Poniedziałkowy poranek przyniósł zejście kursu euro do dolara w pobliże jedynki. Mocny dolar tłamsi polskiego złotego, który na parze z euro notowany jest blisko najsłabszych poziomów od lipca.


Na rynki finansowe zaczęła powracać awersja do ryzyka napędzana ponownym nasileniem się oczekiwań na zdecydowane podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Perspektywa Fedu podnoszącego stopy w okolice 3,5-4,0% wspiera dolara i obniża wyceny aktywów cechujących się wyższym ryzykiem.
Siłę „zielonego” dobrze widać na parze euro-dolar, który w poniedziałek rano notowany był tuż powyżej poziomu 1,0000. Zejście poniżej parytetu 1 do 1 przez krótką chwilę obserwowaliśmy w połowie lipca. Po raz ostatni dolar był trwale notowany drożej niż euro niemal 20 lat temu.
Gdy w lipcu kurs EUR/USD flirtował z jedynką, złoty w relacji do euro był najsłabszy od marca. Teraz wygląda to tylko nieznacznie lepiej. Kurs euro dotarł do poziomu 4,7478 zł i znajdował się na zbliżonym poziomie co przed weekendem. W piątek za euro płacono nawet 4,7556 zł. W ubiegłym tygodniu euro podrożał o 8,5 grosza.
Dolar amerykański drożał o prawie dwa grosze, docierając do poziomu 4,7467 zł. W tym tempie 20-letnie maksimum z lipca (4,8452 zł) możemy osiągnąć jeszcze w tym tygodniu.

Frank szwajcarski kosztował już 4,9445 zł, czyli o ponad grosz więcej niż przed weekendem. Helwecka waluta na parze z euro notowana jest na najmocniejszych poziomach w historii. W rezultacie na parze frank-złoty powoli zbliżamy się do marcowego rekordu na poziomie niemal 4,99 zł.
KK


























































