Stany Zjednoczone w ostatniej chwili uniknęły niewypłacalności rządu. Ustawa podnosząca dopuszczalny limit zadłużenia została wczoraj zaakceptowana przez Senat oraz podpisana przez prezydenta Baracka Obamę. Jednak pomyślny rozwój sytuacji za oceanem nie uspokoił nastrojów na rynkach. Inwestorzy obawiają się, że mimo podniesienia pułapu zadłużenia agencje ratingowe zdecydują o obniżeniu oceny wiarygodności Stanów Zjednoczonych. Chociaż Moody's oraz Fitch potwierdziły elitarny rating na poziomie „potrójnego A”, to ostrzegają przed jego redukcją ze względu na wciąż niezadowalającą sytuację fiskalną. Przesłanką za takim rozwiązaniem jest spowolnienie gospodarcze, które w najbliższych kwartałach spotęguje problemy budżetowe Waszyngtonu.
To właśnie ostatnie raporty gospodarcze decydują o ponurych nastrojach na rynkach. W piątek całkowitym rozczarowaniem okazały się dane o amerykańskim produkcie krajowym brutto. Nie dość, że wzrost w drugim kwartale nie sprostał oczekiwaniom analityków, to jeszcze zrewidowano w dół dane za okres od stycznia do marca. W podobnym tonie zaprezentowały się raporty przedstawione na początku tygodnia – indeks koniunktury w przemyśle całkowicie zawiódł oraz zmalały wydatki konsumpcyjne.Równie kiepsko prezentują się dane dotyczące Unii Europejskiej oraz Chin. Poniedziałkowe indeksy koniunktury w przemyśle pokazały wyraźne spowolnienie, co nie wróży niczego dobrego dla światowej gospodarki.
Dotychczas tłem dla amerykańskiego sporu wokół limitu zadłużenia pozostawał europejski kryzys finansów publicznych. Jednak ostatnie dni przyniosły eskalację problemów krajów zagrożonych niewypłacalnością. Uwaga inwestorów skupia się obecnie na Hiszpanii oraz Włoszech. Rentowność obligacji tych krajów przekroczyła barierę 6 proc., czyli poziom zagrażający ich stabilności finansowej. Wszystko mimo tego, że zaledwie dwa tygodnie temu Unia Europejska szumnie ogłosiła opracowanie mechanizmu zabezpieczającego strefę euro przed kolejnymi kryzysami. Okazało się, że niepewność dotycząca przyszłości Stanów Zjednoczonych zniweczyła wysiłki unijnych polityków i na nowo rozpaliła ogniska kryzysowe w Europie.
Nerwowość panująca na rynkach wyniosła franka szwajcarskiego niewidziane wcześniej poziomy. Helwecka waluta osiągnęła rekord wobec złotego, sięgając poziomu 3,7442 złotego. Natomiast za euro płacono jedynie 1,0795 franka a 0,7611 franka. Były to najwyższe poziomy franka szwajcarskiego w historii.
Niewiele pozwala oczekiwać uspokojenia napiętej atmosfery w najbliższym czasie. Tym bardziej że raporty gospodarcze nie zdołają poprawić sentymentu na rynkach. Dzisiaj inwestorzy poznają serię indeksów koniunktury w usługach dla krajów strefy euro. Następnie zza oceanu napłyną dane o zmianie zatrudnienia w sektorze prywatnym oraz indeks ISM dla sektora usługowego. Niestety wszystko wskazuje na to, że publikacje spotęgują nerwowość na rynkach. Jeżeli piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy także zawiodą, na koniec tygodnia frank szwajcarski może zbliżyć się do poziomu 4 złotych. Jednak nadzieje na przerwanie marszu franka szwajcarskiego daje potencjalna interwencja Szwajcarskiego Banku Narodowego, lub pozytywne zaskoczenie jednej z kluczowych publikacji.
Piotr Lonczak
Analityk Bankier.pl
Kontakt dla mediów: p.lonczak@bankier.pl
Komentuje Bogusław Półtorak, Główny Ekonomista Bankier.pl: |
|
Cierpliwość kredytobiorców posiadających kredyty denominowane we frankach szwajcarskich testowana jest na coraz wyższych poziomach kursów. Już wkrótce możliwe są próby przebicia 4 zł za franka szwajcarskiego. Wydaje się jednak, że bliskie jest już przesilenie trendu. Rozchwiane rynki finansowe szukające dziś bezpiecznej przystani w lokatach w złocie i frankach szwajcarskich równie szybko mogą zacząć ucieczkę od przewartościowanych aktywów. Mocny frank już wkrótce będzie też coraz większym problemem dla gospodarki szwajcarskiej, co może powodować reakcję władz monetarnych Szwajcarii. Te póki co mają związane ręce, gdy cały rynek gra na mocnego franka. Szwajcaria oprócz podejmowania bezpośrednich interwencji na rynku walutowym może wykorzystać jeszcze inne sposoby na kontrolowane osłabienie franka. Zacieśnienie współpracy ze strefą Euro i większy udział Szwajcarii w ratowaniu globalnych finansów może szybko odwrócić trend. Większym kłopotem jest ciągle niejednoznaczna sytuacja w Stanach Zjednoczonych, które trzymają cały finansowy świat w szachu. |













Cierpliwość kredytobiorców posiadających kredyty denominowane we frankach szwajcarskich testowana jest na coraz wyższych poziomach kursów. Już wkrótce możliwe są próby przebicia 4 zł za franka szwajcarskiego. Wydaje się jednak, że bliskie jest już przesilenie trendu. Rozchwiane rynki finansowe szukające dziś bezpiecznej przystani w lokatach w złocie i frankach szwajcarskich równie szybko mogą zacząć ucieczkę od przewartościowanych aktywów. 
















































