Kurs franka szwajcarskiego zszedł poniżej 3,66 zł i tym samym znalazł się najniżej od pamiętnego „czarnego czwartku” ze stycznia 2015 roku, gdy Szwajcarski Bank Narodowy zdecydował się quasi-sztywny kurs franka do euro.


W środę o 14:55 na rynku międzybankowym za jednego franka płacono nieco ponad 3,66 zł, a więc o ponad grosz mniej niż na zamknięciu wtorkowych notowań. Kilkadziesiąt minut wcześniej kurs CHF/PLN zeszedł nawet do 3,6564 zł, co było najniższym poziomem od stycznia 2015 roku.
Środowy spadek notowań franka szwajcarskiego oznacza delikatne naruszenie tegorocznych minimów – w sierpniu i we wrześniu spadki na parze frank-złoty zatrzymały się w okolicach 3,67 zł. Dzisiejszy impuls nadszedł od pary EUR/CHF, gdzie frank osłabił się względem euro.
Od miesięcy na rynkach finansowych panują szampańskie nastroje. Amerykańskie giełdy prawie co sesję biją historyczne rekordy. Historyczne maksimum ustanowił dziś także niemiecki DAX. Z kolan podnosi się nawet giełda w Japonii, gdzie indeks Nikkei225 wspiął się na najwyższy poziom od roku 1996. W takich okolicznościach przyrody mało kto na rynku finansowym myśli o ryzyku, więc w odstawkę idą wszelakie „bezpieczne przystanie”.
A do takich zalicza się m.in. frank szwajcarski. Tylko od początku 2017 roku szwajcarska waluta straciła względem euro 7,2%. Kurs EUR/CHF podniósł się z ok. 1,06 w styczniu do przeszło 1,15. Spadek wartości franka skłonił Szwajcarski Bank Narodowy do zmiany retoryki. Według SNB frank nie jest już „przewartościowany”, lecz tylko „wysoko wyceniany”.

KK


























































