Indeks ZEW i indeks DAX
Źródło: ZEW, Stooq.pl. Opracowanie: Bankier.pl
Na ogół mówi i pisze się tylko o jednej liczbie: „indeksie ZEW” będącym miarą oczekiwań kondycji gospodarczej Niemiec w horyzoncie 6-miesięcznym. W lutym wskaźnik ten podskoczył z 31,5 pkt. do 48,2 pkt. i był to najwyższy odczyt od kwietnia 2010 roku. Niemal 57% ankietowanych (wzrost o 14,7 punktu procentowego) spodziewa się poprawy koniunktury gospodarczej w RFN, a tylko 8,6% spodziewa się dalszego pogorszenia (-2,5 pp).
Optymizm nasz powszechny
O ile w miarę optymistyczne prognozy dla Niemiec nie są zaskoczeniem, o tyle pewną niespodzianką są równie wysokie oczekiwania względem całego Eurolandu. 52,8% (wzrost aż o 10,9 pp) niemieckich ekspertów finansowych spodziewa się poprawy w strefie euro w najbliższych sześciu miesiącach. Tylko 10,4% obawia się pogłębienia recesji.
To samo dotyczy perspektyw gospodarczych dla Stanów Zjednoczonych (46,2 pkt. netto), Japonii (39,6 pkt.), Wielkiej Brytanii (20,2 pkt.), a nawet Francji (13,5 pkt.) i Włoch (16,3 pkt.). Oczywiście takie wyniki sondażu są zbieżne z większością prognoz ekonomistów, które zakładają pojawienie się słabego ożywienia gospodarczego w drugim półroczu.
Będzie ożywienie, będzie inflacja
W ślad za tymi oczekiwaniami idą spekulacje dotyczące inflacji i rynkowych stóp procentowych. Ankietowani przez ZEW finansiści oczekują szybszego wzrostu cen w rozwiniętych gospodarkach globu. Najpowszechniej wyższa inflacja spodziewana jest w Japonii (33,3 pkt.), ale także w USA (25 pkt.) i Wielkiej Brytanii (16,3 pkt.).
Za wzrostem oczekiwań inflacyjnych podążają prognozy wzrostu stóp procentowych. Droższego pieniądza na długim końcu krzywej ankietowani przez ZEW oczekują niemal powszechnie: 70,5% spodziewa się wyższych rentowności (czyli niższych cen) obligacji niemieckich, 62,3% w przypadku amerykańskich i 50,6% w przypadku brytyjskich.
Tańsze obligacje i droższe akcje
Niemal powszechne oczekiwanie wzrostu stóp procentowych (czyli spadek cen obligacji skarbowych) idzie w parze z prognozami zakładającymi wzrost cen akcji. Ponad połowa niemieckich ekspertów spodziewa się, że za pół roku indeksy EuroStoxx 50, DAX, DJIA i Nikkei225 znajdą się wyżej niż obecnie. Znacząca przewaga optymistów nad pesymistami dotyczy także parkietów w Paryżu, Londynie oraz Mediolanie.
To logiczna prognoza zakładająca, że wraz z poprawą sytuacji gospodarczej rosnąć będą zyski przedsiębiorstw. Kapitał będzie więc przepływał z mocno przegrzanego rynku długu (na którym w lipcu 2012 roku odnotowano absolutnie rekordowo niskie rentowności w przypadku obligacji USA, Szwajcarii, Niemiec czy Japonii) i napływał na rynki akcji, oferujące wyższą oczekiwaną stopę zwrotu, mierzoną choćby przez stopy dywidendy.
| Znajdź nas na Twitterze |
| Obserwuj @Bankier_News |
Jednakże strzałka mierząca optymizm uczestników rynku zaczyna powoli przechylać się w stronę skrajnych wartości, co w dłuższej perspektywie zapowiada odwrócenie trendu. Oczywiście pierwszy wystrzał optymizmu nie zakończy hossy, a co najwyżej może sprowokować lokalną korektę. Obecna sytuacja trochę przypomina rok 2006 lub 2010, gdy wszystko wyglądało pięknie, a trend wzrostowy był niezagrożony przez następne 12 miesięcy. Oznaczałoby to, że dopiero rok 2014 przyniósłby załamanie na rynkach finansowych.
Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl


























































