Stopa bezrobocia pod koniec stycznia 2016 r. wyniosła 10,3% - poinformował Główny Urząd Statystyczny. Choć wskaźnik ten wraca powyżej psychologicznej bariery, to jest to najlepszy styczniowy wynik od 25 lat.
Stopa bezrobocia pod koniec stycznia wyniosła 10,3% wobec 9,8% w grudniu – podał dziś GUS.
Dzisiejsze dane GUS okazały się zbieżne z wcześniejszymi doniesieniami Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Opierając się na tamtych informacjach, rynkowi analitycy szacowali grudniową stopę bezrobocia właśnie na 10,3%.
Dane GUS pokazują, że stopa bezrobocia wzrosła po raz drugi z rzędu – w grudniu odnotowano wzrost o 0,2 p.p. Warto jednak pamiętać, że jeszcze rok temu, w styczniu, stopa bezrobocia rejestrowanego wynosiła 11,9%.
W sumie, w historii III RP tylko dwukrotnie zdarzyło się, aby stopa bezrobocia podawana przez GUS była w styczniu niższa, niż obecnie. Było to w pierwszych latach transformacji – 1990 (0,3%) i 1991 (6,6%) - kiedy realia polskiego rynku pracy wyglądały oczywiście zupełnie inaczej, niż obecnie.

Jak poinformował GUS, w końcu stycznia 2016 r., liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła 1648 tys. osób (w tym 848 tys. kobiet) i była wyższa porównaniu z ubiegłym miesiącem (1563,3 tys.), leczy niższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku (1919 tys.).
Stopę bezrobocia, GUS definiuje jako "procentowy udział liczby bezrobotnych w liczbie cywilnej ludności aktywnej zawodowo, bez pracowników jednostek budżetowych prowadzących działalność w zakresie obrony narodowej i bezpieczeństwa publicznego."
Podawana przez GUS stopa bezrobocia rejestrowanego nie jest jedyną miarą służącą do opisywania sytuacji na polskim rynku pracy. Według najnowszych danych Eurostatu, w grudniu stopa bezrobocia BAEL wyniosła w Polsce 7,1%. Był to najniższy rezultat od grudnia 2008 r. Dane te są zbieżne z podawaną przez GUS kwartalnie stopą BAEL (również 7,1% na koniec IV kw. 2015 r.).
Co miesiąc płacisz średnio 2,6 zł. Dzięki temu mają już ponad 5 mld zł

Statystyczny pracownik co miesiąc wpłaca na ten fundusz 2,6 zł. Przez lata uzbierało się w nim ponad 3 mld zł w środkach pieniężnych. W teorii fundusz ten chroni roszczenia pracowników, w przypadku gdy zakład pracy, w którym pracują, zbankrutuje. Kłopot w tym, że składka nadal jest pobierana, chociaż mamy ponad 3 mld zł w środkach pieniężnych i 2 mld zł w należnościach, a co roku wydajemy ok. 200 mln zł.





























































