REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ekonomiści zaniepokojeni tempem zadłużania się kraju. "Sytuacja jest dramatyczna"

2023-09-07 06:50
publikacja
2023-09-07 06:50
Dodaj Bankier.pl w Google

W przyszłym roku dług publiczny przekroczy 2 bln zł, a jego relacja do PKB wzrośnie do 53 proc. Tegoroczny poziom poniżej 50 proc. to zasługa głównie wysokiej inflacji, dzięki której dług jest finansowany ukrytym w inflacji podatkiem płaconym przez społeczeństwo. Ekonomistów poważnie niepokoi dynamika przyrostu zadłużenia, ale też brak przejrzystości w finansach publicznych.

Ekonomiści zaniepokojeni tempem zadłużania się kraju. "Sytuacja jest dramatyczna"
Ekonomiści zaniepokojeni tempem zadłużania się kraju. "Sytuacja jest dramatyczna"
fot. Adam Chelstowski / / FORUM

- Sam dług przekroczy w przyszłym roku 2 bln zł, nawet z uwzględnieniem już tych funduszy pozabudżetowych, o których wszyscy wiemy. Jeszcze niedawno byliśmy przerażeni, że to jest 1,5 bln zł. Te 2 bln może przeciętnego obywatela przerażają, dla makroekonomistów to są może jeszcze liczby policzalne, ale w relacji do PKB to już będzie sporo, powyżej 50 proc. To nie jest jeszcze tragicznie, bo są kraje, które mają 100 proc., ale to już jest poważne. Mnie jednak bardziej przeraża dynamika przyrostu. Rząd zakłada, że w przyszłym roku dług będzie się zwiększał co sekundę o ponad 10 tys. zł i tak codziennie przez 24 godziny, przez 365 dni - mówi agencji Newseria Biznes dr Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych, adiunkt SGH.

Z raportu „Zagrożenia nadmiernego długu publicznego. Edycja 2023”, przygotowanego przez Instytut Odpowiedzialnych Finansów we współpracy z Instytutem Finansów Publicznych i Fundacją Przyjazne Państwo, wynika, że w średniej i długiej perspektywie grozi nam kryzys długu publicznego i składa się na to wiele elementów. Jak wskazywał podczas prezentacji raportu dr Sławomir Dudek, w 2021 roku dług w relacji do PKB zmniejszył się do 53,6 proc. (w szczycie pandemii, kiedy uruchomiono szereg programów pomocowych dla firm, wzrósł do 57 proc.). W ubiegłym roku zanotowano dalszy spadek - do poziomu poniżej 50 proc.

- Ale trzeba powiedzieć, dlaczego ta relacja spadła. Nie dzięki działaniom rządu, ograniczeniom wydatków czy dyscyplinie finansów publicznych, tylko przez inflację, bo inflacja jest w mianowniku, w PKB. Policzyliśmy w raporcie, że inflacja pomogła rządowi na około 7 pkt proc. To oznacza, że gdyby nie była podwyższona inflacja, to relacja długu by nie spadła, tylko by wzrosła do 57 proc. Oznacza to, że gdyby była niska inflacja i gdyby rząd chciał osiągnąć taką samą redukcję długu, to musiałby wprowadzić podatki na kwotę 150-200 mld zł. Nie musiał tego zrobić, bo wprowadził ukryty podatek, podatek inflacyjny, gdzie my płacimy od każdej złotówki oszczędności po groszu. Widzimy to w codziennych wydatkach, ale nie widzimy, jak oszczędności tracą swoją wartość - wyjaśnia główny ekonomista i prezes Instytutu Finansów Publicznych.

Wskaźnik długu do PKB w przyszłym roku dojdzie do 53 proc. Zgodnie z projekcją Komisji Europejskiej relacja ta pozostanie w tendencji wzrostowej w całej dekadzie. Jednocześnie koszty obsługi długu, mimo umiarkowanej relacji do PKB, są drugie najwyższe w całej UE. Autorzy raportu zaprezentowanego podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu wskazują, że w tym roku wzrosną do 4,6 proc., a gorsze wskaźniki będą tylko na Węgrzech.

Wakacje na giełdzie

- Rząd będzie musiał w przyszłym roku znaleźć nabywców na obligacje w kwocie ponad 420 mld zł. To jest ogromna kwota. Prawdopodobnie albo będzie musiał proponować jeszcze wyższe odsetki, żeby ktoś chciał to kupić, albo zadłużać się za granicą. Czyli to będzie podbijało stopy procentowe, bo jak rząd płaci wyższe odsetki, to kredyty dla firm też będą droższe. Jeżeli będzie można zarobić na obligacjach rządowych, to obligacje firm też będą droższe. Również będziemy się narażać na wahania kursu walutowego, bo to są ogromne kwoty, które trzeba pożyczyć za granicą - ocenia dr Sławomir Dudek. - W takich warunkach zaciąganie dodatkowego, tak wysokiego długu nie jest bezpieczne.

Jak podkreśla, najnowsze prognozy Komisji Europejskiej pokazują, że w latach 2023-2024 deficyt nominalny utrzyma się na wysokim poziomie. W tym roku wzrośnie do 5 proc. PKB i będzie jednym z najwyższych w UE, a w przyszłym - przy uwzględnieniu programu 800+, wzrostu wydatków na zdrowie i zbrojenia - może wynieść 4,5 proc. Podobny poziom prognozowany jest dla deficytu strukturalnego. To oznacza, że Polska może zostać objęta przez KE procedurą nadmiernego deficytu. Od przyszłego roku przestaje bowiem obowiązywać wprowadzona na czas pandemii klauzula korekcyjna, która zezwalała państwom członkowskim na zwiększanie deficytu budżetowego. Taką procedurą może zostać objętych ok. 20 krajów UE.

Autorzy raportu wskazują, że do obecnej sytuacji w polskich finansach publicznych doprowadziły błędy w polityce gospodarczej, „festiwal” obietnic i niekorzystne zmiany w strukturze wydatków. Na to wszystko nałożyły się wybuch wojny w Ukrainie i dalsze napędzanie inflacji. Dodatkowo ekonomiści wskazują na dużą nieprzejrzystość finansów publicznych.

- Rząd wyprowadził, jak ja to nazywam, do równoległego budżetu albo też raju wydatkowego, kilkaset miliardów złotych po to, żeby nie musieć tego pokazywać w budżecie i żeby nie dyskutować o tym w parlamencie. Przez to, że budżet państwa jest wydmuszką, że nie mamy nad częścią wydatków kontroli, diagnoza moja jest taka, że to jest rozpad systemu finansów publicznych. Sytuacja jest dramatyczna i ją trzeba szybko naprawić. Sam stan finansów jest poważny, ale jeszcze nie wymaga radykalnych działań. Powiedzmy, że wpływamy w pole lodowe, ale jeszcze można odpłynąć w dobrym kierunku. Trzeba natychmiast naprawić stan, ten proces budżetowy - podkreśla ekspert SGH. - Jeśli nie przywrócimy tego, żeby budżet w 100 proc. albo chociażby w 99 proc. pokazywał cały obraz, to nie będzie przywrócona praworządność. I to trzeba zrobić natychmiast, bo to nic nie kosztuje, to jest apolityczne. Chyba wszystkim nam zależy, żeby finanse były przejrzyste.

Jak podkreśla, jest to szczególnie ważne w obecnym stanie dużej niepewności.

- Wojna w Ukrainie trwa dalej, słabe dane w gospodarce niemieckiej, pewne pogorszenie w gospodarce chińskiej, w Stanach Zjednoczonych dalej nie wiadomo, w którą stronę to pójdzie, i w tych warunkach, na tym sztormie światowym my mamy napięty budżet do granic możliwości - podkreśla dr Sławomir Dudek.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Rynek ma obecnie innych faworytów niż ja. W portfelu mam trzy nowe spółki
Tematy

Komentarze (89)

dodaj komentarz
po_co
Oczywiście każde zadłużenie kraju jest kategorycznie złe ale chciałbym zwrócić uwagę na coś innego.
Polska zadłużona jest na ok. 50% swojego rocznego produktu brutto - wiele osób tutaj, jak i w przestrzeni biur, miasta, na urodzinach itd. komentuje to jak sytuację niebezpieczną i złą, bardzo słusznie.

Moje pytanie brzmi,
Oczywiście każde zadłużenie kraju jest kategorycznie złe ale chciałbym zwrócić uwagę na coś innego.
Polska zadłużona jest na ok. 50% swojego rocznego produktu brutto - wiele osób tutaj, jak i w przestrzeni biur, miasta, na urodzinach itd. komentuje to jak sytuację niebezpieczną i złą, bardzo słusznie.

Moje pytanie brzmi, na ile sami jesteście zadłużeni?
Posiadacze kredytów hipotecznych są średnio zadłużeni na 300% swojego rocznego dochodu brutto.

Chcę tylko zauważyć, że jeżeli Ci ludzie nie potrafią pilnować własnych budżetów to nie powinni być zaskoczeni, a tym bardziej poruszeni, faktem że władza - wybierana z pośród ludzi - kieruje się podobnymi założeniami.
Jeżeli wymagacie i oceniacie innych to dobrze zrobić przegląd własnych win i postawić się na tej samej szali.
Nie chodzi o to aby uznać działania władzy za słuszne, chodzi o to aby przede wszystkim uświadomić sobie w czym tkwi problem.

Oddłużcie swoje życie, przestańcie korzystać z dotacji państwa, a okaże się że nie będzie ono miało jak i czym kupczyć, a więc nie będzie miało celu aby się zadłużać.

Ja sam podejmowałem w życiu głupie decyzje i moje zadłużenie w 2020 roku wynosiło ok. 180 % rocznego dochodu brutto, dziś jest to poziom 70%, a do końca roku planuję zredukować go do 50%.
Co więcej zbudowałem również oszczędności które pozwoliły by na zredukowanie długu do zera gdyby zaszła taka potrzeba.

Ja mogę krytykować władzę bo redukuję swój dług, a wy?
Ilu z krytyków pobrało kredyty na równowartość 5-10 swoich rocznych pensji w dodatku przy zerowych stopach?

Reformy trzeba zacząć we własnej głowie, jak nie umiecie zarządzać własnym budżetem to jak chcecie podjąć dobrą dla was i dla naszego kraju decyzję przy urnie? Wybierzecie tego kto robi z siebie większego misia w telewizji albo jak to zwykle bywa pokierujecie się regułą "Panda".
Panda 500+ to pójdę i zagłosuję, a może panda 2% na mieszkanko albo panda 1500zł babciowego?
To pantera się przyjrzy własnemu budżetowi.
po_co odpowiada (usunięty)
Dziwnie formułujesz swoje myśli - dlaczego zaczynasz swój komentarz od słów "jest tylko jeden problem"?

Zacznijmy od tego, że to nie PiS zadłużył państwo, PiS dzięki swoim działaniom zwiększył już istniejący dług. W kwestii długu za uszami mają wszystkie rządy poza pierwszymi dwoma, które kosztem cierpienia najuboższych
Dziwnie formułujesz swoje myśli - dlaczego zaczynasz swój komentarz od słów "jest tylko jeden problem"?

Zacznijmy od tego, że to nie PiS zadłużył państwo, PiS dzięki swoim działaniom zwiększył już istniejący dług. W kwestii długu za uszami mają wszystkie rządy poza pierwszymi dwoma, które kosztem cierpienia najuboższych i prywatyzacji państwowego mienia za bezcen, faktycznie poradziły sobie z problemem zadłużenia.

Rządy jak najbardziej zadłużają nas na własne życzenie i przy pełnym przyzwoleniu społeczeństwa. Jakoś nie widziałem tłumów które protestowały by tak żywiołowo za zaprzestaniem zadłużania państwa, jak chociażby protestowały przeciwko aborcji czy innym równie istotnym dla codziennego życia sprawom.
Przy urnach wyborczych Polacy również dokonują zdecydowanie socjalnych wyborów i wolą aby rząd in coś dał, a żeby rząd coś dał musi skądś wsiąść. Trochę weźmie z naszych kieszeni, a resztę z kieszeni zagranicznych inwestorów i daje skoro ludzie tego chcą.

Więc niezgodę się, że ludzie zadłużają się świadomie, a rząd(y) zadłuża Polskę w sposób siłowy.
W obu przypadkach dług powstaje przy pełnej świadomości i pełnym zaangażowaniu tych samych ludzi.

Bo jeżeli chcesz mi wmówić, że Polacy świadomie i z pełną odpowiedzialnością zadłużyli się na 600 mld zł w hipotekach to jak wytłumaczysz protesty związane z frankami, zmianą wskaźnika WIBOR, wakacje kredytowe, rosnący dług w BIK?
To jednak nie są przykłady świadomych i przemyślanych decyzji, a raczej w zdecydowanej większości kierowanie się dokładnie tą samą roszczeniową postawą co w przypadku głosowania na rządy, które obiecują gruszki na wierzbie i śliwki na sośnie (tak pamiętam Kulfona...).

Ludzie uwielbiają podwójne standardy.
Zaczyna się od podstawówki stwierdzeniami pokroju "ta baba z Polskiego znowu tyle zadała" - może to po prostu ten, który wygłasza takie slogany powinien wziąć się za naukę. Na pewno dobrze mu to zrobi, a zdecydowanie lepiej niż szukanie winy w cudzej kieszeni.

Sam zobacz, że w Polsce najwyższym poparciem cieszą się partie PANDA i kampania polega na prześciganiu się kto DA więcej. Ci którzy mówią, że nie dadzą (a nawet Konfederacja się już wycofała z zabierania) dostają po uszach. Bo ludzie są przyzwyczajeni do takiego stylu życia, bo wywodzi się to z ich własnych praktyk.
jenak
Eksperci mają wmontowany denial i udają, lub nie chcą słyszeć, o Wielkim Resecie.

Właśnie jesteśmy gdzieś po środku.


Glapcio? To pioneczek, nie przymierzając.
jenak
Ale inflacja globalna oraz helicopter money spowodowały i powodują, że przenosimy się może niezauważalnie do innej skali.

W naszym kraju oszczędności zawsze były marginesem.

U Niemca kiedyś mieli 5 bln ojro oszczędności, teraz może i z 6. Czyli 20 razy tyle? Tam jest co tracić. Myśmy się jeszcze takich, na całe szczęście
Ale inflacja globalna oraz helicopter money spowodowały i powodują, że przenosimy się może niezauważalnie do innej skali.

W naszym kraju oszczędności zawsze były marginesem.

U Niemca kiedyś mieli 5 bln ojro oszczędności, teraz może i z 6. Czyli 20 razy tyle? Tam jest co tracić. Myśmy się jeszcze takich, na całe szczęście (bo pójdą z dymem), jeszcze nie dorobili.
adam841019
Dług nominalnie cały czas rośnie w każdym kraju tego nikt nie spłaci. Na stary dług zaciąga się nowy jeszcze większy i tak się kręci w USA cały czas podnoszą limit zadłużenia i będą podnosić w nieskończoność ostatnio jednak dług nominalnie podwoił się w kilka lat.
komentatorek
U kogo ten dług? Ano u nas samych. Banki pożyczają rządom pieniądze obywateli z czego czerpią wielkie profity a właścicielom zdeponowanych środków rzucają resztki. Rządy żeby obsługiwać rosnąca górę długów coraz bardziej dokręca śrubę obywatelom.
kacz-dzong-un
Żaden problem, zwiększyć inflację i dług zmaleje
bt5
Przed referendum w sprawie wejscia do uni dzwoniłem do radia bo był program co nas czeka w wyniku człokowstwa w UE. Oczywuscie ze mnie nie puscili bo powiedziałem ze sadząc po Hiszpani, Grecji, Włoszech to członkowstwo w UE skończy sie wielobilionowym zadłużeniem. To oczywiste bo członkowstwo w takiej oragasnizacji wymusza gwałtowne Przed referendum w sprawie wejscia do uni dzwoniłem do radia bo był program co nas czeka w wyniku człokowstwa w UE. Oczywuscie ze mnie nie puscili bo powiedziałem ze sadząc po Hiszpani, Grecji, Włoszech to członkowstwo w UE skończy sie wielobilionowym zadłużeniem. To oczywiste bo członkowstwo w takiej oragasnizacji wymusza gwałtowne zwiekszenie wydatków publicznych na rozbudowę usług publicznych i socjali tez choć w Polska nawet nie podpisała Karty Praw Podstawowych w dziedzinie socjalu. A z drugiej strony członkowstwo w UE ułatwia niebywale ekspansję wilekich ponadnarodowych korporacji migających sie od płacenia podatków. Wynik może być tylko jeden czyli wzrost zadłuzenia . Nawet z czołowce UE jak Niemcy i Francja długi wymykają się z pod kontroli. Jesli PiS powaznie mysli o kolejnych kadencjach to bez wprowadzenia Euro i zadłużania się w EBC to dalej tego typu gospodarki się nie pociągnie. A na szmacianym złotym szybko tacacym na wartośści to ludzie ich odstawią.
tomkooo
jak widac pis doskonale radzi sobie z zadluzaniem SAM, jak rzadza idioci to obojetnie w jakiej organizacji jestes to i tak zrujnuja kraj...
bt5 odpowiada tomkooo
Mimo że faktycznie PiS się dwoi i troi żeby jakoś to wszytko trzymać to nie da się ukryc że ma na razie największe "osiągniecia" we wzroście długu. A na horyzoncie czarne chmury gospodarcze u najwiekszego polskiego partnera gospodarczego. A w kraju też nie da się dalej utrzymywac nedzy czy to budzetówki która żąda 20% podwyżki Mimo że faktycznie PiS się dwoi i troi żeby jakoś to wszytko trzymać to nie da się ukryc że ma na razie największe "osiągniecia" we wzroście długu. A na horyzoncie czarne chmury gospodarcze u najwiekszego polskiego partnera gospodarczego. A w kraju też nie da się dalej utrzymywac nedzy czy to budzetówki która żąda 20% podwyżki za ten rok z wyrównaniem od lipca i na przyszły rok kolejne 20% podwyżki. W Polsicji na ten przykład ogormne odejścia, W armi Błaszczak też już nam ludków co odhcodza bo się przekonali że z 4500 zł poborów to bank nie udzieli kredo hipotecznego przynjamniej w miescie. Do tego w Polsce jest njamniejszy socjal dla bezrobotnych w całym OECD co widac po 40% wzrtoscie kradzieży sklepowych. W tempiue lawinowym przybwa tez emerytów bez emerytur to efekt transformacji gospodarczej i dekad bez żadnej pracy lub na smieciówkach. Tego się nie da zamiesc pod dywan.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki