Coraz więcej komórek - coraz więcej drapania
Telefony komórkowe na kartę są w naszym kraju bardzo popularne, ilość ich użytkowników ciągle wzrasta. Dzieje się tak z powodu spadających cen rozmów i innych usług, które mają miejsce głównie w segmencie telefonów pre-paid. Także wejście nowego gracza - marki Heyah, bardzo zdynamizowało ten rynek i wzmogło spadek cen.W przeciwieństwie do telefonu abonamentowego, aby korzystać z telefonu na kartę konieczne jest zasilanie posiadanego u operatora konta odpowiednią suma pieniędzy. Trzeba to robić w pewnych odstępach czasu, lub gdy stan konta spadnie do zera, co uniemożliwia dalsze wykonywanie telefonów.
Przez długi czas jedynym sposobem ładowania kont były specjalne karty - "zdrapki", kupowane w sklepach lub innych punktach handlowych. Po zakupie karty konieczne było wprowadzenie do telefonu zapisanego na niej kodu, co powodowało powiększenie dostępnego limitu rozmów. Niestety karty mają wiele wad, główną jest niemożność ich zakupienia w dowolnym miejscu lub o każdej porze. Zawsze najpierw trzeba znaleźć punkt gdzie kartę można zakupić, by doładować telefon. Wyjściem z sytuacji może być zakup doładowania przez Internet, lecz nie wszyscy mają już do niego dostęp.
Bez zdrapywania
Sprzedaż "zdrapek", to także duże koszty związane z obsługą całego systemu, w tym z ich dystrybucją i zapewnieniem bezpieczeństwa przechowywanym kuponom. Aby wyeliminować te koszty powstały systemy pozwalające na elektroniczne doładowania, bez konieczności zakupu kuponu.W Europie Zachodniej poprzez systemy elektroniczne sprzedawana jest większość doładowań. I tak w Wielkiej Brytanii elektroniczne doładowania to aż 60 % rynku, w Niemczech zaś 40 %.
W Polsce wciąż większość doładowań następuje poprzez zakup zdrapek, choć być może już niedługo ulegnie to zmianie. Jako pierwsze możliwość elektronicznych doładowań wprowadziły banki, które umożliwiły doładowania w bankomatach. Obecnie dołączyły do nich centra rozliczeniowe, które umożliwiają zakup doładowań w obsługiwanych przez siebie terminalach POS.
Na rynku funkcjonują obecnie 3 usługi elektronicznych doładowań w terminalach POS. Są to: VIA - oferowana przez PolCard, TelePompka - e Service´u oraz e-Pay - Euronet´u.
VIA
VIA to nazwa usługi zaoferowanej przez największe centrum rozliczeniowe na polskim rynku - PolCard. Tą nazwę nosi ona od maja 2004, wcześniej nazywała się "Strefa Zasilania". Obecnie z VIA można korzystać w prawie 2 tysiącach terminali POS obsługiwanych przez PolCard. Do końca roku liczba ta ma wzrosnąć do 5 tysięcy, by docelowo wynosić około 10 tysięcy. Firma zapowiada, że już latem 2004 w terminalach VIA będzie także możliwe płacenie rachunków za prąd, gaz i telefon.Usługa VIA jest dostępna przede wszystkim w super- i hipermarketach, skalpach ze sprzętem RTV/AGD, stacjach benzynowych oraz punktach fotograficznych. Wszystkie te punkty są oznaczone logo usługi.
TelePompka
eService był drugim centrum rozliczeniowym, które na polskim rynku zaoferowało doładowania w terminalach POS. Firma posiada obecnie ponad 20 tysięcy obsługiwanych przez siebie terminali służących do akceptacji kart płatniczych.W opcję TelePompki jest obecnie wyposażonych prawie tysiąc terminali POS obsługiwanych przez eService. Do końca roku firma planuje zwiększanie ich liczby do prawie 3 tysięcy, z czego tysiąc na działać w agencjach i oddziałach PKO Banku Polskiego, który jest głównym akcjonariuszem spółki eService. Wszystkie punkty, w których można doładować telefon, są oznakowane na zewnątrz specjalnymi naklejkami z logo TelePompki.
W terminalach eService można dokonać jedynie zakupu doładowania w czasie rzeczywistym, czyli podania numeru telefonu sprzedawcy podczas doładowywania konta. Nie można w chwili obecnej kupić kodu którym moglibyśmy później doładować dowolny numer pre-paid.
e-Pay
e-Pay to międzynarodowa marka usługi oferowanej przez Euronet, spółkę która działa na wielu światowych rynkach i zajmuje się obsługą kart płatniczych oraz bankomatów. Poza Polską e-Pay działa także w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Australii oraz Nowej Zelandii, gdzie także umożliwia ładowanie telefonów na kartę.W Polsce w terminalach e-Pay można dokonać zarówno zakupu doładowania w czasie rzeczywistym (tak jak w przypadku VIA i Telepompki), jak i otrzymać wydrukowany kod doładowujący, który trzeba wprowadzić do telefonu. Taka opcja jest dostępna dla punktów sprzedających mniejsze ilości doładowań oraz pozbawionych stałego podłączenia do linii telefonicznej.
Sprzedawca w takim punkcie musi umożliwić połączenie terminala z centrum tylko raz na dobę. Podczas połączenia terminal wysyła informacje o sprzedanych doładowaniach oraz pobiera do swojej pamięci listę kolejnych numerów, które później drukuje po wykupieniu doładowania.
Płatność za doładowanie może nastąpić tylko gotówką, bowiem e-Pay nie obsługuje płatności kartami (płatności kartami mają być dostępne jeszcze w 2004 roku) Firma posiada obecnie prawie 1200 terminali, a do końca 2004 roku zamierza zwiększyć ich liczbę do 4 tysięcy.
Podsumowanie
Elektroniczne doładowania w bardzo szybkim tempie zyskują popularność. Ten trend utrzyma się jeszcze długo ze wzglądu na bardzo wysoki udział "zdrapek" na polskim rynku doładowań.Doładowania elektroniczne są z jednej strony wygodne dla klientów, którzy nie muszą przeprowadzać całej procedury doładowywania konta, a z drugiej dla sprzedawców, którzy nie muszą zamawiać, kupować i przechowywać kuponów doładowujących dzięki czemu obniżają swoje koszty działania. Jest to także korzystne dla operatorów, którzy powiększają sieć, w których można zakupić doładowania, o punkty w których wcześniej nie było to możliwe.
Źródło:Informacja prasowa





























































