W czasie gdy europejska gospodarka powoli wychodzi na prostą, EBC rozmyśla nad poluzowaniem polityki pieniężnej. Czy europejskie władze monetarne obawiają się nawrotu bankowej choroby?

Źródło: Thinkstock
Komisja Europejska pokazała prognozy zakładające zakończenie recesji pod koniec 2013 roku. Co prawda najświeższe prognozy są gorsze od wiosennych, lecz podobnie jak wcześniejsze wieszczą wzrost już w przyszłym roku.
Bezrobocie ma być stabilne w 2014 roku, aby zacząć wyraźnie maleć w kolejnym roku. Najbliższe lata mają być ponadto okresem stabilizacji finansów publicznych. Chociaż dług w relacji do PKB pozostanie na rekordowym pułapie, to deficyty powinny maleć.
Przewidywania Komisji zbiegają się z najświeższymi raportami. Już w połowie roku PKB w unii monetarnej zaczął rosnąć w ujęciu kwartalnym. Co więcej, bezrobocie ustabilizowało się na historycznym szczycie oraz nie przejawia już ochoty do dalszego śrubowania rekordu. W dodatku indeksy koniunktury zdradzają budzący się optymizm wśród przedsiębiorców.
Jednocześnie Niemcy, czyli najważniejsza gospodarka unii monetarnej, wyglądają coraz lepiej po zadyszce na koniec zeszłego roku. Najlepiej sukces naszego zachodniego sąsiada oddaje rynek pracy, gdzie jest najlepiej od dwóch dekad. Ponadto niemiecki eksport ma się bardzo dobrze, co wspiera wzrost nad Renem.
Nerwowość EBC
Mimo poprawy na płaszczyźnie gospodarczej Europejski Bank Centralny planuje dostarczenie sektorowi bankowemu dodatkowej płynności. Po części wynika to z coraz bliższego wygaszenia LTRO, czyli długoterminowych zastrzyków płynności dla kredytodawców z zeszłego roku. EBC wielokrotnie powtarzał, że nie chce wywołać wstrząsu poprzez zamknięcie programu z dnia na dzień. To jednak słabe uzasadnienie. Skoro EBC twierdzi, że sytuacja sektora bankowego ulega poprawie, to brakuje solidnego uzasadnienia, aby władze monetarne dalej stosowały kryzysowe narzędzia.
Podobne odczucia wywołuje decyzja, aby zamienić umowy dotyczące swapów walutowych z innymi najważniejszymi bankami centralnymi na obowiązujące bezterminowo. Wcześniej przyjętą praktyką było stosowanie podobnych rozwiązań tylko w czasie, kiedy stabilność sektora bankowego była zagrożona.
Bugaj: Nie bójmy się czarnych łabędziBędzie przynajmniej obietnica
Według rynkowego konsensusu na czwartkowym posiedzeniu EBC zasygnalizuje, że podejmie działania w kierunku złagodzenia polityki pieniężnej. Prezes Mario Draghi powinien przynajmniej nakreślić środki, z jakich chce skorzystać, aby pomóc bankom.
Taki scenariusz oddają rosnące ceny europejskich akcji, które świętują pięcioletni szczyt, oraz słabnące euro, które zawróciło z najwyższego poziomu od dwóch lat.
Utrzymanie kryzysowych narzędzi w grze będzie oznaczać, że kondycja europejskich banków jest gorsza, niż sądzono do tej pory. To sprawia, że pierwsze zwiastuny gospodarczego przełomu są wystawione na ryzyko zniweczenia przez powrót bankowej zawieruchy.
W lutym Krzysztof Kolany pisał w Bankier.pl, aby nie popadać w nadmierny optymizm. Bank Centralny miał pozostawać "ostatnim frajerem", który odkupi papiery krajów PIGS (czytaj cały artykuł >>).
Analityk Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl































































