REKLAMA

"Foreign Affairs": zachodnie sankcje nie złamią rosyjskiej gospodarki od razu, potrzeba czasu

2022-07-16 18:00
publikacja
2022-07-16 18:00
Dodaj Bankier.pl w Google

W krótkiej perspektywie nie jest prawdopodobne, aby surowe sankcje Zachodu zabiły rubla i zmusiły Kreml do uległości. Istnieje jednak konsensus między zachodnimi a rosyjskimi ekonomistami, że w perspektywie długoterminowej sankcje spowodują, że rosyjska gospodarka się skurczy - ocenia magazyn "Foreign Affairs".

"Foreign Affairs": zachodnie sankcje nie złamią rosyjskiej gospodarki od razu, potrzeba czasu
"Foreign Affairs": zachodnie sankcje nie złamią rosyjskiej gospodarki od razu, potrzeba czasu
/ Bankier.pl

Jak pisze magazyn, w krótkiej perspektywie nie jest prawdopodobne, aby surowe sankcje Zachodu zniszczyły rubla i zmusiły Kreml do uległości. Jednocześnie jednak, mimo że zachodnie kary mogą nie zmienić nawet moskiewskiego sposobu myślenia, bez wątpienia zadają one ból części rosyjskiego społeczeństwa. Zwłaszcza elicie kraju i miejskiej klasie średniej.

Jak czytamy, rosyjski prezydent nauczył się wykorzystywać nierówności ekonomiczne do wytworzenia poparcia, opierając się na różnicach między tym, co rosyjska badaczka Natalia Zubarewicz nazywa "czterema Rosjami".

Pierwsza Rosja składa się z mieszkańców dużych miast, wśród których wielu jest kulturowo związanych z Zachodem. Są oni źródłem większości opozycji wobec Putina, jednak jest to tylko jedna piąta całej populacji.

Trzy inne Rosje to mieszkańcy biedniejszych miast przemysłowych, którzy odczuwają nostalgię za sowiecką przeszłością; kolejne grupy to ludzie, którzy żyją w upadających, permanentnie niedofinansowanych miejscowościach i wreszcie wieloetniczni nie-Rosjanie z północnego Kaukazu (w tym z Czeczenii) i południowej Syberii.

Wakacje na giełdzie

Mieszkańcy tych trzech Rosji zdecydowanie wspierają Putina, ponieważ ich los zależy od dotacji państwa, i ponieważ utożsamiają się takimi wartościami jak hierarchia.

"Burzliwa historia Rosji sprawiła, że większość jej ludności chce silnego przywódcy i konsolidacji kraju - nie demokracji, praw obywatelskich i narodowego samostanowienia" - pisze magazyn.

"To nic dziwnego, że tak wielu Rosjan oczekiwało siłacza jak Putin, który obiecał obronić ich przed wrogim światem i odnowić rosyjskie imperium. (...) Nic z tego nie wróży dobrze Zachodowi, który chce upadku systemu Putina, albo aby walczący Ukraińcy pokonali rosyjską machinę wojenną. (... ) upadek Związku Sowieckiego nie musi stanowić zapowiedzi drogi obecnej Rosji, nie oznacza to, że działania Zachodu nie będą miały wpływu na przyszłość kraju. Istnieje konsensus między zachodnimi a bystrymi rosyjskimi ekonomistami, że w perspektywie długoterminowej sankcje spowodują, że rosyjska gospodarka się skurczy, podczas gdy zakłócenia w łańcuchu dostaw będą rosły."

Bez zagranicznej wiedzy i doświadczenia, efektywność rosyjskiej produkcji i jakość dóbr powróci do stanu, w którym się znajdowały na początku lat 90. - komentuje "Foreign Affairs".

"W dłuższej perspektywie jest możliwe wyobrażenie sobie tego poważnego osłabienia państwa rosyjskiego. Mogłyby wzrosnąć tendencje separatystyczne, albo mogłyby one powrócić do niektórych regionów, takich jak Czeczenia, jeśli Kreml przestanie płacić jej mieszkańcom. Napięcia wzrosną między Moskwą - gdzie zgromadzone są pieniądze - a miastami i regionami przemysłowymi, które są zależne od importu i eksportu. Najprawdopodobniej dojdzie do tego we wschodniej Syberii i środkowym Powołżu, regionach, w których wydobywana jest ropa naftowa, a które mogą być zmuszone do oddawania Kremlowi coraz większych udziałów z kurczących się zysków".

"Zachód powinien trzymać kurs. Sankcje będą stopniowo drenować rosyjską sakiewkę wojenną, a wraz z nią, zdolność bojową kraju. W obliczu narastających komplikacji na polu bitwy Kreml może zgodzić się na niełatwy rozejm" - pisze "Foreign Affairs".

"Przynajmniej przez pewien okres Ukraina i Zachód będą musiały funkcjonować wspólnie z osłabionym i upokorzonym, ale wciąż autokratycznym państwem rosyjskim. Zachodni decydenci muszą raczej przygotować się na tę ewentualność niż śnić o upadku Moskwy".

Autor: Katarzyna Muszyńska (PAP)

kjm/ jar/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (16)

dodaj komentarz
jpelerj
Czyli Amerykanie właśnie przyznali że się przeliczyli. Szybko zrozumieli.
pippin
Najpierw zlamia europejska. Rosyjska pozniej a tak naprawde to uwazam, ze wcale.Rosjanin przezyje na ziemniaku, wodzie i wódzie.. Rozpuszczony Europejczyk nie sadze..Plus Rosja ma surowce, surowce to produkcja i energia.Energia to zycie..ps. jak tam rubel??? xD
andrettoni
Gdyby marzenia i myślenie życzeniowe się sprawdzały, to byłbym arabskim szejkiem, a nie polskim gołodupcem...
jarekzbyszek
Putin już jest trupem. Razem z Ławrowem tworzą groteskowy kabaret. Rosja nie ma sił, żeby Litwę przestraszyć. Litwini to nie bojaźliwi Niemcy. Mają cojones. Zakpili wpierw z Chin uznając Tajwan, a teraz grają na nerwach ruskiej propagandy.
dididif
jasne jak Słońce.
zaraz czeka z łubianki będzie wyzywać.
itso_elityelityhellokity
''bojaźliwi Niemcy.'' - bojaźliwe elity - błąd
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
jaszczura
ten nick zawsze mąci i odwraca kota ogonem w interesie kremla
itso_elityelityhellokity
''Rownolegle myslacy ludzie'' - :)
endes odpowiada jaszczura
Naucz się myśleć a nie powtarzać zasłyszane w gooownoscieku dyrdymały!

Powiązane: Gospodarcze skutki inwazji Rosji na Ukrainę

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki