Podczas wtorkowej sesji po raz pierwszy w historii średnia przemysłowa Dow Jonesa osiągnęła poziom 23 000 punktów. Nowy rekord wszech czasów minimalnie poprawił także indeks S&P500.


Nowojorskie giełdy przyzwyczaiły nas w tym roku do seryjnego bicia historycznych rekordów. Nawet jeśli malkontenci narzekają na fatalny styl śrubowania maksimów (indeksy rosną po 0,1-0,2% na sesję), to w skali roku wyniki amerykańskich indeksów prezentują się imponująco: od początku stycznia Dow Jones urósł o przeszło 16%, S&P500 zyskał ponad 14%, a Nasdaq aż 23%.
We wtorek bohaterem dnia był ten pierwszy. Nie minęło 9 miesięcy od tego, jak w styczniu zdobyta została psychologiczna reduta 20 000 punktów, a posiadacze akcji mogą się cieszyć z osiągnięcia kolejnego równego poziomu. I choć DJIA zakończył dzień trzy punkty poniżej 23 000 pkt. (i tylko 0,18% powyżej poniedziałkowego zamknięcia), to i tak fetowano nowy okrągły rekord. Zresztą w przypadku Dow Jones już czwarty taki w tym roku.
W giełdowych komentarzach zastanawiano się jedynie, kiedy (!) DJIA wzrośnie o kolejne tysiąc punktów. O możliwości wystąpienia choćby skromnej korekty (którą ostatni raz widziano na początku 2016 roku) praktycznie nikt nie wspominał, o regularnej bessie już nawet nie mówiąc.
Tematem dnia na Wall Street pozostają wyniki kwartalne spółek. Akcje Goldman Sachs potaniały o 2,6%, mimo że bank wyraźnie przebił oczekiwania analityków pod względem zysku netto, zarabiając 5,02 USD na akcję (EPS) wobec prognozowanych 4,17 USD. O niespełna 0,4% podrożały walory Morgan Stanley, choć także ten bank ze sporym zapasem przebił rynkowy konsensus (EPS wyniósł 93 centy wobec prognozowanych 88 centów).
Zwyżki z handlu posesyjnego nie utrzymały notowania Netfliksa, który po poniedziałkowej sesji zaprezentował lepsze od rynkowego konsensusu wyniki kwartalne. We wtorek papiery Netfliska potaniały o 1,6%. Za to bardzo zadowoleni mogli być akcjonariusze spółek z sektora opieki zdrowotnej. Akcje ubezpieczyciela UnitedHealth dały zarobić 5,5% po publikacji wyników za trzeci kwartał. O 3,4% wzrosły notowania koncernu Johnson&Johnson.
Podsumowując zarówno wtorkową jak i dziesiątki poprzednich sesji na Wall Street nasuwa się tylko jedno słowo: szaleństwo. Amerykańskie akcje są wyceniane najwyżej od bańki internetowej – i to zarówno w relacji do zysków (historycznych i oczekiwanych) jak i przychodów. Pomimo potencjalnie niepokojących wiadomości (Korea Płn., kryzys bankowy w strefie euro, napięcia geopolityczne, wojny na Bliskim Wschodzie itd. itp.) nowojorskie indeksy od blisko dwóch lat nie doświadczyły choćby cienia korekty. Co więcej, zmienność praktycznie umarła – od początku 2017 roku S&P500 odnotował zaledwie 8 sesji z dzienną zmianą o choćby 1%. To najniższy wynik od ponad 50 lat!
Krzysztof Kolany



























































