

Obejmując tekę wicepremiera, Elżbieta Bieńkowska otrzymała jasne zadania - rozsądnie wydać unijne pieniądze i uzdrowić polską kolej. Ale czy wystarczy jej sił i zapału do wspierania przedsiębiorców? Można mieć wątpliwości.

foto: http://www.flickr.com/photos/kancelariapremiera, Autor: M.Śmiarowski/KPRM
Połączenie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego z resortem transportu jasno wskazuje, gdzie wyląduje lwia część unijnych pieniędzy z nowej perspektywy. Priorytetem ma być przede wszystkim poprawa sytuacji polskiej kolei. W planach Ministerstwa Transportu było przeznaczenie na kolej 40% środków otrzymanych z UE - w latach 2010-2013 było to tylko 25%. Drugim ważnym celem polityki spójności zawsze było wspieranie przedsiębiorców. Rodzi się obawa, że połączenie resortów transportu i rozwoju regionalnego źle wpłynie na przepływ środków do firm.
Zobacz także
Na pierwszej linii ognia
Awans Elżbiety Bieńkowskiej na fotel wicepremiera umacnia jej pozycję w ekstraklasie polskiej polityki. Premier próbuje przekuć jej wysokie oceny na wzrost poparcia dla całego gabinetu i uczynił ją wicepremierem. Popularności przysporzyły jej bardzo dobre efekty w wykorzystaniu funduszy z Unii Europejskiej - do tej pory podpisano umowy na niemal 90% środków przeznaczonych w perspektywie 2007-2013, a na wydanie pozostałych jest czas do 2015 roku.

![]() |
» Tusk kłania się pracodawcom, Kaczyński pracownikom |
Na nowej wicepremier ciąży teraz dużo większa odpowiedzialność. Sukcesy w wydawaniu pieniędzy unijnych mogą szybko pójść w zapomnienie, jeśli superresort okaże się nieefektywny. A problemów do rozwiązania jest co nie miara: od dramatycznego stanu polskiej kolei począwszy, kończąc na stale krytykowanym systemie szkolenia i egzaminowania przyszłych kierowców.
Ucieczka od polityki będzie teraz dla Elżbiety Bieńkowskiej dużo trudniejsza, o ile nie niemożliwa. Sprawna urzędniczka do tej pory trzymała się jak najdalej od politycznych przepychanek, skupiając się na wykonywaniu powierzonego zadania. Jako wicepremier odpowiada teraz za działanie całego rządu, nie tylko swojego resortu. Naturalna będzie dużo większa presja mediów i opinii publicznej.
Superresort tylko przystankiem na drodze do Brukseli?
Dalsze sukcesy nowej pani wicepremier leżą w interesie całej Polski. Przed Elżbietą Bieńkowską stoi w tym momencie wielka odpowiedzialność, ale też olbrzymia szansa. Jeśli spełni pokładane w niej nadzieje, premier może stracić jednego ze swoich najlepszych ministrów.
Skąd taki wniosek? Osoby tak efektywne zawsze będą pożądane w strukturach Unii Europejskiej. Stanowisko urzędnika w Brukseli mogłoby idealnie pasować do podejścia Elżbiety Bieńkowskiej do obowiązków zawodowych. Miejsce jest dużo spokojniejsze - z dala od krajowych przepychanek politycznych, na czym wyraźnie Bieńkowskiej zależy. W strukturach UE mogłaby w pełni wykorzystać swój potencjał. Jest to osoba, która z pewnością ma szansę na dużą karierę w Brukseli, ponieważ jest ekspertem w swojej dziedzinie. Podobną drogę przeszła Danuta Huebner - z resortu ściśle związanego z Unią Europejską trafiła w 2004 roku na fotel komisarza ds. rozwoju regionalnego.
Co z przedsiębiorcami?
W nowej perspektywie unijnej program Innowacyjna Gospodarka został zastąpiony przez program Inteligentny Rozwój, na który w latach 2014-2020 według wstępnych danych przeznaczonych zostanie przeszło 8,5 mld euro. Priorytetem ma być wspieranie innowacyjności przedsiębiorstw i lokowanie pieniędzy w taki sposób, aby zyskała na tym cała gospodarka. - Chcemy unikać sytuacji, w których wyniki badań naukowych lądują na półce i nie ma nikogo, kto chciałby je skomercjalizować - głosiła pani minister. Środki mają być przeznaczane na projekty bardziej nowatorskie, a co za tym idzie - ryzykowniejsze. Bieńkowska podkreśla, że na wsparcie będą mogli liczyć także np. absolwenci szkół, którzy będą mieli pomysł na rozpoczęcie innowacyjnej działalności gospodarczej.
Bieńkowska w ostatnich miesiącach poświęciła sporo uwagi przedsiębiorcom. Spotykała się z nimi we wrześniu na Śląsku i w październiku w siedzibie Krajowej Izby Gospodarczej, aby skonsultować wykorzystanie unijnych funduszy z nowej perspektywy. Czy jednak, wśród problemów w sferze transportu i nowych obowiązków politycznych, świeżo namaszczona pani wicepremier dalej i równie aktywnie będzie z nimi współpracować?
To niekoniecznie jedyna bolączka przedsiębiorców. To, że środki będą dla nich przeznaczone, nie ulega wątpliwości. Inną rzeczą będzie stopień ich wykorzystania. Bieńkowska będzie przecież odpowiadała przede wszystkim za transport i to właśnie tam zostaną wykorzystane wszystkie zasoby pracownicze w resorcie. Można się spodziewać, że projekty związane z infrastrukturą będą najlepiej opracowane, a za tym pójdzie poziom wykorzystania środków unijnych. Może dojść do sytuacji, że projekty związane ze wsparciem przedsiębiorstw zejdą na dalszy plan.
Wygląda na to, że przedsiębiorcy muszą się pogodzić z faktem, iż nowa pani wicepremier będzie miała na głowie dużo więcej niż przez ostatnich 6 lat. Jak powiedziała sama Bieńkowska, jej problemem będą teraz także zamarznięte toalety w pociągach. Siłą rzeczy nowy superresort poświęci biznesowi (i jego problemom) mniej uwagi niż dotychczasowe Ministerstwo Rozwoju Regionalnego.
Marcin Lekki
Bankier.pl





























































