REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Dlaczego Polacy nie postrzegają Pendolino jako rewolucji

2014-12-15 17:31
publikacja
2014-12-15 17:31
Dodaj Bankier.pl w Google
Dlaczego Polacy nie postrzegają Pendolino jako rewolucji
Dlaczego Polacy nie postrzegają Pendolino jako rewolucji
fot. Lukasz Dejnarowicz / / FORUM

Śledząc pierwsze kilkanaście godzin funkcjonowania Pendolino, pojawiają się cztery zasadnicze wnioski.

  1. Pendolino to bez wątpienia projekt epokowy, ale szansa może być niewykorzystana.
  2. Z technicznego punktu widzenia, wszystko powinno być dobrze.
  3. Natychmiast powinna zostać zniesiona kara 650 zł.
  4. Chcielibyśmy przedstawienia przez PKP rzeczywistych statystyk przewozów, z rozbiciem na odcinki.

Tymi wnioskami dzielą się Łukasz Malinowski i Paweł Rydzyński z "Rynku Kolejowego".


(fot. Lukasz Dejnarowicz / FORUM)


Ad. 1. Promując Pendolino, dało się zrobić więcej

W tym roku zmiana rozkładu jazdy upływa pod znakiem Pendolino. W każdej ogólnopolskiej stacji telewizyjnej, na każdym portalu internetowym i w większości mediów regionalnych znajdziemy teksty i zdjęcie o rozpoczęciu kursowania nowego pociągu. Czy to dobrze? Czy media powinny poświęcać tyle uwagi nowemu pojazdowi, który nie jest przecież taką wielką rewelacją? Zapewne są ważniejsze wydarzenia, ale tak to teraz wygląda i nie ma się co na rzeczywistość obrażać. Ważniejsze jest pytania, czy PKP Intercity umiało ten efekt wykorzystać i czy dobrze się do uruchomienia Pendolino przygotowało. Łagodnie mówiąc: dało się zrobić więcej.

Po pierwsze, projektowi zaszkodziły przepychanki i dyskusje z Alstomem oraz prowadzone do ostatniej chwili przez PKP PLK roboty budowlane. Konflikt między zamawiającym a producentem toczył się głównie w mediach i zachęcał dziennikarzy do prezentowania i opisywania wszystkich niedociągnięć. PKP PLK miała kłopoty z terminowym wykonywaniem prac, co przy braku informacji o ich postępach prowadziło do dalszego pogorszenia wizerunku całego projektu. Pasażer słuchał i myślał sobie, że „na kolei” czy „na PKP” wszystko po staremu. Tory złe i koła złe. Tak negatywnego efektu można było uniknąć.

Po drugie, PKP Intercity do nie przygotowało interesującej oferty dla pasażerów, a ta, która w końcu się pojawiła, była spóźniona i niezbyt rewelacyjna. Pulę biletów zniżkowych zwiększono dopiero po katastrofie z systemem sprzedaży a ceny na poziomie 49 i 69 złotych nie powaliły na kolana podróżnych polujących na okazje. Do tego wszystkiego doszły informacje o karze 650 zł za zakup biletu na pokładzie, co na wielu na pewno zadziałało odstraszająco. Wszystko to doprowadziło do tego, że pierwsze pociągi notowały frekwencję na poziomie 25%.

Po trzecie, zupełnie nie wykorzystano zainteresowania nowym pociągiem całej rzeszy osób, które z kolei zrezygnowały już dawno temu. Każde pojawienie się Pendolino, jeszcze w czasie testów, wzbudzało spore zainteresowanie. Do zwiedzania składów ustawiały się kolejki. Podobnie było dzisiaj na pokładach pociągów. Pasażerowie z zainteresowaniem oglądali składy, a po dojechaniu na miejsce robili sobie zdjęcie. Od jednego z nich usłyszeliśmy, że wybrał się specjalnie na przejażdżkę z synem. Zaraz potem dodał, że pociąg fajny, ale nie na jego kieszeń i będzie z rodziną jeździł samochodem.

Ad. 2. Defetyzm po raz kolejny się nie sprawdził

Ale to wszystko, co powyżej, nie zmienia faktu, że Pendolino jest milowym skokiem cywilizacyjnym, a zacieranie rąk przez tych, którzy funkcjonują według zasady „im gorzej, tym lepiej”, było nadaremne. Tak jak pisaliśmy kilka dni temu i piszemy powyżej – przy wszystkich mankamentach związanych z przepychankami z Alstomem oraz przygotowaniami IC i PLK dokonywanymi na ostatnią chwilę – wiele wskazuje, że te przygotowania zostały jednak przeprowadzone profesjonalnie i kompleksowo. Tak samo słuszną decyzją wydaje się to, iż PKP IC nie dążyły za wszelką cenę do uruchomienia wszystkich 20 składów Pendolino już od grudnia.

Oczywiście – pogoda sprzyja, nie ma ani śniegu, ani marznącego deszczu, więc już dziś nie brakuje komentarzy, że „zobaczymy, co będzie jak przyjdzie zima”. To jest jednak przykry defetyzm, podobny jak ten sprzed roku, gdy Arriva wchodziła na zelektryfikowane linie na Kujawach. Miał być kataklizm w pierwszy niedzielny wieczór – nie było. Miał być kataklizm w poniedziałkowym szczycie – nie było. Gdy przyszła zima – też nie było…

Oczywiście jakieś problemy z Pendolino zapewne się pojawią. Ale wtedy, gdy jeden Pendolino utknie gdzieś pod Iławą z powodu połamanego pantografu, a drugi koło Idzikowic z powodu zamarzniętych rozjazdów – trzeba będzie sprawdzić skalę awarii w szerszym kontekście. Jaka była procentowa skala opóźnień Pendolino w stosunku do całości opóźnień na sieci PLK… Ile opóźnień wynikało z problemów wewnętrznych IC, a ile było winą PLK, Energetyki lub „sorry, klimatu”.

Ad. 3. 650 zł niepotrzebnie odstrasza

Dzisiejsza frekwencja – kiedy niemałą liczbę pasażerów stanowią miłośnicy kolei – pokazuje bez żadnych wątpliwości, że kara 650 zł za zakup biletu w pociągu jest wymysłem nie tyle chybionym, co wręcz szkodliwym. Nic nie wskazuje na to, że frekwencja dojdzie do 100%, a mnóstwo klientów biznesowych – na co zwracaliśmy uwagę wielokrotnie – nie wsiada do pociągu bez biletu nie z lenistwa, lecz dlatego, że do ostatniej chwili nie wie, na który pociąg zdąży.

Nieoficjalnie wiemy, że PKP IC zamierzają „monitorować sprawę” kar 650 zł. Liczymy, że monitoring zakończy się szybko i z pozytywnym wynikiem. Pamiętajmy, że szereg kolei zachodnich nie tylko nie stosuje takich drakońskich regulacji (we Włoszech, tamtejszy UOKiK ukarał niedawno kolejarzy za podobne praktyki), ale często w ogóle odchodzi się od idei rezerwacji miejsc.

Ad. 4. Rzecz o frekwencji, czyli 100 + 100 nie zawsze równa się 200

PKP zapewnia, że na koniec dnia przedstawione zostaną dokładne wyliczenia frekwencji w EIP. Liczymy na to, że podane zostaną dokładne dane, z rozbiciem na poszczególne odcinki. Udowodniliśmy już bowiem, że PKP IC liczą frekwencję zakładając system 1 pociąg – 1 bilet – 1 miejsce. A to jest błędne podejście.

Według informacji przekazanych dziś prosto z pokładu pierwszego pociągu Kraków – Gdynia, na odcinku do Warszawy jechało ok. 120 osób, a od Warszawy – 168. Prezes PKP IC Marcin Celejewski sam przyznał na konferencji, że w relacji Kraków – Trójmiasto, czyli nie wysiadając w Warszawie, pojechało tym pociągiem kilka osób. A to oznacza, że każde zajęte miejsce było dwukrotnie wykorzystane.

Jeśli zatem kierownictwo PKP poda, że frekwencja w tym pociągu wyniosła 280 czy 300 osób – to nie będzie to prawda! Czy bowiem gdyby Pendolino jechało np. z Przemyśla do Szczecina, to można byłoby podać, że z przejazdu skorzystało np. 800 osób? No niby można, ale warto byłoby dodać, że średnia frekwencja na 1 odcinku wyniosła np. 100 czy 150 osób, a na tym samym miejscu siedziało 6 czy 8 osób.

Pendolino miało złą prasę, ale kolej sama jest sobie winna

Pendolino jest na kolei czymś nowym. Było szansą na zbudowanie nowego wizerunku, ale nie sposób nie zadać pytania, czy zostało to wykorzystane. Realizując projekt Pendolino, PKP IC miało szansę pokazać, że są w stanie przeprowadzić od początku do końca, z sukcesem i bez bólu, znaczącą inwestycję. Czy się udało? Dzisiaj wszystkie pociągi powinny być wypełnione. Zwykłymi pasażerami, rodzinami z dziećmi, dziennikarzami i miłośnikami, bo każdy zadowolony pasażer powiedziałby o tym swoim znajomym i zachęcił do dalszych podróży.

Teraz nawet jak powie, to od razu doda: „ale uważaj na kary i ceny biletów”. To, że Pendolino nie jedzie jeszcze z maksymalną prędkością, a infrastruktura nie jest w pełni gotowa, nie ma tutaj znaczenia. Dla zbyt wielu Polaków Pendolino kojarzy się nie z otwarciem nowego rozdziału w historii PKP (a tak przecież jest i takie powinno być postrzeganie), ale z kolejną niezbyt rozsądnie przeprowadzoną inwestycją, z której skorzystają tylko najbogatsi.

Postscriptum

Łukasz sygnalizuje, że w pociągu powrotnym z Krakowa do Warszawy jest prawie pełno. Czy to coś zmienia naszą opinię o rezygnacji z kar za 650 zł? Nie zmienia. Pomijając fakt, że w wielu krajach nic się nie dzieje, że osoby bez miejscówki podróżują w przejściach - wystarczy zrobić tak (Paweł pisał już o tym kilka dni temu):

  • Zakazać sprzedaży biletów dopiero przy 100% frekwencji (i zrobić na ten temat kampanię informacyjną);
  • Zaangażować do informowania o zakazie sprzedaży (w danym pociągu, nie w ogóle!) dworcowych megafonistów;
  • Informować załogi pokładowe – poprzez mobilne terminale – o stuprocentowej zajętości składów.

Oczywiście to stwarza ryzyko, że ktoś zaryzykuje, pójdzie na dworzec i nie wsiądzie. Jednak, zwłaszcza w momencie gdy w ruchu będzie już wszystkie 20 Pendolino, mimo wszystko mało prawdopodobne jest, żeby zdarzało się to często. Poza tym to można zaznaczyć we wspomnianej kampanii informacyjnej, że podróżny podejmuje decyzję, iż kupuje bilet w pociągu, na własną odpowiedzialność – tak właśnie dzieje się w Polskim Busie. Ewentualnie, o czym także pisaliśmy, ze sprzedaży biletów w pociągu można ewentualnie wyłączyć tylko pociągi w newralgicznych godzinach, co do których istnieje największe prawdopodobieństwo, że będą zapełnione w 100%.

Minister Zbigniew Klepacki mówił – sygnalizując, że kara 650 zł jest zbyt wysoka – rzecz następującą: "Funduję nagrodę specjalną: ilość darmowych przejazdów Pendolino na dowolnej trasie: jak zapewnić, żeby ludzie bez biletu i bez miejsca siedzącego nie wsiadali do tego pociągu". No to zgłaszamy się, jako redakcja, do tego "konkursu". Zapewne nie z idealnym pomysłem, ale przecież nikt nie jest idealny.

Łukasz Malinowski, Paweł Rydzyński


Źródło:
Tematy

Komentarze (23)

dodaj komentarz
~dzidek
czy coś co po Włoskich torach jeździ już 15 lat można nazwać rewolucją?? czy Polskich inżynierów z Pesa i Newag nie stać na coś rewolucyjnego??
~alik
Stanęło w polu Pendolino Stanęło i sapie, minuty płyną W wagonach siedzą same grubasy Siedzą i jedzą białe kiełbasy Jedzą, mlaskają z radosną miną Słoneczko świeci, minuty płynąA kiedy już zjedli wszystkie kiełbasy Do końca, do dna, do spodu W wagony widmo straszliwe zajrzało, Widmo głodu.Na szczęście w redakcji odbywa staż Progenitura Stanęło w polu Pendolino Stanęło i sapie, minuty płyną W wagonach siedzą same grubasy Siedzą i jedzą białe kiełbasy Jedzą, mlaskają z radosną miną Słoneczko świeci, minuty płynąA kiedy już zjedli wszystkie kiełbasy Do końca, do dna, do spodu W wagony widmo straszliwe zajrzało, Widmo głodu.Na szczęście w redakcji odbywa staż Progenitura Adama Michnika Oni nad Polską trzymają dziś straż, Więc Pendolino problem nam znika Dzwonią, depesze ślą, niczym komisarz Beria Interweniują i tu i tam Halooo ! Czy garmażeria ? - Tak, słucham pana - zaspany słychać głosNie spać ! to rozkaz ! sprawa priorytetowa Potrzebna nam dzisiaj jest pasztetowa Kilogramów circa minimum dwieście Do tego pieczeń wieprzowa w cieściePrzesyłka ma być kontenerowa Wysyłka na tor 3 koło Krakowa - Kto pokwituje ? - zaspany głos pyta Nie pytać ! rozkaz wykonać z kopyta Gdyż tak czy owak Przesyłkę odbierze Konduktor Nowak. Tak oto dziennikarz - stażysta, za młodu Uratował Pendolino przed klęską głodu. ...a prawda o Pendolino jest takaI każdy z wierszyka ją łatwo wyłuska, Że dzisiaj na torach pod Krakowem Zbuntował się "Potiomkin" Tuska
~soad
A ja grzecznie pytam dlaczego od 2010 postęp prac na modernizowanej, kluczowej linii 133wygląda, a raczej nie wygląda?Pieniądze były i są i leżą prace stoją!!! Kto odpowiada w PLK za taki stan rzeczy? Czyżby osoby "odpowiedzialne" uznały, że modernizacja nie ma sensu bo jest płatny odcinek prywatnej A ja grzecznie pytam dlaczego od 2010 postęp prac na modernizowanej, kluczowej linii 133wygląda, a raczej nie wygląda?Pieniądze były i są i leżą prace stoją!!! Kto odpowiada w PLK za taki stan rzeczy? Czyżby osoby "odpowiedzialne" uznały, że modernizacja nie ma sensu bo jest płatny odcinek prywatnej autostrady?
~ja7
Pendolino zostało zakupione tak 5-10 lat za wcześnie. Za te pieniądze można było kupić nowe wagony (obecne w większości to mają chyba po 40 lat) i remontować tory. A jak już będzie po czym jeździć 250 km/h to wtedy kupić odpowiednie składy. Teraz to kupiliśmy ekstra limuzyny żeby jeździć po gruntowych drogach. Kolejny raz zostały Pendolino zostało zakupione tak 5-10 lat za wcześnie. Za te pieniądze można było kupić nowe wagony (obecne w większości to mają chyba po 40 lat) i remontować tory. A jak już będzie po czym jeździć 250 km/h to wtedy kupić odpowiednie składy. Teraz to kupiliśmy ekstra limuzyny żeby jeździć po gruntowych drogach. Kolejny raz zostały zmarnowane ogromne pieniądze. Pozatym Pendolino zostało zakupione dla warszawki, cała reszta polski nie skorzysta z tego nigdy.
~dr-Zaraza
jak sa pieniadze do zagarniecia i propaganda sukcestu to politycy czasem moga byc skuteczni nawet w durnej sprawie
~krakus1234
podnoszenie larum o kwote 650zl za przejazd bez waznego biletu? To ma odstraszac klientów? Hehe no dobre. No chyba że sami zlodzieje jezdzą polskimi pociagami. Sporbujcie leciec samolotem bez biletu. W takich pociagach nie ma zmiłuj sie ma byc poziom i klasa. Druga sprawa to cudem techniki nie jest nawiązujac do wypowiedzi pana podnoszenie larum o kwote 650zl za przejazd bez waznego biletu? To ma odstraszac klientów? Hehe no dobre. No chyba że sami zlodzieje jezdzą polskimi pociagami. Sporbujcie leciec samolotem bez biletu. W takich pociagach nie ma zmiłuj sie ma byc poziom i klasa. Druga sprawa to cudem techniki nie jest nawiązujac do wypowiedzi pana ~hehe. Obecne nowe składy Stadlera, Newagu czy Pesy maja podobne wyposażenie i komfort jazdy do predkosci 160km.h. Chyba nie jezdizsz pociagami. Powinno sie zrobic linie na 220-230 km/h dla takich pociagów i wtedy to miałoby jakis sens a przynajmniej wielka rewolucję na torach.
~volar2
Istnieje sposob na 100% aby nikt nie mial by szans na jazde bez miejscowki . a kara powinna wynosic 1000zł
~telemarketing
Swego nie znacie ..cudze chwalicie ..włoskim nygusom i brudasom nabijają kabzę...a karwa nasz myśl techniczna w krzakach lub na zachód jedzie ..
~telemarketing
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~Ppp
Dlaczego Polacy nie postrzegają Pendolino jako rewolucji?Po pierwsze: znakomita większość pasażerów nie jeździ na trasach do/z Warszawy do/z kilku największych miast, lecz po innych trasach, gdzie niewiele się zmieniło.Po drugie: kara 650zł za wejście bez biletu i mało atrakcyjna taryfa spowoduje, że większość ludzi z “warszawskich” Dlaczego Polacy nie postrzegają Pendolino jako rewolucji?Po pierwsze: znakomita większość pasażerów nie jeździ na trasach do/z Warszawy do/z kilku największych miast, lecz po innych trasach, gdzie niewiele się zmieniło.Po drugie: kara 650zł za wejście bez biletu i mało atrakcyjna taryfa spowoduje, że większość ludzi z “warszawskich” tras i tak pojedzie czym innym. Niewielu może sobie pozwolić na planowanie podróży z miesięcznym wyprzedzeniem, by kupić bilet za rozsądną cenę.Po trzecie: “Pendolino” jest średniej klasy pociągiem, a nie “cudem techniki kolejowej”. Trochę ludzi jednak jeździ na Zachód i wie, jak wyglądają pociągi klasy ICE. Ja “Pendolino” klasyfikuję (na razie na podstawie zdjęć i filmów) na poziomie niemieckiego ICE-2. ICE-3 (Siemens Velaro) jest wyższej klasy i dużo ładniejszy.Pozdrawiam.

Powiązane: Pendolino na polskich torach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki