W komunikacie końcowym szczytu, który ma się zakończyć około godz. 16.30 czasu polskiego, uczestnicy zaapelują o wprowadzenie takich limitów we wszystkich państwach członkowskich. Wysokość premii wypłacanych bankowcom mimo globalnego kryzysu finansowego zaszokowała opinię publiczną.
Nie przedstawiono szczegółowo, w jaki sposób limit miałby zostać wyznaczony. Niektóre kraje już wprowadziły takie ograniczenia lub całkowicie zakazały wypłacania premii w instytucjach finansowych, które dostały pomoc publiczną.
![]() Demonstracje w Londynie w trakcie szczytu G20 FOTO PAP/DANIEL DEME |
Przywódcy G20 mają także zapowiedzieć posunięcia przeciwko rajom podatkowym, o co apelowały przed szczytem Francja i Niemcy.
Rezultaty szczytu G20 nie będą widoczne od razu
Czwartkowy szczyt grupy G20 w Londynie jest elementem dłuższego procesu i jeszcze przez jakiś czas trudno będzie ocenić jego rezultaty - ostrzega w czwartkowym komentarzu redakcyjnym brytyjski dziennik "Financial Times".
"Spotkanie grupy G20 jest wydarzeniem politycznym - z całym typowym potencjałem gry pod publiczkę, a jednocześnie szansą zapoczątkowania autentycznego procesu. Poprzedzające je tygodnie wytworzyły niezbędny bodziec do stawienia czoła kryzysowi finansowemu. Należy jednak zdawać sobie sprawę, że jest to tylko element dłuższego procesu. Jeszcze przez jakiś czas nie będzie można ocenić, czy rezultatem tego szczytu będą puste słowa, czy też cenne działania" - pisze "FT".
Dziennik ocenia, że premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown przyjął przy tej okazji rolę "światowego ministra finansów", ale jest to słuszna postawa, gdyż rozwiązania kryzysu nie sposób szukać tylko we własnym kraju.
"Popyt spada na całym świecie, istnieją obawy, że kryzys w Europie Wschodniej spowoduje większe starty gdzie indziej, a skażone banki nadal wymagają oczyszczenia. Globalna koordynacja ma kluczowe znaczenie dla zwalczenia tego światowego kryzysu gospodarczego" - podkreśla gazeta.
Zdaniem "FT" Brown słusznie podnosił oczekiwania wobec tego szczytu, bo dzięki temu inni przywódcy potraktowali czwartkowe spotkanie jako nieprzekraczalny termin. Wywołanie przez brytyjskiego premiera poczucia, że jest to ostatnia szansa dla świata, ułatwiło osiągniecie porozumienia w podstawowych kwestiach: impulsu dla gospodarki, finansowania Międzynarodowego Funduszu Walutowego, finansowania handlu, oczyszczania banków i pomocy dla świata rozwijającego się.
"Ten szum stworzył jednak pewien problem. W istocie bowiem nie ma takiego komunikatu końcowego, który mógłby rozwiązać ten kryzys za jednym zamachem. Nawet jeśli szczyt zakończy się sukcesem, nie będzie on punktem końcowym, tylko etapem na drodze do ozdrowienia" - podkreśla dziennik.
"Oczyszczenie banków i utrzymanie skutecznej stymulacji gospodarczej będzie zadaniem długoterminowym. Kiedy dadzą się odczuć skutki recesji, staniemy przed kolejnymi wyzwaniami. Niezależnie do tego, jak bardzo udane będzie spotkanie w tym tygodniu, kolejny szczyt G20 też będzie miał pełne ręce roboty" - konkluduje "FT".
W tym samym numerze "FT" szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominique Strauss-Kahn wyraża pogląd, że przywódcy G20 unikają kluczowego tematu oczyszczenia systemu bankowego ze złych aktywów, co grozi wydłużeniem recesji na pokolenia.
Sarkozy i Merkel przeciw Obamie na szczycie G20
Prezydent Francji Nicolas Sarkozy i kanclerz Niemiec Angela Merkel tworzą na szczycie G20 wspólny front przeciw prezydentowi USA Barackowi Obamie, domagając się "regulowanego kapitalizmu " - ocenia w czwartek francuska prasa.
Media zastanawiają się też, czy trwający w Londynie szczyt przyniesie tylko kosmetyczne zmiany systemu finansowego, czy też prawdziwą rewolucję.
Konserwatywny dziennik "Le Figaro" ocenia, że szczyt G20 jest areną swoistego pojedynku między przywódcami Francji i Niemiec a prezydentem USA. "Francja i Niemcy, dwie główne potęgi europejskie, idą ręka w rękę, by uzyskać konkretne decyzje, mające przynieść skuteczną regulację międzynarodowego systemu finansowego" - zaznacza dziennik.
Dodaje, że Obama, podobnie jak brytyjski premier Gordon Brown, opierają się tym żądaniom - zdaniem gazety, pod wpływem presji rodzimych giełd.
"Angela Merkel i Nicolas Sarkozy grają wreszcie europejską partyturę, tak jak to czynili ich poprzednicy" - cieszy się komentator "Le Figaro", widząc w tym momencie "zarys wspólnej (europejskiej) polityki ekonomicznej, o której długo Niemcy nie chcieli nawet słyszeć".
"Dla przyszłości Europy, trzeba mieć nadzieję, że (Francji i Niemcom) uda się tego dokonać" - konkluduje dziennik.
Lewicowy "Liberation" w komentarzu o wymownym tytule "Zmienić świat" wybija na pierwszy plan ogromne oczekiwania wobec szczytu. Zdaniem gazety, spotkanie G20 powinno "naprawić kapitalizm będący u skraju bankructwa". "Liberation" uważa, że konieczne są generalne, a nie tylko kosmetyczne zmiany, systemu ekonomicznego.
"Trzeba zreformować system podatkowy, stworzyć publiczny sektor finansowy, który odda ludziom panowanie nad pieniądzem, ustanowić europejskie i światowe zarządzanie gospodarką (...), wreszcie - położyć kres niebezpiecznemu marnotrawstwu zasobów planety" - podkreśla gazeta.
Problem, według "Liberation" polega na tym, że warstwy rządzące nie chcą takich rewolucyjnych zmian, podczas gdy "ludzie się ich domagają". "Rzadko szczyt państw G20 miał charakter tak silnie polityczny" - zauważa lewicowa gazeta.
Czytaj także:
Londyn: Rozpoczęły się obrady szczytu G-20
Szczyt G20 rozbudził nadzieje inwestorów
Politycy podwyższają ceny ropy naftowej
Źródło:PAP





























































