Europejski Bank Centralny w pocie czoła przygotowuje się do czerwcowego przedstawienia zmian w polityce monetarnej. Pierwsze przecieki mówią m.in. o wprowadzeniu ujemnej stopy oprocentowania depozytów.
- Pracujemy nad szerszym spektrum instrumentów, które mogą zaskoczyć nawet dziennikarzy i analityków – powiedział dziś Yves Merch, jeden z członków Rady Prezesów Europejskiego Banku Centralnego.
Podczas swojej ostatniej konferencji prasowej, Mario Draghi stwierdził, że jeżeli w czerwcu zaistnieją warunki do luzowania polityki monetarnej, to takie działanie może zostać podjęte.
- Rada Prezesów jest gotowa do działania następnym razem, jednak chcemy zobaczyć nowe prognozy – stwierdził Draghi.
Argumentów za poluzowaniem polityki monetarnej mogą członkom władz EBC dostarczyć dzisiejsze dane o wzroście gospodarczym w strefie euro. W pierwszym kwartale tego roku gospodarka całej unii monetarnej urosła o 0,2% wobec 0,4% oczekiwanych przez analityków. Szczególnie niepokojące okazały się sygnały spowolnienia z Estonii (-1,2% k/k), Holandii (-1,4% k/k), Portugalii (-0,7%) oraz Włoszech (-0,1%) i Francji (0,0%).
Co więcej, jak podał Eurostat, inflacja HICP w strefie euro utrzymała się blisko rekordowo niskiego poziomu i wyniosła 0,7%. Cel inflacyjny EBC wynosi tymczasem 2%.
Banki będą płacić za bierność?
Jak ustalił hiszpański dziennik „La Vanguardia”, w arsenale, który EBC przygotowuje na czerwiec znajdą się: obniżenie referencyjnej stopy procentowej z 0,25% do 0,15% lub nawet 0,10% oraz obniżenie stopy depozytowej z 0% do -0,25%. Ten drugi krok oznaczałby, że banki komercyjne musiałyby płacić za przechowywanie środków na rachunku w EBC.
Fiasko poprzednich instrumentów stosowanych przez EBC – z LTRO na czele – przypisywano właśnie temu, że banki komercyjne najpierw pozyskiwały nisko oprocentowane pożyczki z banku centralnego, po czym lokowały je z powrotem w EBC, zamiast pożyczać je firmom.
Obniżenie stopy depozytowej i wkroczenie na terytorium wartości ujemnych oznaczałoby, że banki musiałyby płacić za lokowanie środków w EBC. Jak twierdzą komentatorzy, taki ruch mógłby dać impuls do rozpoczęcia szerszej akcji kredytowej dla europejskich przedsiębiorstw. Wartość kredytu udzielonego sektorowi prywatnemu spada bowiem w strefie euro już od blisko 2 lat.
Póki co, plotki dotyczące spodziewanej zmiany kursu przez EBC oraz kiepskie dane makroekonomiczne mocno uderzają w euro. Kurs EUR/USD spadł dziś do 1,36533 dolara. To najniższy kurs od 13 lutego 2014 roku. Natomiast jeszcze przed tygodniem – przed konferencją Mario Draghiego - euro w relacji do dolara był najdroższe od dwóch i pół roku.
/mz
Bankier.pl





























































