Donald Tusk został wybrany nowy przewodniczącym Rady Europejskiej. Zastąpi na tym stanowisku Hermana Van Rompuya, który zakończył właśnie swoją drugą już, 2,5-letnią kadencję. Federica Mogherini szefową unijnej dyplomacji. Tak zdecydowali szefowie państw i rządów unijnych na nadzwyczajnym szczycie w Brukseli.



To mąż stanu dla Europy
Polski premier wystąpił na konferencji w Brukseli wraz z kończącym kadencję Hermanen Van Rompuyem i desygnowaną na szefową unijnej dyplomacji Włoszką Federicą Mogherini. Van Rompuy przedstawił nowo wybranych oraz zaprezentował ich sylwetki. Mówiąc o Donaldzie Tusku wyraził się, że jest on "mężem stanu dla Europy" i zapewnił, że został wybrany przy poparciu szefa Komisji Europejskiej Jeana-Claude'a Junckera.
"Dostaliście pełne poparcie unijnych przywódców, co było dla mnie niezwykle ważne" - powiedział Van Rompuy, przedstawiając decyzje personalne Unii. Poinformował, że przeprowadził wiele rozmów, by zapewnić, że podejmiemy mądre decyzje, popierane przez wszystkich.

Przedstawiając Tuska Van Rompuy powiedział, że polski premier jest "jednym z weteranów" wśród unijnych przywódców i brał udział we wszystkich najważniejszych decyzjach UE. "Wzbudził podziw swoich kolegów w innych krajach, gdy z determinacją i pewnością siebie rządził swoim krajem w czasie kryzysu gospodarczego" - powiedział Van Rompuy. Przypomniał też, że Polsce udało się w kryzysie utrzymać wzrost gospodarczy i nie popadła w recesję.

Tusk obejmie swą nową funkcję 1 grudnia na 2,5 roku. Będzie także przewodniczył szczytom strefy euro. Mogherini przejmie obowiązki 1 listopada, gdy kadencję rozpocznie nowa Komisja Europejska.
Tusk: budowanie nieustannego kompromisu - głównym zadaniem szefa Rady
Głównym zadaniem przewodniczącego Rady Europejskiej jest nieustanne budowanie kompromisów - powiedział premier Donald Tusk w sobotę w Brukseli, tuż po wyborze na szefa Rady.
Jak dodał, wspólny interes europejski to najważniejsze wyzwanie. Dodał, że pochodzi z kraju, który głęboko wierzy w sens zjednoczonej Europy. "80 proc. moich rodaków głęboko wierzy w sens Unii Europejskiej i nie szuka alternatywy" - mówił Tusk.
Podkreślił też, że polskie dziedzictwo, jego doświadczenie, mogą stać się bardzo istotnym źródłem energii, której UE potrzebuje i będzie potrzebowała w przyszłości bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Czytaj dalej: Kopacz premierem?

Od kilkudziesięciu godzin media spekulują na temat tego, kto zastąpi Tuska na stanowisku premiera. Medialne spekulacje podsyciło ostatnie spotkanie, w Belwederze. Udział w nim wzięli prezydent Bronisław Komorowski, premier Donald Tusk, marszałek Sejmu Ewa Kopacz oraz szefowie MSZ i MON: Radosław Sikorski i Tomasz Siemoniak.
Dokładne tematy rozmów nie są znane. Szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek powiedziała PAP, że najpierw odbędzie się spotkanie prezydenta i premiera, następnie będzie rozmowa w szerszym gronie, a dotyczyć będzie istotnych tematów międzynarodowych i krajowych.
Nazwiska Ewy Kopacz oraz Tomasza Siemoniaka – wspólnie z kandydaturą Elżbiety Bieńkowskiej – pojawiają się w medialnych przewidywaniach co do następnego premiera III RP.
Tusk był najpoważniejszym kandydatem na szefa RE
Ustępujący szef Rady Europejskiej prowadził do wczoraj konsultacje z unijnymi stolicami. Za główną konkurentkę Donalda Tuska uznawano premier Danii Helle Thorning-Schmidt, jednak ta w sobotę potwierdziła, że nie ubiega się o stanowisko przewodniczącej. Na krótkiej liście znaleźli się jeszcze byli premierzy Łotwy i Estonii, ale to szef polskiego rządu spośród nich najbardziej wyrazisty.
Mankamenty Tuska?
Donald Tusk przedstawiany jest jako lider, polityk odpowiedzialny, sprawny, premier dużego kraju z sukcesami. Choć w prasie francuskiej, ale i brytyjskiej można znaleźć także mankamenty. Słaba znajomość języka angielskiego, brak francuskiego, co może utrudnić prowadzenie zakulisowych negocjacji.
"Premier sobie daje radę i sądzę, że talenty polityczne są ważniejsze niż perfekcja językowa"- odpowiada na te komentarze europoseł Jacek Saryusz-Wolski z PO.

Wcześniej pisano też, że problematyczne może być też to, że Polska nie jest w strefie euro, a obecny szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy przewodniczył także szczytom eurolandu. Ale Francja wycofała swoje zastrzeżenia, a Wielkiej Brytanii jest to nawet na rękę, bo Londyn ma nadzieję, że dzięki temu interesy państw bez wspólnej waluty będą zabezpieczone.
Czytaj dalej: PiS popiera Tuska
Jarosław Kaczyński popierał kandydaturę Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Polsce się to należy - powiedział prezes PiS podczas wizyty w Rybniku.
Jego zdaniem najlepiej gdyby Polak został szefem Komisji Europejskiej, ale to stanowisko jest już obsadzone. Polak powinien też zostać szefem Komisji do spraw Energetyki- dodał Jarosław Kaczyński.
Prestiż czy realna władza?
Rada Europejska, skupiająca szefów państw i rządów, to najwyższa władza w Unii. Szef Rady organizuje i prowadzi unijne szczyty. To on ustala porządek spotkania, koordynuje współpracę europejskich stolic i stara się wypracowywać kompromisy.
Jest mediatorem i negocjatorem, ale "nie ma władzy, bo realna władza jest w krajach członkowskich" - komentuje Nicolas Gros, brukselski korespondent dziennika "Ouest France".
A Berlin i Paryż pilnują, by nikt tej władzy im nie odebrał i nie wchodził w drogę. Ekspertka brukselskiego Centrum Studiów nad Polityką Europejską Sonia Piedrafita dodaje jednak: "wiele będzie zależało od tego, kto zostanie wybrany na to stanowisko", bo trzeba je wypełnić treścią; silna osobowość zdziała więcej niż polityk bez charyzmy.
Pierwszy szef Rady Europejskiej, teraz ustępujący HermanVan Rompuy, cierpliwie wykuwał kompromisy w zaciszu gabinetów. Niektórzy eksperci uważają, że koordynowanie i negocjowanie daje wpływ na podejmowane decyzje, ale zawsze trzeba brać pod uwagę stanowiska wszystkich krajów.
Szef Rady Europejskiej reprezentuje Unię podczas szczytów ze światowymi przywódcami - G7 lub podczas dwustronnych, unijnych szczytów na przykład z Rosją czy Chinami. Wcześniej jednak ma określony mandat ze strony państw członkowskich na prowadzenie rozmów.
Prezydent Bronisław Komorowski uważa jednak, że wybór Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej jest wielkim sukcesem Polski, ale też i samego premiera.



























































