REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Eksperci: Po pandemii stopień zadłużenia gospodarstw domowych może być istotnie wyższy

2021-05-23 06:46
publikacja
2021-05-23 06:46
Dodaj Bankier.pl w Google

Spadek zdolności kredytowej wielu gospodarstw domowych na skutek pandemii może wypływać na dalszy rozwój sektora instytucji zajmujących się sprzedażą produktów kredytowych - ocenia Polski Instytut Ekonomiczny. Według ekspertów po pandemii stopień zadłużenia gospodarstw domowych może być znacząco wyższy.

Eksperci: Po pandemii stopień zadłużenia gospodarstw domowych może być istotnie wyższy
Eksperci: Po pandemii stopień zadłużenia gospodarstw domowych może być istotnie wyższy
fot. 12photography / / Shutterstock

PIE zwraca uwagę, że zadłużenie w pandemii można rozpatrywać z perspektywy: podaży pożyczek i kredytów lub popytu na nie. Z perspektywy gospodarstw domowych, czyli storny popytowej, widać spadek zapotrzebowania na różne formy długu. Według ekspertów jest to następstwem m.in. dobrowolnego odroczenia konsumpcji, szczególnie dóbr droższych, wymagających finansowania kredytem. Spadki takie, jak przyznali analitycy, były faktycznie obserwowane, m.in. w związku ze wzrostem niepewności towarzyszącym okresom kryzysów. "Stąd może wynikać np. odroczenie decyzji o kupnie mieszkania, powodujące spadki w wielkości i liczbie udzielanych kredytów hipotecznych" - czytamy w najnowszym wydaniu "Tygodnika Gospodarczego PIE".

Analitycy wskazują też na spadek zdolności kredytowej, "co wynikać może choćby z obaw lub utraty miejsca pracy". W konsekwencji pozostawania przez dłuższy okres bez stabilnego źródła dochodu, jak przekonuje PIE, mogło dojść do skonsumowania oszczędności gospodarstwa domowego i konieczności finansowania doraźnych wydatków krótkookresowymi pożyczkami. "To jednak oznacza, że po pandemii stopień zadłużenia gospodarstw domowych może być istotnie wyższy" - oceniono.

Dodano, że kwitnąca branża lombardów oraz wzrost popularności pożyczek "chwilówek" mogą być wczesnymi znakami ostrzegającymi o rodzącym się problemie. "Spadek zdolności kredytowej wielu gospodarstw domowych na skutek pandemii może rzutować na dalszy rozwój całego sektora instytucji zajmujących się sprzedażą produktów kredytowych, ale także na materialną sytuację samych gospodarstw domowych" - oceniono. Tę zdolność mogą też potencjalnie obniżać problemy z regularnym spłacaniem zaciągniętych przed pandemią kredytów oraz coraz częstsze poleganie na „chwilówkach” przez gospodarstwo domowe. "Wydaje się, że pojęcie „wykluczenie kredytowe”, opisujące niezdolność do sfinansowania kredytem zazwyczaj finansowanych w ten sposób dóbr (jak mieszkanie, samochód), stanie się popularne po pandemii" - wskazano.

Eksperci zauważają, że z perspektywy instytucji udzielających pożyczek i kredytów konsumenckich, pandemia była okresem spadków. Z cytowanych przez PIE danych Biura Informacji Kredytowej wynika, że w 2020 r. zmalała liczba udzielonych pożyczek i kredytów, a także ich ogólna i średnia wartość. Spadła akcja kredytowa w sektorze bankowym, a wśród rodzajów kredytu "jedynie kredyt ratalny zaliczył niewielki wzrost sprzedaży". Z kolei według Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego, na rynku pozabankowym w 2020 r. w Polsce dominowały krótkookresowe pożyczki na niskie kwoty. "Może to wynikać z legislacji zmniejszającej na czas pandemii maksymalne pozaodsetkowe koszty takiej formy zadłużenia" - oceniają analitycy. Dodają, że obecnie pożyczki na 30 dni stanowią większość pożyczek udzielanych przez sektor pozabankowy, a większość udzielonych pożyczek opiewało na 2000-4000 zł.

Wakacje na giełdzie

Ograniczanie pozaodsetkowych kosztów tego rodzaju krótkookresowych niskokwotowych pożyczek sprawia, że są one mniej lub w ogóle nieopłacalne dla pożyczkodawców - wyjaśnia PIE. W związku z tym od marca 2020 r. liczba firm pożyczkowych aktywnych na rynku pozabankowym spadła o 24 proc. "Na koniec 2020 r., w porównaniu z 2019 r., zmniejszyła się też o 13 proc. liczba pożyczek pozostałych do spłacenia, a kwota tych pożyczek była mniejsza o 19 proc." - czytamy.

PIE zwraca uwagę, że tego typu problemów nie ma rynek lombardowy, który, jak się wydaje, przeżywa w pandemii złoty wiek. Z cytowanych przez analityków PIE danych Związku Przedsiębiorców i Pracodawców wynika, że z usług lombardów podczas pandemii skorzystało 1,5 mln osób. Dla większości osób korzystających z lombardów jest to forma doraźnego finansowania w czasach pogorszenia sytuacji materialnej – 65 proc. badanych wskazało na okresy lockdownu jako momenty, "w których musieli pójść do lombardu". Dla 41 proc. respondentów lombard jest jedną z ostatnich „instancji” finansowania dłużnego. "Jednocześnie lombardy są w stanie obchodzić prawo dotyczące oprocentowania pożyczek, przez co faktyczne oprocentowanie pożyczki pod zastaw może wynosić nawet 1,5 proc. dziennie" - podkreślono. (PAP)

autorka: Magdalena Jarco

maja/ drag/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
harrytracz
Polski Instytut Ekonomiczny - ta instytucja chce wprowadzenia Dochodu Podstawowego. Co najlepsze, zrobili badania w których sami stwierdzili że się nie da. No taka matematyka :) Ale mimo wszystko dalej chcą to przepychać.
Ta instytucja jest ściśle powiązana z Borysem (naczelnym drukarzem pustych obligów) i Patkowskim (ten co
Polski Instytut Ekonomiczny - ta instytucja chce wprowadzenia Dochodu Podstawowego. Co najlepsze, zrobili badania w których sami stwierdzili że się nie da. No taka matematyka :) Ale mimo wszystko dalej chcą to przepychać.
Ta instytucja jest ściśle powiązana z Borysem (naczelnym drukarzem pustych obligów) i Patkowskim (ten co powiedział przedsiębiorcom że jak im trudno w pandemii to niech sie przebranżowią). Mam pianę w ustach jak widzę ich dyrdymały na oczywiste sprawy nic nie wnoszące nowego. Ale cóż, instytut jest, bogate kierownictwo jest, stołki są. To udawajmy że coś robimy co nie?

Powiązane: Długi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki