REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

TYLKO U NASEkonomista: Te trzy siły zmienią polską gospodarkę

Andrzej Stec2026-03-24 06:00redaktor naczelny Bankier.pl
publikacja
2026-03-24 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Zrównoważony rozwój przestał być modnym hasłem, a stał się jednym z najważniejszych wyzwań strategicznych dla firm, banków i całej gospodarki. O tym, jak dekarbonizacja, demografia, AI i europejskie regulacje zmieniają reguły gry w Polsce, oraz kto zyska, a kto może stracić na tej transformacji, rozmawiamy z Piotrem Bielskim, głównym ekonomistą Santander Bank Polska.

Ekonomista: Te trzy siły zmienią polską gospodarkę
Ekonomista: Te trzy siły zmienią polską gospodarkę
fot. em_concepts / / Shutterstock

Zapraszamy na cykl rozmów POLSIF i Bankier.pl z głównymi ekonomistami banków na temat wpływu zrównoważonego rozwoju na transformację i konkurencyjność polskiej gospodarki, firm oraz sektora bankowego. 

Celem projektu jest pogłębienie wiedzy na temat postrzegania przez głównych ekonomistów banków wpływu zrównoważonego rozwoju na polską gospodarkę, przedsiębiorstwa i sektor bankowy.

Robert Sroka, członek zarządu POLSIF; Andrzej Stec, redaktor naczelny Bankier.pl

Robert Sroka, Andrzej Stec: Dlaczego w ostatnich latach do koncepcji rozwoju gospodarczego dołączył przymiotnik „zrównoważony”?

Piotr Bielski: Wydaje mi się, że koncepcja rozwoju zrównoważonego nie jest wcale nowa. Już w latach 70. pojawiały się opracowania, wskazujące na potencjalne długofalowe zagrożenia wynikające z szybkiego wzrostu gospodarczego i przyrostu ludności, ograniczenia w wykorzystaniu zasobów naturalnych. Szerzej zaczęto o tym mówić w latach 90. Z czasem dyskusja na ten temat przybrała na sile, pod wpływem badań wskazujących na środowiskowe i społeczne efekty dotychczasowego modelu rozwoju gospodarczego.

Niestety ta dyskusja została z biegiem czasu upolityczniona, stała się elementem sporów ideologicznych i tematem budzącym ogromne emocje społeczne. To coraz bardziej utrudnia merytoryczne podejście do tematu. Po latach wzrostu zainteresowania koncepcją rozwoju zrównoważonego, ostatnie lata to akurat – niestety, moim zdaniem – okres, w którym wahadło wychyla się w drugą stronę, a koncepcje związane ze wzrostem zrównoważonym przechodzą ciężką próbę, trafiając na mniej sprzyjające nastroje społeczne i polityczne.

Wzrost już nie wystarcza. Ekonomia wchodzi w erę kosztów, które wracają

Przez lata liczyło się jedno: tempo wzrostu. Dziś kluczowe pytanie brzmi – jakim kosztem rośnie gospodarka i czy ten wzrost da się utrzymać. O tym, dlaczego „zrównoważony rozwój” przestał być modnym dodatkiem, a stał się twardą ekonomią ryzyka, energii i kapitału – mówi Agata Filipowicz-Rybicka, główna ekonomistka Alior Banku.

Zrównoważony rozwój doczekał się operacjonalizacji na poziomie działań nie tylko środowiskowych, ale też społecznych i zarządczych. Z tym związany jest chyba najbardziej znany skrót ESG. Część E ze tego każdy łatwo rozszyfrowuje, ale co tam robi S i G?

Wakacje na giełdzie

S to „Social”, tj. działania związane z odpowiedzialnością społeczną, relacjach z ludźmi – zarówno pracownikami firm, jak i społecznościami, w których firma działa. Obejmuje to m.in. takie zagadnienia jak standardy pracy, różnorodność i inkluzywność, prawa człowieka, relacje z lokalną społecznością.

G reprezentuje „Governance”, czyli kwestie związane z zarządzaniem, ładem korporacyjnym. To chyba najmniej medialny element, ale również ważny. Dotyczy tego jak firmy są zarządzane, jak podejmują decyzje, czy robią to transparentnie, czy istniejące zasady i procedury pozwalają uniknąć nadużyć.

Jakie Państwo identyfikujecie najważniejsze trendy społeczne, zarządcze i środowiskowe wpływające na polską gospodarkę, a w szczególności na sektor finansowy.

Środowiskowe: Dekarbonizacja – to jedno z kluczowych wyzwań dla polskiej gospodarki. Po pierwsze z perspektywy kosztowej: rozwój technologii związanych z produkcją energii ze źródeł odnawialnych powoduje, że stają się one coraz bardziej konkurencyjne kosztowo w porównaniu do źródeł wysokoemisyjnych. Jeżeli chcemy uniknąć sytuacji, w której koszty wytwarzania energii w Polsce należą trwale do najwyższych w Europie, powinniśmy zdecydowanie zmienić krajowy miks energetyczny. Po drugie z powodu bezpieczeństwa: doświadczenie ostatnich lat pokazało, jak bardzo ryzykowne jest nadmierne uzależnienie od dostawców, czy źródeł energii, nadmierna koncentracja w sektorze energetycznym. Energia odnawialna zwiększa możliwość dywersyfikacji i rozproszenia systemu, zwiększając jego odporność na szoki, również na przypadki sabotażu, czy dywersji. Ten czynnik wyjątkowo nabiera znaczenia właśnie teraz, w sytuacji kiedy konflikt na Bliskim Wschodzie ponownie rozbudził obawy o koszty i bezpieczeństwo dostaw surowców energetycznych. To jednocześnie wiąże się z dodatkowymi wyzwaniami, ponieważ wymaga m.in. sprawnej i rozwiniętej sieci przesyłowej. Po trzecie z powodów regulacyjnych: faktem jest, że pod wpływem nastrojów społecznych Europa nieco zwalnia tempo w dojściu do celów klimatycznych, ale z nich nie rezygnuje. Parlament Europejski niedawno zatwierdził nowy cel redukcji emisji gazów cieplarnianych na 2040 r. Wejście w życie mechanizmu ETS2 odroczono, ale tylko o rok. Będąc w UE będziemy musieli dostosować się do tych wymagań. Dodatkowo, polskie firmy, jeśli chcą nadal uczestniczyć w europejskich łańcuchach dostaw, będą musiały spełniać wymagania środowiskowe. Ich ignorowanie może w równym stopniu wykluczać krajowych producentów z rynków zagranicznych jak utrata konkurencyjności kosztowej. W końcu, kwestie zdrowotne: wszyscy wiemy, że jakość powietrza w naszym kraju jest dużo gorsza niż w krajach Zachodniej Europy i wydaje się, że w dużym stopniu jest to pochodną uzależnienia od paliw kopalnych. W naszym szeroko pojętym interesie jest doprowadzenie do sytuacji, aby nasze dzieci i ich wnuki oddychały mniej zanieczyszczonym powietrzem – to nie tylko kwestia komfortu życia, ale też kosztów społecznych i ekonomicznych (m.in. związanych ze służbą zdrowia).

Materiały własne

Społeczne: Starzenie się społeczeństwa, kurcząca się podaż pracy, prowadzące do wyczerpywania się dotychczasowego modelu rozwoju, opartego na przewadze kosztowej. Odpowiedzią na to może/powinien być wzrost produktywności, który firmy mogą osiągnąć m.in. przez automatyzację, inwestycje w nowe maszyny, urządzenia i technologie. To stawia przed bankami duże wyzwanie w postaci zapewnienia finansowania dla ogromnych potrzeb inwestycyjnych na kolejne lata. Starzejące się społeczeństwo to też wyzwanie w zakresie dostosowywania oferty, produktów bankowych.

Kolejny temat w zakresie trendów społecznych to bogacenie się społeczeństwa, międzypokoleniowy transfer majątku, a także wyraźny wzrost skłonności do oszczędzania w ostatnich latach. Na razie nie mamy jeszcze pewności, na ile ten wzrost skłonności do oszczędzania miał trwały charakter. Niemniej, poziom zgromadzonych przez gospodarstwa domowe aktywów finansowych rósł ostatnio znacznie szybciej niż wynikało z długofalowych trendów. Z tym wszystkim wiąże się ciekawe wyzwanie dla banków w obszarze wealth management. Po względem struktury oszczędności wyraźnie odbiegamy od rozwiniętej Europy. Polacy są znacznie bardziej konserwatywni – wciąż ok. 50% łącznych aktywów finansowych gospodarstw domowych przechowywana jest w postaci gotówki i depozytów bankowych, tj. aktywów nieprzynoszących dochodów, albo dość nisko oprocentowanych. Wydaje się, że do zmiany tej sytuacji potrzebna jest edukacja finansowa i pytanie jaką rolę powinny odegrać w tym banki.

Zarządcze: Tu wymieniłbym m.in. wyzwania związane m.in. ze zmianami pokoleniowymi, zmianą stylu pracy i modelu zarządzania ludźmi, również w kontekście nadchodzących zmian technologicznych związanych z rewolucją AI.

Jak oceniają Państwo wpływ nowych technologii, w tym rozwój sztucznej inteligencji na transformację polskiej gospodarki? Jakie z perspektywy banków dostrzegają Państwo wpływ tych technologii na zmiany społeczne i gospodarcze?

Wpływ AI na gospodarkę jest na razie wysoko niepewny i wydaje mi się, że z wszelkimi tezami i wnioskami na ten temat trzeba być niezwykle ostrożnym. Rozwój technologii związanych z AI niezwykle przyspieszył i w zasadzie każdego tygodnia dowiadujemy się o nowych możliwych zastosowaniach i ich ewentualnych implikacjach biznesowych.

