Tych, którzy spodziewali się nowego dziennika na wysokim poziomie, pierwszy numer bardzo rozczaruje. Wygląda na to, że Fakt nie ma szans odebrać czytelników Wyborczej, a chyba nawet Super Expressowi.
Już sama okładka budzi mieszane uczucia. Fakt próbuje kusić nas erotycznymi zdjęciami Tigera Michalczewskiego opublikowanymi niedawno przez niemiecki Das Bild. Kolorowa zawartość budzi zamęt w głowie i nie wnosi nic nowego do polskiej prasy oprócz, raczej niskich lotów, pseudoskandalizujących artykułów. Jak podobne gazety tego typu, których mnóstwo w kioskach całej Europy, próbuje grać na uczuciach czytelników, poruszając tematy bliskie emocjom wielu Polaków. Już na drugiej stronie znajdziemy zdjęcie papieża, z kolejnych dowiemy się o ciąży posłanki SLD. Reklamowany na pierwszej stronie artykuł na temat stanu polskiej służby zdrowia składa się głównie ze zdjęć i nie ma co liczyć na jakieś nowe informacje w tej sprawie. W wydaniu nie zabrakło również księżniczki Diany... Próżno tu jednak szukać profesjonalnych informacji ze świata polityki czy gospodarki.
Podsumowując, na polski rynek prasowy trafił nowy dziennik skierowany raczej do bardzo przeciętnego czytelnika. Wydawca Wyborczej nie powinien się raczej Faktu obawiać, to zupełnie inna półka. Może bardziej uderzy on w Super Express, ale ten może liczyć na wiernych mu stałych czytelników.
Na razie nic nie zapowiada zmian w zawartości Faktu, jeśli tak się stanie, na pewno zainteresujemy się nowym dziennikiem, tymczasem pozostaniemy przy starych i sprawdzonych tytułach.
Karolina Duda
Debiut nowego dziennika był z niecierpliwością oczekiwany nie tylko przez czytelników, ale także środowisko dziennikarskie. Dotychczas walka o prymat na rynku rozgrywała się bowiem pomiędzy „Gazetą Wyborczą” a „Super Expressem”, ale na pewno jest jeszcze spore grono czytelników, które oczekuje czegoś nowego. Taką lukę miał, według zapewnień wydawcy, zapełnić nowy dziennik – „Fakt. Gazeta Codzienna”.
Dziś rano, w drodze do pracy, jak zapewne wielu innych Polaków, kupiłem nowy dziennik, aby przekonać się, jak mają się zapowiedzi do rzeczywistości. Od razu musze napisać, że pierwszy rzut oka wystarczył, żeby stwierdzić, że spotkał mnie zawód.
„Faktu” na pewno nie musi obawiać się „Gazeta Wyborcza” – teraz chyba rozumiem, czemu pierwotne zapowiedzi Agory wypuszczenia nowego dziennika, który miał być odpowiedzią na „Fakt”, w pewnym momencie się skończyły. „Fakt” z „Gazetą Wyborczą” ma niewiele wspólnego i nie obawiałbym się na miejscu Agory, że odbierze jej choćby promil czytelników. Nigdy nie kupowałem „Super Expressu”, więc trudno mi porównywać do niego „Fakt”, ale pierwsze spojrzenie na debiutanta pozwoliło mi stwierdzić, że właśnie z tym tytułem nowy dziennik będzie walczył na rynku. Dużo zdjęć, sensacyjne tytuły i treść, ostre kolory, mało tekstu, duże czcionki tytułów – to wszystko upodabnia tą gazetę do komiksu i świadczy, że celuje ona chyba w czytelników niezbyt wymagających.
Wydawnictwo Axel Springer naprawdę może się w Polsce pochwalić tytułami znacznie lepszymi, jak choćby „Profit” czy „Newsweek”. Myślę, że wiele osób po zobaczeniu nowego tytułu będzie bardzo rozczarowanych. Z dużej chmury mały deszcz.
Marcin Dziadkowiak































































