REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czy wszyscy możemy być jak Skandynawowie?

2013-06-23 06:00
publikacja
2013-06-23 06:00

Kraje skandynawskie kojarzone są z powszechnym dobrobytem, wysoką jakością życia oraz bezpieczeństwem. W światowym rankingu PKB per capita Norwegia zajmuje drugie miejsce, plasując się tuż za Katarem.

OPIS
Źródło: Thinkstock

Wszystkie kraje skandynawskie znajdują się w pierwszej dwudziestce tego rankingu. Jeszcze lepiej kraje nordyckie wypadają w rankingu HDI, w którym pierwsze miejsce zajmuje Norwegia. Najgorzej ze wszystkich wypada Finlandia - jest na 19. miejscu. Jeśli policzymy ten wskaźnik dla przeciętnego obywatela, a nie zagregowany wskaźnik dla całej gospdarki, to ze względu na niskie nierówności społeczne wszystkie kraje nordyckie awansują, mieszcząc się w pierwszej jedenastce. Co więcej, nordyckie miasta regularnie okupują czołówki rankingów porządkujących miasta pod względem jakości życia.

Na pewno każdy zadaje sobie pytanie, czy wszyscy możemy być jak Skandynawowie? To na tyle istotne pytanie, że zadali je także w swoim artykule czołowi badacze wzrostu gospodarczego Daron Acemoglu, James Robinson oraz Thierry Verdier ("Can't we all be more like Scandinavians? Asymmetric growth and institutions in an interdependent world", NBER working paper, 18441, 2012).

Świat ma dość szwajcarskiej tajemnicy bankowej»Świat ma dość szwajcarskiej tajemnicy bankowej

Punktem wyjścia ich analizy jest spostrzeżenie różnic w przyjętym modelu gospodarczym w krajach skandynawskich oraz anglosaskich. W USA 1% procent najbogatszych gospodarstw posiada 25% całego dochodu narodowego, podczas gdy w Skandynawii najbogatsze gospodarstwa posiadają jedynie 5% narodowego dochodu. Lepsza jakość życia, większe bezpieczeństwo socjalne oraz szersza dostępność usług publicznych w krajach nordyckich okupione są wyższymi podatkami. W USA wydatki rządowe stanowią około 35% PKB, podczas gdy w krajach północy Europy oscylują wokół 50% PKB. Mówiąc inaczej, przeciętny Szwed oddaje około półtora raza większą część swoich dochodów fiskusowi niż przeciętny Amerykanin.

Autorzy proponują teoretyczny model, w którym porównują bodźce do innowacyjności i dokonywania odkryć w gospodarkach egalitarnych o wysokim stopniu zabezpieczenia socjalnego, jak kraje o modelu skandynawskim oraz w gospodarkach bardziej drapieżnych o większych nierównościach społecznych, takich jak USA. Stawiają oni tezę, że gospodarki o bardziej drapieżnej wersji kapitalizmu dostarczają przedsiębiorcom większej motywacji do innowacji. Im większe nierówności społeczne, tym większa jest różnica między dobrobytem przedsiębiorcy, który odniósł sukces, a przedsiębiorcy, który poniósł porażkę.

Zdaniem autorów jest to bodziec do wkładania większych starań w proces innowacji i rozwoju firmy, sprawiając, że gospodarki o drapieżnej formie kapitalizmu są bardziej innowacyjne od gospodarek egalitarnych. Natomiast mniej innowacyjni Skandynawowie, jadąc na gapę, korzystają z pozytywnych efektów zewnętrznych generowanych za oceanem innowacji. Autorzy stawiają więc kontrowersyjną tezę. Na pytanie, czy USA może poświęcić kilka procent swojego PKB. aby zapewnić mieszkańcom większy dobrobyt, odpowiadają przecząco. Twierdzą, że bez Ameryki i jej drapieżnego kapitalizmu świat miałby mniej technologii, a więc wszyscy, w tym Skandynawowie, byliby dużo ubożsi. W końcu nie wszyscy mogą jeździć na gapę - ktoś musi opłacić kierowcę.

OPISOBRAZKA» Tam mieszkam: Norwegia
Na poparcie tych wniosków z modelu teoretycznego naukowcy prezentują serię danych dotyczących liczby wniosków patentowych składanych przez obywateli danego kraju w rodzimym urzędzie patentowym. Pokazują, że w przeliczeniu na jednego mieszkańca w urzędzie patentowym w Stanach Zjednoczonych rezydenci zgłaszają zdecydowanie więcej patentów niż ma to miejsce w podobnych urzędach krajów nordyckich. Jednak takie zagregowane dane mogą być mylące. Nie mówią o tym, jak istotne dla przesunięcia światowej granicy wiedzy są dane patenty, np. opatentowanie kształtu obudowy tabletu będzie miało w tych statystykach taką samą wagę jak lekarstwo na raka. Skandynawowie mogą mieć mniej patentów, jednak mogą one być bardziej innowacyjne. Aby wyeliminować ten efekt, Acemoglu, Robinson i Verdier uwzględniają także liczbę cytowań danego patentu w publikacjach naukowych, zakładając, że bardziej innowacyjny patent będzie miał większą liczbę cytowań. Analizując jedynie patenty o wysokiej liczbie cytowań, ponownie okazuje się, że gospodarka Stanów Zjednoczonych jest bardziej innowacyjna. Jednak i to podejście jest błędne. Autorzy używają danych dotyczących cytowań patentów jedynie z amerykańskiego urzędu patentowego. Nie prezentują danych dotyczących patentów zgłaszanych w Europie, ponieważ, jak twierdzą, mogą zawyżać innowacyjność firm europejskich. Argumentują, że rynek amerykański jest na tyle duży, że każda europejska firma po dokonaniu odkrycia będzie chciała opatentować tam swój wynalazek oraz, że zależność w drugą stronę nie jest prawdziwa. Zapominając, że to Unia Europejska jest największą gospodarką świata i największym rynkiem zbytu na świecie, w efekcie zawyżają innowacyjność gospodarki USA. Naturalne jest, że w amerykańskim urzędzie patentowym więcej patentów pochodzi od firm amerykańskich.

OPISOBRAZKA» Tam mieszkam: Finlandia

Jak celnie wskazują fińscy ekonomiści Niku Määttänen, Mika Maliranta oraz Vesa Vihriälä (" Are the Nordic countries really less innovative than the US?", VoxEU.org, 19.12.2012.), jeśli wziąć pod uwagę patenty potrójne, wydane jednocześnie przez USA, UE i Japonię dla tego samego wynalazku, to firmy skandynawskie okazują się być nie mniej innowacyjne niż ich północnoamerykańscy partnerzy. Ponadto, jeśli spojrzeć na inne wskaźniki innowacyjności, takie jak produktywność miejsc pracy, wydatki na badania i rozwój, odsetek siły roboczej zatrudnionej w sektorze badawczym, czy wielkość sektora venture capital, wszystkie wskazują na porównywalną innowacyjność krajów skandynawskich i USA.

Jak się okazuje, chęć wspięcia się na wyższy stopień drabiny społecznej nie musi być jedynym bodźcem do podejmowania ryzyka innowacji. Również społeczeństwa egalitarne, gdzie różnica między tymi, którym się powiodło, a osobami mającymi mniej szczęścia jest mniejsza, mogą być innowacyjne. Sam Daron Acemoglu w jednej ze swoich wcześniejszych publikacji pokazuje, że hojny system zabezpieczenia socjalnego może sprzyjać produktywności miejsc pracy.

