Formuła 1 oficjalnie potwierdziła: Istanbul Park wraca do kalendarza królowej sportów motorowych. Tureccy kibice musieli czekać lata na tę decyzję, ale cena za powrót elity nad Bosfor jest astronomiczna. Po długich negocjacjach z tureckim Ministerstwem Młodzieży i Sportu, Formuła 1 podpisała pięcioletnią umowę, która gwarantuje obecność wyścigu w kalendarzu od 2027 do 2031 roku.


200 milionów dolarów za jeden weekend
Najbardziej szokującym elementem porozumienia jest kwota, jaką Ankara zdecydowała się wyłożyć na stół. Organizacja pojedynczego Grand Prix Turcji będzie kosztować budżet państwa blisko 200 milionów dolarów (około 170 mln euro). Dla porównania, jest to suma niemal siedmiokrotnie wyższa niż szacunkowe 30 mln dolarów, które Portugalia zapłaci za organizację wyścigów w Portimão w latach 2027 i 2028.
Warto podkreślić, że ta gigantyczna inwestycja nie daje Turcji pełnych praw komercyjnych. Kraj-gospodarz nie nabywa praw do transmisji telewizyjnych ani globalnych umów sponsorskich. Model biznesowy opiera się na schemacie, w którym państwo pokrywa wszystkie koszty operacyjne oraz opłatę organizacyjną, zachowując w zamian jedynie przychody ze sprzedaży biletów oraz zyski od lokalnych partnerów.
Stefano Domenicali, prezes i dyrektor generalny Formuły 1 z entuzjazmem skomentował tę decyzję: "jesteśmy zachwyceni, że od 2027 roku wrócimy do niesamowitego i tętniącego życiem miasta Stambułu, aby zapewnić emocje wszystkim naszym fanom w Turcji i na całym świecie na jednym z najbardziej ekscytujących i wymagających torów Formuły 1".
Grand Prix Turcji zadebiutowało w 2005 roku i szybko stało się ulubieńcem fanów dzięki wymagającemu "zakrętowi nr 8". Jednak w 2011 roku wyścig wypadł z kalendarza, gdy organizatorzy nie zgodzili się na drastyczną podwyżkę opłat żądanych przez ówczesne władze F1. Tor powrócił na chwilę w czasie pandemii (2020 i 2021), dostarczając niezapomnianych emocji – to właśnie tam w 2020 roku Lewis Hamilton przypieczętował swój siódmy tytuł mistrzowski.
Erdogan sam pilnował powrotu
Nad powrotem Turcji do F1 osobiście czuwał prezydent Recep Tayyip Erdogan. Grand Prix to coś więcej niż wydarzenie sportowe. To potwierdzenie siły, nowoczesności i strategiczny pomost między Europą, Azją i Bliskim Wschodem.

Jak powiedział prezydent Erdoğan: "Formuła 1 należy do najważniejszych wydarzeń sportowych na świecie, wyróżniających się widowiskowością, młodą bazą fanów i wiodącą pozycją w dziedzinie technologii motoryzacyjnych".
Uważam, że powrót Turcji do kalendarza Formuły 1 jest jasnym odzwierciedleniem głębokiego zaufania, jakim darzymy nasz kraj – naszego solidnego potencjału organizacyjnego, nowoczesnej infrastruktury sportowej i opieki zdrowotnej, a także, oczywiście, słynnej gościnności narodu tureckiego - dodał Erdoğan.
Oprac. JM


























