Z punktu widzenia prognoz demograficznych, które w przypadku Polski są wyjątkowo niekorzystne, zastosowanie algorytmów AI, które pozwolą uwolnić pewne zasoby siły roboczej wydaje się dla gospodarki dużą szansą, która może pozwolić nam utrzymać się na ścieżce szybkiego rozwoju pomimo kurczących się nieuchronnie zasobów osób w wieku produkcyjnym. Wszystkie dostępne projekcje demograficzne zakładają mocny spadek populacji Polsce w horyzoncie kilkudziesięciu lat, nawet uwzględniając możliwą migrację. W związku z tym wdrożenie algorytmów sztucznej inteligencji wydaje się – obok automatyzacji i robotyzacji – trendem, który może być dla nas pożądany, pozwalając na zwielokrotnienie produktywności pracy.

Tak powstaje świat bez zasad. Ekonomista: Kupujemy taniej, a potem się dziwimy

Zrównoważony rozwój brzmi jak hasło z konferencji, ale w praktyce chodzi o coś prostszego: przyzwoitość. Problem w tym, że krótkoterminowy zysk często wypycha ją z biznesu, a konsumenci w kryzysie wybierają „taniej”, nie „odpowiedzialniej”. Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas mówi wprost, co wtedy dzieje się z rynkiem.

Jednocześnie, wyzwaniem może być dopasowanie struktury rynku pracy pod względem umiejętności i kompetencji dostępnych pracowników do wymagań transformującej się gospodarki i zapotrzebowania pracodawców. Można podejrzewać, że wdrożenie na dużą skalę algorytmów AI uwolni głównie zasoby siły roboczej z grupy „białych kołnierzyków”, zastępując w codziennej pracy przede wszystkim różnego rodzaju pracowników o niezbyt wysokim poziomie specjalizacji. Znalezienie im miejsca na rynku pracy będzie zapewne wymagało od nich poszerzenia kompetencji i umiejętności, czasem całkowitego przekwalifikowania. Problemem może być nierówna podatność zawodów i grup społecznych na ryzyko redukcji miejsc pracy w związku z wdrażaniem technologii AI, co rodzi ryzyko pogłębienia nierówności i polaryzacji. Najbardziej zagrożone, przynajmniej z dzisiejszego punktu widzenia, wydają się stanowiska „juniorskie” (entry-level jobs), kobiety, pracownicy biurowi. Oprócz wybranych grup zawodów zagrożone mogą być całe sektory gospodarki, przykładowo obszar tzw. usług wspólnych, który w Polsce bardzo prężnie rozwijał się w ostatnich latach i stanowił jeden z ważnych filarów rozwoju gospodarczego. Struktura wynagrodzeń może się istotnie zmienić: zawody które będzie można łatwo zastąpić AI będą prawdopodobnie relatywnie tracić, jeśli chodzi o poziom zarobków względem innych.

Wąskim gardłem w powszechnym zastosowaniu AI może być energetyka: trenowanie i stosowanie algorytmów sztucznej inteligencji generuje ogromne zapotrzebowanie na moc. Jeżeli nie chcemy zupełnie zostać poza tym globalnym wyścigiem technologicznym, nieuniknione będą nie tylko kosztowne inwestycje w infrastrukturę związaną z centrami danych, ale również w zapewnienie stabilnej i wystarczająco wydajnej infrastruktury energetycznej wokół nich. Równolegle, wyzwaniem może być pogodzenie masowego zastosowania AI z ambicjami i celami dot. ESG: firmy/kraje które zdecydują się na wdrożenie energochłonnych algorytmów mogą mieć problem z osiągnięciem nisko/zeroemisyjności w sensownej perspektywie czasowej.

AI, fragmentacja świata, wyścig zbrojeń - oto megatrendy, które zmienią biznes

Największym megatrendem jest AI — jeszcze nie zrobiła rewolucji w Polsce, ale stopniowo przeora modele biznesowe, rynek pracy i politykę. W rozmowie z Ernestem Pytlarczykiem, głównym ekonomistą Banku Pekao pada też lista pozostałych „sił tektonicznych”: deglobalizacja, zbrojenia i elektryfikacja życia.

Najwięcej dzieje się w trendach środowiskowych. Jakie konkretne decyzje strategiczne, zmiany w strukturze portfeli lub produktach Państwa bank już wprowadził?

W roku 2024 Bank uruchomił platformę Santander Nowa Energia, która umożliwia klientom kalkulację własnego śladu węglowego oraz budowę przykładowego business case w zakresie opłacalności wprowadzenia i sfinansowania wybranych składników majątku (panele fotowoltaiczne i auta elektryczne) w ramach prowadzonej działalności w oparciu o finansowanie bankowe albo leasing. Platforma uzyskała nagrodę Euromoney za rok 2025

Nasz bank wspiera również transformację energetyczną i bezpieczeństwo surowcowe Polski i Europy w duchu zrównoważonego rozwoju. Wsparcie banku umożliwiło m.in skalowanie technologii odzysku surowców z baterii i powstanie projektu o wysokim znaczeniu środowiskowym i strategicznym. W 2025 r. bank został doceniony za swoje działania na rzecz zrównoważonej transformacji przez POLSIF w dwóch kategoriach: Najlepsze Finansowanie w formule „Sustainability-Linked” oraz Najlepsze Finansowanie Zrównoważone.

Bank wprowadził dodatkowe narzędzia finansowania aktywów zrównoważonych dla klientów segmentu MŚP.

Gorzka diagnoza dla polskiego biznesu. Niskie marże i brak ludzi, transformacja schodzi na dalszy plan

Czy „zrównoważony” to tylko przymiotnik, czy nowa logika gospodarki? W ramach naszego cyklu rozmów z ekonomistami polskich banków Leszek Kąsek z ING Banku Śląskiego tłumaczy, jak energia, regulacje (ETS/CSRD), demografia i AI zmieniają warunki gry dla firm i banków — i dlaczego ETS2 może stać się kolejnym szokiem cenowym.

Jak oceniają Państwo krótkoterminowy i długoterminowy wpływ europejskiej i polskiej polityki zrównoważonego rozwoju na dynamikę gospodarki Polski – czy przynosi ona realne impulsy wzrostowe, czy raczej zwiększa koszty i ryzyka dla sektora przedsiębiorstw?

Dostosowywanie się do wymagań polityki zrównoważonego rozwoju niesie ze sobą koszty, ale w moim odczuciu znaczną część tych kosztów i tak musielibyśmy ponieść. Nawet bez europejskiej polityki zrównoważonego rozwoju raczej nie uniknęlibyśmy gruntownej przebudowy systemu energetycznego opartego na węglu i przestarzałej infrastrukturze. Być może jednak inne byłoby tempo przemian. Niemniej, całym tym procesem można było znacznie lepiej zarządzić w czasie, a odpowiedzialność za to w mojej ocenie leży bardziej po stronie krajowych polityków niż europejskich regulacji. Narzekanie na konieczność szybkich dostosowań w naszym kraju w najbliższych latach, związanych z polityką zrównoważonego rozwoju, w dużym stopniu wynika z zaniedbań poprzednich dekad - przez wiele lat kolejne rządy odkładały działania w tym zakresie na później, mimo tego, że konieczność i nieuchronność zmian była wiadoma.

Tak czy inaczej, w krótkim okresie najpewniej dominować będą koszty związane z transformacją i adaptacją, natomiast w długim horyzoncie to powinno zaprocentować, przyczyniając się do większego bezpieczeństwa energetycznego, obniżenia kosztów energii, przez to impulsu do napływu inwestycji.

Można oczywiście dyskutować o tym, czy tempo i sposób dochodzenia w UE do celów związanych z polityką zrównoważonego rozwoju było/jest nadmierne, generując zbyt wysokie koszty społeczne i ekonomiczne dostosowań. Moim zdaniem jednym z najbardziej oczywistych nadmiernych kosztów związanych z wdrażaniem europejskich wymogów ESG był przerost biurokracji, nakładanie na sektor prywatny zbyt dużych wymogów sprawozdawczych i dotyczących raportowania. Na szczęście UE podjęła już pewne działania, aby w pewien sposób złagodzić ten problem.

"Bez stabilizacji cen energii grozi nam debata o polexicie". Arak ostrzega rząd

Transformacja pod lupą: jak zrównoważony rozwój zmienia gospodarkę i sektor bankowy? Oto głos ekonomistów banków. Oto druga naszego cyklu i rozmowa z Piotrem Arakiem, głównym ekonomistą VeloBanku.

Jak zaznacza rozmówca, "warto maksymalnie – przy zachowaniu bezpieczeństwa – uprościć i przyspieszyć proces realizacji projektów lądowych w Polsce oraz wykorzystać wszystkie dostępne, legalne mechanizmy w ramach prawa UE do ograniczania cen energii. Bez takiego pragmatycznego podejścia ryzykujemy, że mechaniczne kopiowanie ścieżek transformacji innych państw doprowadzi do narastania napięć społecznych i coraz głośniejszej debaty o polexicie".

W jakim stopniu wymogi regulacyjne, takie jak taksonomia UE, CSRD czy ETS, faktycznie wpływają dziś na politykę kredytową i portfel aktywów banków, a w jakim pozostają głównie kwestią formalnego raportowania?

Wpływ jest już realny, ale wciąż pośredni i nierównomierny. Regulacje już wpływają na decyzje kredytowe, ale nie w formie twardych zakazów i nakazów.

Rośnie znaczenie klauzul ESG w umowach kredytowych i wymogów dot. planów dekarbonizacji.

Najczęstsze mechanizmy wpływu to presja na transformację klientów poprzez ocenę ryzyka kredytowego i różnicowanie warunków finansowania, jeśli uznane zostanie za zrównoważone.

Taksonomia UE zmusza banki do mapowania portfela pod kątem zgodności działalności klientów z celami środowiskowymi. Ujawnienia (GAR – Green Asset Ratio) powodują presję inwestorską i reputacyjną. Dlatego banki generalnie preferują projekty zgodne z taksonomią i warunkują finansowanie planami transformacji.

CSRD (Corporate Sustainability Reporting Directive) stwarza bankom wyzwanie w postaci wymogu raportowania danych ESG pochodzących od klientów. A brak takich danych oznacza ryzyko regulacyjne i operacyjne dla banków. Z drugiej strony „w drodze” są regulacje które odraczają obowiązek publikacji tych danych dla dużej liczby przedsiębiorstw.

"Ten pociąg już odjechał". Ekonomista mBanku ostrzega rząd i firmy przed spowalnianiem zmian

Dlaczego w ostatnich latach do koncepcji rozwoju gospodarczego dołączył przymiotnik „zrównoważony”?

Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku: Możemy wymienić tutaj dwa powody.

Po pierwsze: fizyczne (naukowe) – ziemia nie jest z gumy. Wzrost zaczął zjadać własny ogon wyczerpując ograniczone zasoby, które przez dziesięciolecia były uznawane za nieograniczone. W efekcie wzrosły nie tylko mierzalne ryzyka dla działalności gospodarczej, ale też skala środków finansowych, które trzeba poświęcić na przeciwdziałanie ich skutkom.

Zrównoważenie to z jednej strony próba pokazania kosztów działalności gospodarczej, które do tej pory nie były widziane w rachunku ekonomicznym, a z drugiej formuła, która przynajmniej z punktu widzenia dzisiejszej wiedzy daje szansę na odwrócenie niekorzystnych zjawisk, które wzrost gospodarczy uruchomił jako produkt uboczny, efekt zewnętrzny. Tzw. granice planetarne dobrze pokazują co w międzyczasie udało się popsuć.

Jakie branże w Polsce – z perspektywy banku – mogą w średnim okresie zyskać, a które stracić na przyspieszeniu transformacji klimatycznej? Czy widać już przesunięcia strukturalne w popycie na finansowanie?

Łatwiej chyba zacząć od przegranych. Na tej liście umieściłbym w pierwszej kolejności górnictwo i konwencjonalną energetykę, przemysł energochłonny (m.in. stal, cement, chemia), tradycyjną motoryzację, lotnictwo na krótkich dystansach.

Wśród branż z szansami na rozwój widzę m.in. przemysł OZE, magazynowanie energii, termomodernizację i budownictwo pasywne, gospodarkę obiegu zamkniętego (odzyskiwanie surowców, naprawa sprzętu i upcycling). Wymieniłbym też elektromobilność, ale tu stajemy przed pytaniem czy będziemy w stanie rozwinąć tę branżę u siebie, czy raczej na transformacji skorzystają głównie producenci z Chin.

Na ile technologie cyfrowe, w tym sztuczna inteligencja i analiza danych ESG, pomagają bankom realnie ocenić ryzyka klimatyczne i społeczne, a na ile generują nowe wyzwania analityczne lub reputacyjne?

Zdecydowanie pomagają! Choć świat informacji dotyczących ESG jest w przeważającej mierze jakościowy, przez co nowe technologie napotykają wiele ograniczeń to bez ich użycia kwantyfikacja wyników i digitalizacja jakichkolwiek procesów dotyczących zarządzania ryzykiem ESG byłaby praktycznie niemożliwa. Nowe technologie pozwalają nam testować praktycznie każde potencjalne źródło informacji i danych. Używamy ich zarówno w celu zdobycia tych danych, jak i do weryfikacji istotności pozyskanych danych w ocenie ryzyka. Oczywiście wymaga to dużej dokładności i ostrożności, zarówno pod kątem minimalizacji ryzyk reputacyjnych, jak i pod względem odnalezienia najlepszej metody analitycznej, ale zdecydowanie warto.

Gorzka diagnoza UE. Ekspert ING: Uzależnienie od Chin zaszło za daleko i dziś za to płacimy

Czy „zrównoważony” to tylko przymiotnik, czy nowa logika gospodarki? W ramach naszego cyklu rozmów z ekonomistami polskich banków Leszek Kąsek z ING Banku Śląskiego tłumaczy, jak energia, regulacje (ETS/CSRD), demografia i AI zmieniają warunki gry dla firm i banków — i dlaczego ETS2 może stać się kolejnym szokiem cenowym.

Czy obserwują Państwo ryzyko, że rosnąca presja na „zielone finansowanie/transformacyjne finansowanie” prowadzi do ograniczenia dostępu kapitału dla tradycyjnych sektorów gospodarki, które nadal odgrywają kluczową rolę w PKB i zatrudnieniu?

Nie dostrzegamy takiego ryzyka.

Jaki Państwa zdaniem wpływ na gospodarkę i sektor bankowy będą miały aktywa osierocone, w tym w szczególności cały przemysł wydobywczy?

Z naszej perspektywy aspekt aktywów osieroconych w przemyśle wydobywczym dostał już przez gospodarkę zdyskontowany, nawet jeśli opinia publiczna jeszcze tego nie odnotowuje. To co dzieje się teraz bardzo aktywnie to inwestycje adresujące ten aspekt w sektorze produkcji energii elektrycznej. Jest tu wiele wyzwań, ciężko nie wspomnieć o konieczności gruntownej zmiany modelu sieci przesyłowych i dystrybucyjnych, ale niezależnie od tego sprawy nabierają coraz większego tempa. Natomiast osobnym tematem, bardziej rozdrobnionym ale o sumarycznie istotnej skali, są aktywa odpowiadające za produkcję ciepła. Właśnie ich rozdrobnienie oraz różnorodność pojedynczych sytuacji znacznie zwiększają wyzwania w procesie transformacji tego sektora, a dodatkowo aspekt ten pokrywa się z wyzwaniem zwiększenia efektywności energetycznej istniejących budynków. Tutaj widzimy potrzebę intensyfikacji działań w skali krajowej, by uniknąć właśnie negatywnego wpływu na gospodarkę w dłuższym terminie.

Czy zrównoważona transformacja może ona stać się motorem innowacji, czy raczej źródłem utraty konkurencyjności i presji kosztowej?

Obie odpowiedzi są prawidłowe, oba procesy będą się zapewne działy równocześnie. Zwiększona presja często jest impulsem i motywatorem dla innowacji. W dyskusjach nad tym, dlaczego przez wiele lat Polska radziła sobie świetnie pod względem wzrostu gospodarczego pomimo relatywnie niskiej stopy inwestycji i słabych wyników w rankingach innowacyjności, odpowiadam często: bo mogła. Istniejące duże przewagi kosztowe pozwalały na szybki wzrost bez wymagających nakładów i obarczonych ryzykiem działań w kierunku innowacyjności. Im bardziej ten model rozwoju się wyczerpuje, tym bardziej firmy nie będą miały innego wyjścia, będą przymuszane przez okoliczności do działań w kierunku wymyślenia swojego sukcesu na nowo. Wydaje mi się, że ten proces już się dzieje.

Jakie rekomendacje skierowaliby Państwo do firm z gospodarki realnej w Polsce – w jaki sposób powinny przygotowywać się do transformacji, by zminimalizować koszty dostosowania i utrzymać konkurencyjność na rynku?

Dla polskich firm, które są podwykonawcami dla dużych koncernów spełnienie norm związanych z ESG staje się koniecznym warunkiem utrzymania w globalnych łańcuchach dostaw, równie ważnym, a być może z czasem ważniejszym niż zachowanie konkurencyjności kosztowej.

Ważnym punktem startowym przed podjęciem innych działań powinna być moim zdaniem diagnoza sytuacji, a do tego potrzebne jest gromadzenie danych związanych ze śladem węglowym, efektywnością energetyczną, spełnianiem norm.

Druga kwestia: wykorzystanie istniejących regulacji i polityk do tańszego finansowania. Banki stosują często preferencje wobec „zielonych” projektów, istnieją granty i fundusze UE specjalnie przeznaczone na wsparcie transformacji ESG. Warto skorzystać z tych możliwości.

Trzeci punkt to inwestycje – w efektywność, nowe urządzenia, nowe technologie.

Grzegorz Maliszewski: Transformacja energetyczna to tańszy prąd i bezpieczniejszy kraj, a nie tylko unijne regulacje

Zmiany klimatyczne, rewolucja sztucznej inteligencji i nieubłagane trendy demograficzne – to wyzwania, które w najbliższych latach przemodelują polską gospodarkę. Czy transformacja energetyczna musi oznaczać dla firm wyłącznie rosnące koszty i gąszcz regulacji? Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium, przekonuje, że jest wręcz odwrotnie. W wywiadzie dla Bankier.pl wyjaśnia, dlaczego najtańsza energia to ta z OZE, jak banki różnicują koszty kapitału dla firm „zielonych” i „brązowych” oraz co rząd powinien zrobić, by polski biznes nie przegrał wyścigu o innowacyjność.

Na ile koszty zrównoważonego rozwoju i transformacji energetycznej są już „wbudowane” w inflację i prognozy stóp procentowych w Polsce?

