Wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej po kwietniowym posiedzeniu miały zdecydowanie „jastrzębi” wydźwięk, czyli sugerowały wzrost stóp procentowych. Także protokół po ostatnim posiedzeniu władz monetarnych zawierał stwierdzenie, że podwyżka ceny pieniądza byłaby uzasadniona, jeżeli sytuacja gospodarcza pozwoli na taki krok. W podobnym tonie wypowiadał się również przewodniczący Rady i prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka.
Obecnie inflacja wynosi 3,9 proc. Podniesienie stóp procentowych jest zatem jak najbardziej uzasadnione, gdyż inflacja już półtora roku znajduje się powyżej dopuszczalnego poziomu, który wynosi 1 pkt proc. od celu na wysokości 2,5 proc. Jednakże RPP obok stabilności cen troszczy się także o wzrost gospodarczy, którego tempo wydaje się słabnąć. Takie wnioski płyną z obserwacji ostatnich raportów gospodarczych.
Największym rozczarowaniem ostatniego miesiąca były dane dotyczące produkcji przemysłowej. Dynamika produkcji gwałtownie spadła w marcu do poziomu 0,7 proc. rok do roku wobec tempa 4,6 proc. miesiąc wcześniej. Jednocześnie zatrudnienie w marcu było niższe niż w lutym, a przeciętne wynagrodzenie wzrosło symbolicznie. Natomiast wciąż solidnie prezentują się raporty dotyczące sprzedaży detalicznej, która mimo nie najlepszej sytuacji na rynku pracy utrzymuje wysoką dynamikę. Pozytywnym bodźcem był ponadto spadek stopy bezrobocia, która w marcu zmalała do 13,3 proc.
Polska gospodarka jest uzależniona od koniunktury w krajach europejskich, dlatego Rada zwraca uwagę na sytuacją tych gospodarek. Tymczasem perspektywy wzrostu krajów Unii Europejskiej wyglądają zdecydowanie gorzej niż Polski. Ostre hamowanie gospodarek sugerują indeksy PMI, które wypadły wyraźnie poniżej oczekiwań.
Jednak w kontekście polskiej gospodarki pocieszenie stanowią raporty dotyczące Niemiec, które są najważniejszym partnerem handlowym naszego kraju. Na Renem indeksy PMI, podobnie jak w pozostałych krajach, zawiodły. Jednak odmiennie wypadają dane dotyczące zamówień i produkcji w przemyśle. Ponadto krajowe indeksy Ifo i ZEW sugerują, że ożywienie jest silne. Tym samym niemiecka gospodarka powinna zaabsorbować część spowolnienia, jakie mogłoby negatywnie oddziaływać na Polskę ze względu na recesję w krajach zachodnioeuropejskich.
Przed 12.40 złoty tracił wobec najważniejszych walut. Za euro płacono 4,1894 złotego a za dolara 3,2172 złotego. Frank szwajcarski kosztował 3,4888 złotego.
Rada zbyt długo tolerowała podwyższoną inflację. Decyzja o podniesieniu stóp procentowych powinna zostać podjęta zdecydowanie wcześniej, kiedy nie ulegało wątpliwości, że ożywienie jest silne. Rada czekając na samoistny spadek inflacji, doczekała się ochłodzenia koniunktury przy wciąż zbyt wysokiej dynamice cen.
W obliczu politycznej zawieruchy, jaka przetacza się przez rynki finansowe, a także wciąż nie zażegnanego kryzysu fiskalnego, polskie władze monetarne nie zdecydują się na podniesienie ceny pieniądza. Przeciwko wzrostowi stóp przemawiają także dane z polskiej gospodarki. Polacy muszą przygotować się zatem na kolejne miesiące wysokiej inflacji, która będzie destabilizowała gospodarkę, drenowała portfele i niszczyła oszczędności.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl




























































