Drugi tydzień maja rozpoczynamy z połączeniem słabego złotego i mocnego dolara. Kurs euro zadomowił się w pobliżu 4,70 zł. Natomiast dolar na parze z euro notowany jest blisko najmocniejszych poziomów od 5 lat.


W poniedziałek o 9:48 kurs euro wynosił 4,7056 zł i pozostawał na poziomach zbliżonych do piątkowego zakończenia notowań. Od kilku dni kurs EUR/PLN porusza się blisko górnego zakresu wiosennej konsolidacji. Równocześnie tak drogie euro sygnalizuje głęboką słabość polskiej waluty.
Rynek złotego otrzymuje sprzeczne sygnały od prezesa NBP Adama Glapińskiego. Podczas piątkowej konferencji prasowej szef NBP powiedział, że proces zacieśnienia polityki pieniężnej będzie jeszcze "długi i bolesny". Lecz później dodał, że stopy procentowe będą podnoszone tylko do momentu, w którym inflacja przestanie rosnąć. Według prognoz ekonomistów taka sytuacja może nastąpić już latem tego roku.
Przeciwko złotemu przemawia sytuacja na światowych rynkach finansowych. Wzrost rynkowych stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych umacnia dolara. Kurs EUR/USD balansuje na linii 1,05 – a więc blisko najniższych poziomów od lutego 2017 roku. Mocny dolar zwykle ma negatywny wpływ na waluty rynków wschodzących, do których zaliczany jest także polski złoty.
W rezultacie w poniedziałek rano amerykańska waluta kosztowała 4,4724 zł, choć nad ranem kurs USD/PLN sięgnął nawet 4,49 zł. Pomijając kilka pierwszych dni marca są to najwyższe od ponad 20 lat poziomy na parze dolar-złoty.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,4988 zł, czyli o przeszło dwa grosze niżej niż przed weekendem. Za funta brytyjskiego trzeba było zapłacić 5,4924 zł.
KK
























