Moim zdaniem nie są, albo tylko w niewielkim stopniu. Przykład: prezes NBP Adam Glapiński od pewnego czasu powtarza ostrzeżenia o tym, że wdrożenie dyrektywy ETS2 może podbić inflację w Polsce nawet o 2 pkt. proc., ale projekcje ekonomiczne NBP nie uwzględniają takiego scenariusza. Powodem jest m.in. to, że te rozwiązania nie są na razie zaimplementowane w krajowym systemie prawnym. Jednocześnie, trwająca debata publiczna i presja społeczna powoduje pewne dostosowania – jak np. niedawną decyzję UE o odsunięciu wdrożenia ETS2 o rok – w związku z czym nie ma wciąż pewności kiedy dokładnie i w jakim kształcie regulacje wejdą w życie.

Czy z perspektywy Pana/Pani banku zielona transformacja oznacza docelowo wyższe ceny produktów finansowych dla klientów – wyższe marże, prowizje, droższy kredyt?

Z perspektywy naszego Banku zielona transformacja oznacza wykorzystanie nowych technologii do obniżenia kosztów operacyjnych prowadzonej aktywności i zwiększenia efektywności. W przypadku wybranych aktywów otoczenie regulacyjne umożliwia uzyskanie niższych kosztów finansowania - np. zielone hipoteki w wyniku preferencji kosztu kapitału zgodnie z rekomendacją WFD KNF.

Co więcej, nasi klienci aktywnie działają na rzecz transformacji i redukcji swojej emisyjności. Wynika to nie tylko z działań regulatorów, ale i rosnących oczekiwań rynku, czy kontrahentów. Firmy są coraz bardziej świadome tego, że zrównoważony rozwój to także potencjał na realne oszczędności – choćby w zakresie kosztów energii. Dlatego wspieramy klientów biznesowych w tych wysiłkach nie tylko w ramach udzielanego finasowania, ale również dostarczając bezpłatnie rozwiązania - jak kalkulator śladu węglowego, który pozwala w prosty sposób wyliczać dane dotyczące własnych emisji firmy.

Czy w portfelu kredytowym banku widać już różnicę w koszcie kapitału i dostępności finansowania między firmami „zielonymi” a „brązowymi”? Jak to wygląda w praktyce?

Tak – różnice są już widoczne, zwłaszcza w dostępności finansowania, nieco mniej w samej cenie. Firmy „brązowe” częściej spotykają się z krótszym tenorem, dodatkowymi warunkami, wyższą premią za ryzyko lub ograniczeniem ekspozycji. W praktyce banki rzadko stosują prosty podział na „zielonych” i „brązowych” – kluczowa jest trajektoria transformacji, czy zdolność klienta do pokazania realnego planu inwestycyjnego. Największym wyzwaniem dla firm „brązowych” nie jest dziś cena, lecz ryzyko braku dostępu do finansowania.

Z perspektywy banku najważniejszym wyzwaniem strategicznym jest praca wspólnie z klientami nad budową i finansowaniem transformacji prowadzonej działalności - głównie poprzez finansowanie efektywnych technologii obniżających koszty operacyjne, zmienne (np. energii, wody) oraz większą efektywność wykorzystania surowców i materiałów.

Dziękujemy za rozmowę.

O POLSIF

Sustainable Investment Forum Poland (POLSIF) jest niezależną organizacją pozarządową, której celem jest przyczynianie się do wzrostu wartości i jakości zrównoważonych inwestycji i finansów w Polsce. POLSIF tworzy ponad 170 przedstawicieli i przedstawicielek wiodących towarzystw funduszy inwestycyjnych, banków, funduszy private equity, organizacji i izb branżowych oraz świata naukowego, 100 współpracujących ekspertów i ekspertek, a także kilkadziesiąt instytucji z branży finansowej i inwestycyjnej.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Siedem spółek, które wyjdą na prostą w drugim półroczu. „Akcje to nie zakład, który ma się rozstrzygnąć w ciągu miesiąca”
Andrzej Stec
Andrzej Stec
redaktor naczelny Bankier.pl

Redaktor naczelny Bankier.pl. Do grudnia 2023 roku zarządzał newsroomem ekonomicznym w Gremi Media, gdzie od 2012 roku był redaktorem naczelnym „Parkietu”, a od 2016 roku również zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”. Wcześniej przez pięć lat pełnił funkcję redaktora działu Puls Inwestora w „Pulsie Biznesu”, a w latach 2000-2007 pracował jako dziennikarz działu gospodarczego „Gazety Wyborczej”. Jest laureatem wielu dziennikarskich nagród. Był nominowany do nagrody Grand Press oraz uznany najlepszym dziennikarzem ubezpieczeniowym 2007 r. przez Polską Izbę Ubezpieczeniową. W 2022 roku został laureatem konkursu im. Władysława Grabskiego w kategorii Najlepszy wywiad, a w listopadzie 2023 r. Rada Programowa Kongresu Gospodarki Elektronicznej przyznała mu tytuł Dziennikarza roku. Jest maklerem papierów wartościowych. Pracował w BM Banku BPH. W latach 2010-2012 roku był członkiem zarządu, a następnie członkiem Rady w Związku Maklerów i Doradców.

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (19)

dodaj komentarz
itso_general
jaką polską nie ma danych statystycznych o polskiej mitologizmy jakieś dawno się sprzedaliście
prawdziwynierobot
zrównoważony rozwój, wzrost cen ropy, wzrost podatków
prawdziwynierobot
poza tym kredyty frankowe, kredyty wiborowe, wojny.
Sił jest sporo, można tak długo wymieniać
itso_general odpowiada prawdziwynierobot
można ale wygodniej powielać
jan-kowalski
"Jakie branże w Polsce – z perspektywy banku – mogą w średnim okresie zyskać, a które stracić na przyspieszeniu transformacji klimatycznej? Czy widać już przesunięcia strukturalne w popycie na finansowanie?

Łatwiej chyba zacząć od przegranych. Na tej liście umieściłbym w pierwszej kolejności górnictwo i konwencjonalną
"Jakie branże w Polsce – z perspektywy banku – mogą w średnim okresie zyskać, a które stracić na przyspieszeniu transformacji klimatycznej? Czy widać już przesunięcia strukturalne w popycie na finansowanie?

Łatwiej chyba zacząć od przegranych. Na tej liście umieściłbym w pierwszej kolejności górnictwo i konwencjonalną energetykę, przemysł energochłonny (m.in. stal, cement, chemia), tradycyjną motoryzację, lotnictwo na krótkich dystansach.

Wśród branż z szansami na rozwój widzę m.in. przemysł OZE, magazynowanie energii, termomodernizację i budownictwo pasywne, gospodarkę obiegu zamkniętego (odzyskiwanie surowców, naprawa sprzętu i upcycling). Wymieniłbym też elektromobilność, ale tu stajemy przed pytaniem czy będziemy w stanie rozwinąć tę branżę u siebie, czy raczej na transformacji skorzystają głównie producenci z Chin."

No wyjątkowo (przez przypadek?) prawdę powiedział - tak że Drogi Narodzie przyswój sobie tą oczywistą prawdę, że w obecnie realizowanym w PL (i całej UE) scenariuszu (A) straty (przegrani) są PEWNE, natomiast (B) korzyści (wygrani) już niekoniecznie.
Swoją drogą co to mają być za korzyści?! - głównie związane z recyklingiem, więc na końcu tej drogi wszyscy, a na pewno większość z nas skończy jako śmieciarze. No nie ma co, świetlana przyszłość nas czeka w eurokołchozie!
System kaucyjny oraz kolejne kolory śmietników to ciągle jeszcze tylko przygrywka...
peluquero
Niecałe 5 lat pokazało, że dywersyfikacja źródeł dostaw ropy czy gazu zza granicy to nadal jest zależność, kładą się dostawy z Rosji, kładą z Arabii, wywalasz jeden rurociąg i Polska gasi światło, także wspominanie nawet o jakiejś dekarbonatyzacji w tej sytuacji dyskwalifikuje rozmowę. Technologia reaktorów też będzie z bardzo wąskim Niecałe 5 lat pokazało, że dywersyfikacja źródeł dostaw ropy czy gazu zza granicy to nadal jest zależność, kładą się dostawy z Rosji, kładą z Arabii, wywalasz jeden rurociąg i Polska gasi światło, także wspominanie nawet o jakiejś dekarbonatyzacji w tej sytuacji dyskwalifikuje rozmowę. Technologia reaktorów też będzie z bardzo wąskim dostępem, można w każdej chwili 'wygasić subskrypcję' ludzie mamy XXI w. W zadośćuczynienie francuzom wyjścia z Rosji sprzedajemy im po promocji biogazownie, gdzie spokojnie bloki mogą zapewnić 10-15% zapotrzebowania energii taniej i pewniej niż jakikolwiek wiatraki wysiane o Bałtyku.
itso_general
", także wspominanie nawet o jakiejś dekarbonatyzacji w tej sytuacji dyskwalifikuje rozmowę. " logika wypowiedzi ci poleciała
tomasz666
3 siły światowe to: Indie, Chiny oraz Rosja! Zapamiętajcie to co napisałem. Z sąsiadem trzeba dobrze żyć. Nie z banderowcami!!!
meridol
Akurat Chiny tak, Indie dopiero w przyszłości, a Rosja już od jakiegoś czasu bardzo nie. To że ignorujesz inne państwa oznacza że albo siedzisz w jednym z wymienionych państw, albo ich propaganda weszła mocno.
tomasz666 odpowiada meridol
Z Rosją trzeba się liczyć. Nie czujesz przyszłości.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki