W swoim felietonie skupia się na konsekwencjach dla Polski wydarzeń na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Przypomina, że były prezydent Lech Kaczyński uważał, że Polska ma istotne interesy na Bliskim Wschodzie. "Tradycyjnie staraliśmy się zachowywać równowagę w relacjach. Cieszyliśmy się autorytetem zarówno w krajach arabskich (wieloletnie misje pokojowe na wzgórzach Golan, w Libanie, Strefie Gazy, własna ekspertyza na temat Autonomii Palestyńskiej), jak i w Izraelu" - pisze Anna Fotyga i podkreśla, że "rząd Donalda Tuska zwija nasze misje pokojowe".
"Jakimi relacjami arabskimi zamierza Donald Tusk zachować opisaną wcześniej równowagę? - pyta była szefowa polskiej dyplomacji. Jej zdaniem, obecny rząd niesłusznie tkwi w układzie relacji z Niemcami i Rosją, powinien raczej wzmacniać spójność regionu mpwych państw Europy Środkowej i Wschodniej. Jej zdaniem, "akademickim wręcz przykładem błędu w polityce zagranicznej państwa, niezrozumienia racji stanu, są polskie działania po 2007 roku w sprawie obwodu kaliningradzkiego". Anna Fotyga uważa, że Polska za bardzo angażuje się w promowanie interesów Rosji.
"W ten zbiorowy hołd Rosji wpisał się swoim wywiadem w "Kropce nad i" były prezydent RP Lech Wałęsa. Powiedział, że winnym katastrofy smoleńskiej był prezydent i jego otoczenie. To lepiej niż MAK. Były prezydent RP jest bardziej rosyjski niż sama Rosja. O tempora, o mores!' - kończy swój felieton Anna Fotyga.
"Nasz Dziennik"/IAR/dyd
Źródło:IAR






























































