Jeśli jesteś mężczyzną, masz od 30 do 39 lat oraz mieszkasz w mieście poniżej 500 tys. mieszkańców to statystycznie masz dług w wysokości 17,4 tys. zł i jesteś tzw. klientem podwyższonego ryzyka. Profili takich klientów jest jednak tyle, ile firm rejestrujących dłużników. Dlatego klientem podwyższonego ryzyka może być prawie każdy.

Źródło: Comstock/Thinkstock
Przeciętnie jesteśmy dłużni 17,4 tys. zł i jest to niestety o 300 zł więcej niż trzy miesiące temu i prawie o 900 zł więcej niż rok temu – tak wynika z danych raportu BIG Info. Łącznie nasze zaległe zobowiązania wynoszą 39,3 mld zł, za co w sumie można byłoby kupić wszystkie towary i usługi wyprodukowane na Madagaskarze w ciągu roku. Nie płacimy głównie rachunków za media, alimentów oraz kredytów hipotecznych i konsumpcyjnych. Dane nie są tragiczne, ale łączna liczba klientów podwyższonego ryzyka daje dużo do myślenia – aż 2,2 mln ludzi ma problem z płaceniem rachunków i rat w terminie!
![]() | » Utrata pracy a kredyt hipoteczny |
Dane oceniać z dystansem
Baza BIG Info to tylko jeden z trzech dużych rejestrów dłużników – obok ERIF i KRD. Żeby mieć pełny obraz rynku, należy sprawdzić je wszystkie. I tak wg ERIF zarządzanego przez Kruka przeciętny dłużnik jest zodiakalnym Bykiem, ma 44 lata i tylko 4,7 tys. zł niespłaconych zobowiązań. Jednocześnie KRUK w 2012 roku obsługiwał sprawy 2,4 mln osób i firm, których łączne zobowiązania wyniosły ponad 15 mld zł. Z kolei wg KRD 2/3 dłużników to mężczyźni, przy czym ponad połowa zadłużonych twierdzi, że może spłacić swoje zobowiązania w ciągu roku pod warunkiem, że przeznaczą na nie wszystkie swoje dochody.
Słowem, wiadomo, że większość dłużników zalega na niskie kwoty (do ok. 5 tys. zł), ale ich całkowita liczba i przeciętne zobowiązanie jest dla nas tajemnicą, bo dane dotyczą tylko części rynku. Prezentowane są w taki sposób, jakby dotyczyły wszystkich Polaków, ale w rzeczywistości to tylko raporty z baz danych prywatnych przedsiębiorstw, które zarabiają na prowadzeniu tego typu rejestrów.
Kiedy jest recesja, a kiedy kryzys?
Jak mawiał Ronald Reagan – „gdy Twój sąsiad traci pracę, to jest recesja. Gdy Ty tracisz pracę, to mamy kryzys”. Dlatego należy uważać z oceną problemów dłużników. Nie zawsze są to osoby, które żyły ponad stan, kupowały wszystko na kredyt i gdy tylko pogorszyła się koniunktura, to zajrzało im w oczy widmo bankructwa.
Warto na te dane spojrzeć w porównaniu z innymi sygnałami z gospodarki. BIG Info podkreśla, że liczba firm, które mają ponad 100 tysięcy zł niezrealizowanych zobowiązań spadła o połowę. Jednak nie oznacza to automatycznie, że poprawiła się koniunktura w gospodarce i można było odrabiać straty, chociaż takie można było odnieść wrażenie. Firmy m. in. poradziły sobie poprzez restrukturyzację (czyli zwolnienia), zmiany w planach produkcyjnych, ewentualnie sprzedaż części majątku. Stąd ograniczenie złych długów.
Kiedy stajemy się złymi dłużnikami?
Jednak zwolnieni pracownicy też mają zobowiązania, które muszą spłacać. Przeciętny Polak ma ok. 12 tys. zł oszczędności, ale uwaga – ponad 2/3 osób nie oszczędza w ogóle. Zatem niektórzy mają po kilkadziesiąt tysięcy, a inni figę z makiem. To jest konsekwencja życia „od pierwszego do pierwszego”, ale nie ukrywajmy – wielu nie ma wyboru. Tacy ludzie stają się złymi dłużnikami w zasadzie w chwili zwolnienia z pracy.
Jest to powszechnie znana informacja, dlatego tak często słyszy się opinie pracodawców, którzy tylko czekają, aż ich pracownicy wezmą kredyty hipoteczne, bo wtedy na pewno się nie zwolnią i nie trzeba im będzie dawać podwyżek. Czy to mit? A może taka jest rzeczywistość? Lepiej nie mówić szefowi o kredycie.
Dlatego bezrobocie to u nas podwójny problem
Między innymi dlatego problem bezrobocia w Polsce jest aż tak ważny, dużo ważniejszy niż w Niemczech, Francji lub Włoszech, gdzie ludzie mają oszczędności. U nas pracy przeciętnie szuka się 10 miesięcy, zatem każdy powinien mieć tyle zasobów, aby wytrzymać mniej więcej taki okres bez pracy. Gdyby Polacy mieli tyle pieniędzy, większość znanych nam problemów finansowych zwyczajnie by nie istniała.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
































































