Problem dotyczy ok. 50 tys. ludzi w Polsce i może przynieść około 700 mln zł oszczędności rocznie. Zgodnie z ustawą o finansach publicznych osoby, które przeszły na emeryturę bez rozwiązania umowy o pracę w okresie od 8 stycznia 2009 roku do 31 grudnia 2010 roku, jeśli dalej chcą otrzymywać emeryturę, muszą się zwolnić z pracy. Sprawa nie dotyczy emerytów, którzy prowadzą własną działalność gospodarczą lub są zatrudnianiu na podstawie umów zlecenia.
Większość pracujących emerytów uważa, że przepisy są krzywdzące i zniechęcają ich do podejmowania pracy. Ponadto z reguły dalej pracują, bo ich świadczenie emerytalne jest bardzo niskie. Ministerstwo Finansów postawiło sprawę jasno – albo praca, albo emerytura. Co więcej, MF zapewnia, że połowa pracujących emerytów będzie dalej pracować.
Ma ich do tego zachęcić prezydencka nowelizacja ustawy. Zakłada ona, że po 18 miesiącach pracy od 1 października 2011 roku emeryci, którym zawieszono prawo do emerytury, tzn. kontynuowali pracę bez zwolnienia, przysługiwać będzie prawo do ponownego przeliczenia kwoty bazowej. Składki zostaną podzielone przez niższy współczynnik trwania życia, a co za tym idzie – świadczenie emerytalne powinno być wyższe. Jednak zdaniem Pracodawców RP, prezydencka zmiana nie przyniesie oczekiwanych rezultatów.
Praca, czy emerytura?
Dla wielu emerytów nowy przepis oznacza utratę części źródła dochodów. Wszystko zależeć będzie od tego, czy emerytura jest wyższa od pensji. Naturalnie ci, których wynagrodzenie za prace jest dużo wyższe niż świadczenie z ZUS, raczej nie zdecydują się na zwolnienie. Problem pojawia się wtedy, gdy pensja i emerytura są mniej więcej w równej wysokości, ale tylko zsumowane dochody pozwalają na utrzymanie godnego poziomu życia. W innym wypadku, np. otrzymując 900 zł emerytury i 800 zł pensji, rezygnując z jednego z tych źródeł dochodu, można mieć problem z zakupem najpotrzebniejszych rzeczy.
W teorii emeryci mogą znów zatrudnić się u tego samego pracodawcy np. od 1 października. Nie jest to takie oczywiste. Dla niektórych pracodawców osoby starsze pracujące na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony, są trudne i kosztowne do zwolnienia, np. w szkole publicznej nauczyciele-emeryci. Dla nich samodzielne zwolnienie się takiego pracownika może być błogosławieństwem. Na drugi dzień "nie przedłużą" mu umowy, a w jego miejsce zatrudnią, np. kogoś młodego ze świeżymi pomysłami, itd.
I w zasadzie o to chodzi w tej zmianie: „emeryt powinien odpoczywać, a nie blokować etat”. Niestety, świadczenia emerytalne w Polsce są stosunkowo niskie, dlatego większość emerytów po prostu szuka innego źródła dochodów i z pewnością dla wielu ludzi będzie to olbrzymi dramat. Jednak przepis wymierzony jest przede wszystkim w pracowników administracji publicznej, którzy pracują dalej i jednocześnie pobierają świadczenie z ZUS. Przedsiębiorcy, którzy decydują się na zatrudnienie emeryta, zwykle proponują mu tańszą umowę cywilnoprawną.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» Interwencja Bankier.pl: ZUS każe płacić składki z ogromnymi odsetkami
» ZUS umorzy zaległości matkom prowadzącym firmy
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie-zleceniu?
» Interwencja Bankier.pl: ZUS każe płacić składki z ogromnymi odsetkami
» ZUS umorzy zaległości matkom prowadzącym firmy
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie-zleceniu?



























































