REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Duda przetrwał słowną szarżę Komorowskiego

2015-05-17 23:25
publikacja
2015-05-17 23:25
Dodaj Bankier.pl w Google

Bronisław Komorowski zaskoczył zadziornością, ale Andrzej Duda nie dał się wyprowadzić z równowagi. Debata prezydencka nie miała zdecydowanego zwycięzcy i chyba na złość obu kandydatom pokazała, jak wiele ich łączy.

Duda przetrwał słowną szarżę Komorowskiego
Duda przetrwał słowną szarżę Komorowskiego
fot. Krystian Maj / / FORUM

80 minut słownego pojedynku przebiegło w niezłym tempie, choć było to starcie wagi ciężkiej. Bronisław Komorowski zadziornie atakował pretendenta, wypominając mu SKOK-i, zmienność poglądów oraz brak wiarygodności i doświadczenia. Kandydat PiS-u debatował statecznie, unikał konfrontacji i tematów niewygodnych dla urzędującego prezydenta.

Więcej podobieństw niż różnic

Pierwsza runda pytań dotycząca polityki zagranicznej i armii wykazała nieco zaskakującą zbieżność poglądów obu kandydatów. Obaj poparli Ukrainę, uznając niepodległość naszego wschodniego sąsiada za polską rację stanu. Andrzej Duda zaprosił nawet Ukrainę do Unii Europejskiej.

(fot. Krystian Maj / FORUM)

Zabrakło pytań o głównych graczy w tym konflikcie – czyli o USA i Rosję. Prezydent Komorowski opowiedział się przeciw wysłaniu polskich żołnierzy do Donbasu, a jego kontrkandydat podziela pogląd rządu, że polska polityka wschodnia powinna operować za pośrednictwem UE i NATO.

Na te organizacje stawia też Bronisław Komorowski, dodając przy tym, że musimy liczyć także na własne siły. Andrzej Duda liczy na Stany Zjednoczone, opowiadając się za ściągnięciem amerykańskich baz wojskowych do Polski. Obaj kandydaci licytowali się, które rządy (PiS czy PO) wydały więcej na armię. Komorowski szermował wartościami nominalnymi, Duda wolał mówić o udziale wydatków na wojsko w PKB. Jego zdaniem relacja ta ostatni raz sięgnęła 2% w roku 2007.

Wakacje na giełdzie

Remis populistów

Debata nie poruszyła najważniejszych spraw gospodarczych. Kandydaci jedynie otarli się o tematykę ekonomiczną podczas dyskusji o kwestiach społecznych. Urzędujący prezydent wytknął pretendentowi, że największa fala emigracji miała miejsce w latach 2005-07, czyli za rządów PiS. Duda ripostował, że wtedy polska gospodarka rosła w tempie 7% rocznie i że to PO obiecywała „drugą Irlandię”. Choć obaj mówili prawdę, z obu stron był to populizm czystej wody.

Na pytanie, kto jest największym wygranym ćwierćwiecza III Rzeczypospolitej, Andrzej Duda złośliwie odparł: „Pan Prezydent i jego środowisko”. „Ja o tą wolność walczyłem” - przypomniał swoje kombatanckie zasługi Komorowski i mocno skrytykował oponenta za deprecjonowanie wysiłków milionów Polaków, „którzy przez ostatnie 25 lat budowali polską gospodarkę”.

Po tej wypowiedzi urzędujący prezydent nabrał animuszu i przystąpił do punktowania adwersarza. Duda mówił o potrzebie „odbudowy polskiej gospodarki”, oskarżał o „zmarnowanie wielkiego polskiego wynalazku” (grafenu – przyp. red.), a jako receptę na grożącą Polsce pułapkę średniego dochodu wskazał wsparcie przez państwo innowacji i nauki. „Gratuluję, to mój program” - ucieszył się na to obecny gospodarz Pałacu Namiestnikowskiego.

„Ludzie nie chcą pracować aż do śmierci” - kontrował Duda, w demagogiczny sposób wypominając  prezydentowi, że podpisał ustawę o stopniowym podniesieniu wieku emerytalnego do 67 lat. Bronisław Komorowski dość odważnie odparł, że w ten sposób „uratował emerytów” przed niskimi świadczeniami. Nie wspomniał przy tym, że nie bardzo wiadomo, kto miałby te wyższe emerytury sfinansować.

Wielcy zwolennicy obywateli

Najciekawsza była trzecia runda, w której kandydaci spierali się o wizję ustroju państwa. „Obaj Panowie staliście się zwolennikami JOW-ów” - popisał się ironią współprowadzący debatę Krzysztof Ziemiec. Mimo to Bronisław Komorowski stwierdził: „zawsze popierałem wprowadzenie JOW-ów” i że poparł ograniczenie finansowania partii politycznych z budżetu państwa, przeciwko czemu protestował PiS. Andrzej Duda zaproponował napisanie nowej konstytucji i wprowadzenie instytucji obligatoryjnego referendum, jeśli taki wniosek poprze milion obywateli. W tym momencie zwycięzcą debaty był Paweł Kukiz.

„Staram się słuchać wyborców” - mówił Bronisław Komorowski krytykowany przez kontrkandydata za zmianę zdania w sprawie JOW-ów i zaskakujący wniosek o referendum w sprawie zmiany konstytucyjnej zasady proporcjonalności wyborów.  Andrzej Duda wytknął prezydentowi, że ten nie stanął w obronie obywatelskich propozycji referendalnych, gdy w Sejmie odrzucała je większość PO i PSL. „Pan się spodziewał, że wygra w I turze” - zakpił Duda.

Urzędujący prezydent bardzo niekorzystnie wypadł, opowiadając na pytanie o dostęp do informacji publicznej. Andrzej Duda przypomniał, że kancelaria prezydenta Komorowskiego nie chciała upublicznić ekspertyz dotyczących „reformy” OFE i że przegrała w tej sprawie we wszystkich instancjach. Kandydat popierany przez PO nie odniósł się do tej sprawy, zmienił temat i zarzucił Dudzie że ten wsparł wyprowadzanie pieniędzy z systemu SKOK-ów. Żaden z kandydatów nie przedstawił propozycji zmierzających do udostępnienia obywatelom pełnego dostępu do dokumentów wytwarzanych przez urzędy państwa.

Rundę mocnym ciosem zakończył Andrzej Duda wypominając prezydentowi, że ten jako „strażnik Konstytucji” przeforsował przez parlament niezgodną z konstytucją ustawę o zgromadzeniach, która istotnie ograniczała swobodę protestowania na ulicach.

Nietrafione pytania i ciosy poniżej pasa

Ostatnia runda należała w całości do kandydatów, którzy zadawali sobie pytania przygotowane przez sztaby wyborcze. W większości były to dość prymitywne próby szukania haków i słabości przeciwnika, balansujące na granicy faulu. Komorowski pytał o sprawę SKOK-ów. Twierdził, że Duda popierał ograniczenie unijnych dopłat dla rolników i antywęglową „politykę klimatyczną”. Ten ostatni zarzut  zirytował kandydata opozycji, który odparł, że „trzeba bronić polskiego węgla”, że polska gospodarka jest oparta na węglu i że ten surowiec gwarantuje nam suwerenność. „Mówi Pan rzeczy, które nie są prawdziwe” - ostro postawił sprawę Duda.

Za to prezydent Komorowski sprawnie uniknął zarzutu o bezczynność w sprawie problemów państwowego sektora medycznego (zwanego przez obu polityków „służbą zdrowia”), przypominając, że to posłowie PiS sprzeciwiali się reformom dopuszczającą prywatyzację szpitali. Sztab Andrzeja Dudy zepsuł najprostsze pytanie o listę niespełnionych obietnic PO z 2007 roku, która wygrała wybory obiecując obniżki podatków (były podwyżki) i liberalizację gospodarki.

Bronisław Komorowski z humorem odparł, że cieszy go troska Dudy o wprowadzenie podatku liniowego i przypomniał o niespełnionej obietnicy PiS wybudowania trzech milionów mieszkań. Prezydent zapytał kandydata opozycji, czy zamierza podnieść stawkę podatku VAT do 27% (jak na Węgrzech), aby sfinansować obietnice wyborcze.

„Byłem radykałem w walce z komuną (…) Moim guru był Antoni Macierewicz (…) Przestałem być radykałem i Panu też tego życzę” - powiedział Bronisław Komorowski, który przekonywał do siebie jako do odpowiedzialnego, doświadczonego, koncyliacyjnego i umiarkowanego polityka, przedstawiając się w kontrze do rzekomo radykalnego, kłótliwego i niesamodzielnego Dudy.

Kandydat opozycji spokojnie podziękował widzom i przekonywał wyborców, odwołując się do patriotyzmu, etosu przedwojennej Rzeczypospolitej i osiągnięć Polaków. Obiecał obniżenie wieku emerytalnego, wzrost kwoty wolnej od podatku i uczciwą władzę.

Potrzebna będzie dogrywka

Obaj kandydaci wypadli nieźle, technicznie byli dobrze przygotowani do debaty, choć chyba nie przekonali do siebie zbyt wielu wyborców. Raczej skupiali się na mobilizacji własnych zwolenników. Przekaz był mało autentyczny i widać było, że stał za nim sztab lepszych lub gorszych specjalistów od propagandy i wizerunku.

Prezydent Komorowski wypadł znacznie lepiej od oczekiwań sceptyków. Mówił z werwą i nie popełniał gaf, kompletnie zmieniając urzędowo-statyczny styl z kampanii przed I turą. Andrzej Duda emanował spokojem i ugodową postawą, wyraźnie nie chcąc drażnić niezdecydowanych wyborców. Wynik debaty oceniłbym jako remis bez wskazania. Dobrze, że będzie dogrywka.

Krzysztof Kolany


Źródło:
Tematy

Komentarze (338)

dodaj komentarz
~wyborca
na Białorusi , w wyborach prezydenckich ma prawo wziąć każdy obywatel tego Kraju , pod warunkiem ,ze ma co najmniej dziesiecioletni staz na stanowisku prezydenta , a tu komorowski wystepuje z podeobnym zarzutem , kpi czy o drogę pyta, strach zaglada w oczy !!!!
~DarekD
Brudna kampania kłamstewek Komorowskiego. Jeżeli na miejscu Dudy zatrudniona jest osoba na czas określony 3 lat, czyli jest ta osoba pracownikiem etatowym zatrudnionym na podstawie kodeksu pracy, co zostało potwierdzone przez Rektora UJ, to bezczelnym kłamstwem są insynuacje Komorowskiego których użył i za które zresztą powinien Brudna kampania kłamstewek Komorowskiego. Jeżeli na miejscu Dudy zatrudniona jest osoba na czas określony 3 lat, czyli jest ta osoba pracownikiem etatowym zatrudnionym na podstawie kodeksu pracy, co zostało potwierdzone przez Rektora UJ, to bezczelnym kłamstwem są insynuacje Komorowskiego których użył i za które zresztą powinien przeprosić całą Polskę. Ale on nie ma kszty ambicji i taktu, więc tego nie zrobi. O bezczelności Komorowskiego świadczy zresztą fakt, że pod swoim nosem ma rzeczywiście gościa blokującego etat. Mianowicie Nałęcz - jego główny doradca jest -podobnie jak Duda na urlopie bezpłatnym- z tym że na UW od 2010 roku, ale na jego miejscu wcale nie zatrudniono zgodnie z kodeksem pracy pracownika!!. A więc w przypadku Nałęcza określenie, że blokuje swój etat jest jak najbardziej zasadnie.
~BODZIO
NAGONKA W ( MEDIACH ) TRWA .TE TAK ZWANE AUTORYTETY JAK BOLEK NISIOŁEKMATOŁEK HOLLAND OLBRYCHSKI KAROLAK KWASNIEWSKI LEWANDOWSKI LIS I INNE P O M I O... LUDZIE NIE DAJCIE SIĘ OSZUKAĆ CI LUDZIE NIE ZARABIAJĄ 2000 TYSIĄCE ZA 200 GODZIN PRACY. ONI NIE WIDZĄ CO TO BEZROBOCIE I GŁÓD !!!!!! W POLSCE JEST CORAZ MNIEJ POLSKI DLA NAGONKA W ( MEDIACH ) TRWA .TE TAK ZWANE AUTORYTETY JAK BOLEK NISIOŁEKMATOŁEK HOLLAND OLBRYCHSKI KAROLAK KWASNIEWSKI LEWANDOWSKI LIS I INNE P O M I O... LUDZIE NIE DAJCIE SIĘ OSZUKAĆ CI LUDZIE NIE ZARABIAJĄ 2000 TYSIĄCE ZA 200 GODZIN PRACY. ONI NIE WIDZĄ CO TO BEZROBOCIE I GŁÓD !!!!!! W POLSCE JEST CORAZ MNIEJ POLSKI DLA ZWYKŁEGO POLAKA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~SONDA
Czy dzisiejszy sondaż dla "Faktów", w którym wygrywa Bronisław Komorowski to manipulacja WSI?

(sonda niesponsorowana)
~Sonda
Czy zagłosujesz na Andrzeja Hadacza?
~Zbyszek
Nie oddam mojego głosu żadnemu z tych panów. Niedzielna debata upewniła mnie, że obydwaj są częścią systemu, który należy zamieść na śmietnik historii.
~jj
Nie idąc na wybory umacniasz system :))
~Phe odpowiada ~jj
Pamiętaj że nie ma czegoś takiego jak zła popularność, głosujesz popierasz, nie głosujesz - jesteś przeciw systemowi.
~ekonomista
pana dr Andrzeja Dudę nic z Prezydentem Komorowskim nie łączy, zero wspólnych cech; pan Komorowski dla pana Dudy, to nie te klimaty; Pan Andrzej Duda człowiek zrównoważony, spokojny, dobrze wychowany, wykształcony, o wysokiej jak na standardy Polskie kulturze osobistej zaś pan Komorowski, to manipulator, przynajmniej takim się pokazał pana dr Andrzeja Dudę nic z Prezydentem Komorowskim nie łączy, zero wspólnych cech; pan Komorowski dla pana Dudy, to nie te klimaty; Pan Andrzej Duda człowiek zrównoważony, spokojny, dobrze wychowany, wykształcony, o wysokiej jak na standardy Polskie kulturze osobistej zaś pan Komorowski, to manipulator, przynajmniej takim się pokazał w tej rzekomej debacie.
~jj
Maliniak jak to Maliniak zawsze był sympatyczny ale z pozostałymi cnotami zalecam ostrożność .

Powiązane: Wybory prezydenckie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki