowej.
/mz



























