Niezaprzeczalnie USA są najwyżej rozwiniętym technologicznie państwem świata i to one przesuwają światową granicę technologiczną. W świecie, w którym Stany Zjednoczone przyjęłyby model nordycki, rozwijalibyśmy się wolniej i bylibyśmy mniej zamożni niż jesteśmy teraz, jednak najprawdopodobniej nie byłaby to taka katastrofa, jaką wieszczą Acemoglu, Robinson i Verdier. Pytanie o to, czy nie warto kosztem mniejszego tempa wzrostu PKB wprowadzić bardziej egalitarnej wersji kapitalizmu, pozostaje więc otwarte. Może większe poczucie bezpieczeństwa, mniejsza przestępczość, równość szans czy szerszy dostęp do lepszej jakości usług publicznych warte są poświęcenia części dochodu?

Odpowiedź na tak postawione pytanie jest bardzo złożona. Przede wszystkim wykształcone u Skandynawów instytucje są głęboko zakorzenione w ich tradycji, stylu życia i kulturze. Implementacja podobnej struktury w innej gospodarce mogłaby dać dużo gorsze efekty. Ponadto model ten nie jest wolny od wad. Jest mało odporny na efekt starzenia się społeczeństw oraz usztywnia rynek pracy. Wysokie podatki i hojne zasiłki niekorzystnie wpływają na podaż pracy. Jednak teza, że oparte o ten model gospodarki nie są zdolne do tworzenia istotnych innowacji i generowania wzrostu gospodarczego, nie ma poparcia w danych.

We wszystkich omawianych rankingach odrzucam Luksemburg, Hong Kong oraz Singapur, ponieważ, ze względu na swoją charakterystykę, są nieporównywalne z innymi państwami.

Marek Ignaszak

Wakacje na giełdzie
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (16)

dodaj komentarz
~menel
Najbogatsze kraje świata nie są katolickie.
~Religioznawca
Tak, możemy być - jak przejdziemy na luteranizm.
~MacGawer
To jak rozumiem żart ;) Naprawdę udany, przechodzimy na luteranizm i natychmiast odkrywamy złoża ropy niczym Norwegowie a politycy zachowują się niczym w Szwajcarii. Oczywiście w tej protestanckiej częsci społeczeństwa, bo jak wiadomo katolicka większość Szwajcarów klepie biedę niczym prawosławni Bułgarzy nie To jak rozumiem żart ;) Naprawdę udany, przechodzimy na luteranizm i natychmiast odkrywamy złoża ropy niczym Norwegowie a politycy zachowują się niczym w Szwajcarii. Oczywiście w tej protestanckiej częsci społeczeństwa, bo jak wiadomo katolicka większość Szwajcarów klepie biedę niczym prawosławni Bułgarzy nie przymierzając.
~ASDFGF
WEDŁUG MNIE TRAFNIEJSZĄ SENTENCJĄ BYŁOBY POWOŁYWANIE SIĘ DO RUMUNII I BUŁGARII - BO AKURAT DO NICH JEST NAM NAJBLIŻEJ BIORĄC WSZELKIEJ MAŚCI "RANKINGI DOBROBYTU" A NIE DO NORWEGII, ALBO KATARU... ŚMIECHU WARTE :-)
~centurion z Galicji
Możemy być jak Skandynawowie...pod warunkiem oddawania Bogu tego co boskie, cesarzowi co cesarskie, a cesarz szanuje swój naród... Piękne ? Proste ? Ale jakże trudne do realizacji... Protestantyzm, który w XVI i XVII wieku pogonił watykańską stonkę
nam póki co nie grozi ...
~MacGawer
Taaaaa... Jak rozumiem Bawaria to najuboższy rejon Niemiec, bo ciągle trzymają z Watykanem... A ci kolorowi byli wyrzucani przez rodowitych Skandynawów drzwiami, więc wracali oknami. Prawda jest taka, że dobrobyt Europy w dużej mierze został wypracowany przez światową biedotę. Częśc z nich pracuje u siebie z miskę ryżu dziennie, Taaaaa... Jak rozumiem Bawaria to najuboższy rejon Niemiec, bo ciągle trzymają z Watykanem... A ci kolorowi byli wyrzucani przez rodowitych Skandynawów drzwiami, więc wracali oknami. Prawda jest taka, że dobrobyt Europy w dużej mierze został wypracowany przez światową biedotę. Częśc z nich pracuje u siebie z miskę ryżu dziennie, częśc postanowiła wejśc do klubu bogaczy i emigrowała. A bogaty zachód ich przyjął, bo pierwsze pokolenie nie miało specjalnych wymagań i ciężko pracowało na swoje marki i korony. Ciekawe co będzie z dobrobytem Szwecji gdy Szwewdzi staną się mniejszością we własnym kraju, a większością będzie drugie i trzecie pokolenie "kolorowych". Ten mityczny, cudowny, tworzący bogactwo protestantyzm zapewne zostanie zastąpiony czym innym. O przepraszam, przecież współcześni Szwedzi to ateiści, czyli zgodnie z wyznawaną przez nich teorią Darwina lepiej przystosowani emigranci wyprą źle przystosowanych Skandynawów ;)
~Bartek
oczywiście, zasymilowani młodzi Polacy w Norwegii już po 5-ciu latach rozszerzają pojęcie swojej tożsamości; do PL jeżdżą na wakacje, tak jak do Hiszpanii, czy Chorwacji.
Czy Polak może być jak Norweg? Biorąc pod uwagę PKB, i braki w surowcach naturalnych (poza ludźmi) cóż Polska wchodzi w 21w i goni zachód. Granice państwowe
oczywiście, zasymilowani młodzi Polacy w Norwegii już po 5-ciu latach rozszerzają pojęcie swojej tożsamości; do PL jeżdżą na wakacje, tak jak do Hiszpanii, czy Chorwacji.
Czy Polak może być jak Norweg? Biorąc pod uwagę PKB, i braki w surowcach naturalnych (poza ludźmi) cóż Polska wchodzi w 21w i goni zachód. Granice państwowe na prawo powoli się zacierają, pokazują się religijne.
ale czy można rozważać PKB jako główny powód idealizmu? Przypominam, że wielokrotnie winowajcą kryzysów finansowych obarczany jest wzór PV=FV/(1+i)^n. Nie jest powszechnie omawiana sprawa kultury, którą PL przewyższa NO. Do sklepu sieciowego jedzie się 30 min. Do teatru,kina "średnio 100km. Cała sprawa potęgowania człowieka przez człowieka jest w PL ewidentniejsza. Ciekawym była transmisja w NRK 1 całej ceremonii zaprzysiężenia Obamy.
Ale warto zauważyć, tendencje współpracy NO z krajami Azjatyckimi. Dużo kupują u Chińczyków. Wielu zauważa, że jeżeli Polskie firmy odważą się na podwykonawstwo lub bezpośrednie wykonywanie usług przemysłowych w tym wielokrotnie- rudymentarnym biznesie skandynawskim pozwoli to na uspokojenie rodzimej płynności.
~Bart
link, biblioteczny

http://www.mojanorwegia.pl/praca_w_norwegii/kurs_o_kontraktach_budowlanych_w_norwegii.html
~mac
otóź to - nie możemy bo ta specyficzność skandynawii polega właśnie na kulturze , więzach społecznych i uczciwości ludzi. te cechy to wynik wielowiekowej tradycji , pewnej izolacji i ciągłości historyczno-ustrojowej bez ciągłych zmian i wojen jakie trapiły np. polskę.
zresztą w takiej np szwecji jest nieco ponad 9mln ludzi a powierzchnię
otóź to - nie możemy bo ta specyficzność skandynawii polega właśnie na kulturze , więzach społecznych i uczciwości ludzi. te cechy to wynik wielowiekowej tradycji , pewnej izolacji i ciągłości historyczno-ustrojowej bez ciągłych zmian i wojen jakie trapiły np. polskę.
zresztą w takiej np szwecji jest nieco ponad 9mln ludzi a powierzchnię ma jak dwie polski -w takim kraju żyje się zupełnie inaczej. smutne jest jednak to że powoli i ta kraina zmienia się na gorsze za sprawą napływu kolorowych i obywateli z byłych demoludów.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki