Na rynkach narasta nerwowość związana z obawami o trwałość strefy euro. Po ugaszeniu pożaru w Irlandii uwaga inwestorów skupiła się na Półwyspie Iberyjskim. Do niedawna w kontekście kryzysu finansowego mówiono jedynie o Portugalii. Teraz do tego grona dołączył kolejny kraj regionu.
Za sprawę ostatnich posunięć Moody's Investors Service w centrum zainteresowania znalazła się Hiszpania. W zeszłym tygodniu agencja umieściła Hiszpanię na liście ostrzegawczej, co skutkowało nieudaną aukcją obligacji i wzrostem ich rentowności. Nie była to jedyna aktywność Moody's w ostatnich dniach. Agencja zagroziła redukcją ratingu Grecji oraz drastycznie, bo aż o pięć poziomów, obcięła ocenę Irlandii. Na początku tygodnia ostrzegła, że w perspektywie dwóch lat Stany Zjednoczone mogą stracić elitarny rating AAA, jeśli będą wciąż powiększać dług publiczny.
Działania agencji ratingowych wywołują spore zamieszanie na rynkach finansowych i znacząco wpływają na kurs euro do dolara. Poniedziałkowe sygnały były nieprzychylne dla dolara, co przyczyniło się do osłabienia amerykańskiej waluty. W kolejnych dniach posunięcia Moody's wywierały presję na wspólną walutę. W dodatku agencja Standard & Poor's zagroziła redukcją oceny dla Belgii. Z kolei nowy tydzień rozpoczął się od spekulacji, że Francja może utracić elitarny rating AAA.
W tej sytuacji inwestorzy poszukując bezpiecznych lokat kapitału, zwracają się w kierunku franka szwajcarskiego, uznawanego za „bezpieczną przystań”. Z tego powodu szwajcarska waluta umacnia się znacząco wobec euro, zyskując po 15.15 niemal 0,8 proc. Kurs pary kształtował się na poziomie 1,2675 franka, co było najniższym poziomem w historii.
Frank szwajcarski zyskiwał znacząco wobec złotego, umacniając się o niespełna 1 proc. Kurs pary kształtował się na poziomie 3,1510 złotego.
P.L.






























































