Cena brytyjskiego funta przekroczyła 5,70 zł i jeśli taki poziom utrzyma się do końca dnia, będzie to najwyższy dzienny kurs zamknięcia od czerwca 2007 roku. Brytyjskiej walucie sprzyja zawierucha zarówno wobec Grecji jak i Ukrainy.


O 12:55 za funta płacono 5,7035 złotych, a kwadrans wcześniej nawet 5,71 zł. To najwyższy kurs od blisko 8 lat, nieznacznie przewyższający dzienne maksimum z 29 stycznia (5,7084 zł). Drogi funt to efekt wydarzeń rozgrywających się na parze EUR/GBP, gdzie za jednego funta można otrzymać już niespełna 74 eurocenty – najmniej od stycznia 2008 roku.

Można więc powiedzieć, że złoty idzie na dno wraz z euro. I Polsce i strefie euro szkodzą te same czynniki natury fundamentalnej. Kryzys w Grecji i groźba niewypłacalności tego kraju, a także rozpoczynający się w marcu zmasowany „dodruk” euro (60 mld EUR miesięcznie), skutecznie osłabiają wartość wspólnotowej waluty i wraz z nią także polskiego złotego.
Dla strefy euro jak i dla Polski niekorzystny jest także rozwój wydarzeń na Ukrainie, gdzie w ostatnich dniach doszło do eskalacji działań wojennych. To nasila konflikt z Rosją i grozi kolejnymi retorsjami handlowymi na linii Moskwa-Zachód. Ewentualne zaostrzenie sankcji negatywnie odbiłoby się zarówno na polskiej jak i europejskiej gospodarce. Za to Wielka Brytania mająca słabsze powiązania ekonomiczne z Rosją straciłaby zdecydowanie mniej.
W środę odbędą się kluczowe negocjacje na obu „frontach”: w Mińsku władcy Niemiec i Francji będą negocjować z Putinem, a w Brukseli ministrowie finansów strefy euro rozpatrzą żądania Greków w sprawie kolejnych pożyczek.





























































