REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czeka nas zakaz hodowli klatkowej w UE? Konsumenci obawiają się wzrostu cen w sklepach

2023-05-02 15:00
publikacja
2023-05-02 15:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Jesienią 2023 roku Komisja Europejska ma przedstawić wniosek ustawodawczy w sprawie zakazu chowu i hodowli zwierząt w klatkach w Unii Europejskiej. Miałby on wejść w życie w 2027 roku. Mimo dużego poparcia społecznego i politycznego rozwiązanie to budzi wątpliwości natury ekonomicznej. Hodowcy i konsumenci obawiają się wzrostu kosztów, a w konsekwencji wzrostu cen produktów finalnych, np. jajek, w sklepach. Z badań i doświadczeń wynika jednak, że poprawa dobrostanu zwierząt ma niewielki w porównaniu z innymi czynnikami rynkowymi wpływ na wzrost cen, a producenci modernizujący zakłady zwiększają przychody i zyski.

Czeka nas zakaz hodowli klatkowej w UE? Konsumenci obawiają się wzrostu cen w sklepach
Czeka nas zakaz hodowli klatkowej w UE? Konsumenci obawiają się wzrostu cen w sklepach
fot. comzeal images / / Shutterstock

10 czerwca 2021 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie europejskiej inicjatywy obywatelskiej „End the Cage Age - Koniec epoki klatkowej”, zainicjowanej i popieranej przez 130 organizacji prozwierzęcych z całej Unii Europejskiej (m.in. Compassion in World Farming i Stowarzyszenie Otwarte Klatki). Dotyczy to zwłaszcza kur niosek, loch, cielaków, królików itd. Pod koniec 2023 roku Komisja Europejska ma przedstawić wnioski legislacyjne dotyczące stosowania klatek w hodowli.

- Niektórzy konsumenci obawiają się, że poprzez wycofanie chowu klatkowego jajka będą drożeć. Jednak, jeżeli spojrzymy na poprzednią zmianę dobrostanową, czyli wycofanie klatek tzw. bateryjnych i wprowadzenie klatek wzbogaconych w 2012 roku, to wtedy ceny wzrosły, ale następnie wróciły do poziomu sprzed tej zmiany - mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Maria Madej, menedżerka ds. zmian rynkowych ze Stowarzyszenie Otwarte Klatki. 

W Polsce w największym stopniu problem dotyczy kur. W chowie klatkowym codziennie trzyma się w Polsce ok. 38 mln niosek oraz maksymalnie 2 mln królików, a także rocznie ponad 1,5 mln cieląt przez pierwsze osiem tygodni życia i ok. 488 tys. macior w okresach inseminacji i rozrodu. Liczby te są zmienne.

W chowie niosek coraz więcej hodowców przechodzi na system ściółkowy, a procentowy udział klatek systematycznie spada. UE zmieniała już przepisy odnośnie do wielkości klatek dla niosek w latach 2003-2012 (z 450 cm2/kurę, przez 550 cm2/kurę, do 750 cm2/kurę). Doświadczenia z tym związane pokazują m.in., że bieżący koszt utrzymania ptaków wzrósł o ok. 8-9 proc. 

Wakacje na giełdzie

- Najważniejszym wnioskiem z raportu o odejściu od chowu klatkowego Zachodniego Ośrodka Badań Społecznych i Ekonomicznych jest to, że wycofanie klatek z polskiej produkcji nie jest zagrożeniem dla polskiej branży jajecznej. Jest za to szansą na utrzymanie poziomu rentowności, a nawet zwiększenia konkurencyjności polskich producentów na rynku europejskim, na którym producenci jaj już w tym momencie bardzo intensywnie przechodzą na systemy alternatywne - podkreśla Maria Madej.

W lutym 2023 roku odsetek jaj z chowu ekologicznego stanowił w Polsce 1 proc. produkcji (10 razy więcej niż w 2010 roku), jaj z wolnego wybiegu - 5,6 proc. wobec 0,9 proc. 13 lat wcześniej. W przypadku chowu ściółkowego mieliśmy w tym czasie do czynienia ze wzrostem do 19,5 proc. z 7,1 proc. Natomiast udział jaj klatkowych spadł do 73,9 proc. z 91,9 proc. w 2010 roku.

Główny wpływ na wzrost kosztów produkcji i cen jaj na europejskim oraz krajowym rynku w ostatnich latach miały inne niż regulacje dobrostanowe czynniki, takie jak wzrost cen pasz, energii, paliw, wzrost eksportu, występowanie ptasiej grypy itd. Ceny jaj były też mocno skorelowane z cenami żywności i środków produkcji rolnej na międzynarodowych rynkach. Takie wnioski płyną z raportu „Odejście od chowu klatkowego zwierząt gospodarskich w Polsce. Koszty i korzyści. Analiza społeczno-ekonomiczna”, przygotowanego przez Jarosława Urbańskiego z Zachodniego Ośrodka Badań Społecznych i Ekonomicznych (ZOBSiE).

- Bardzo istotnym wnioskiem z tego raportu jest to, że polscy producenci nie powinni zwlekać z wycofywaniem klatek z produkcji i że państwo polskie nie powinno podejmować takiej strategii jak przy poprzedniej zmianie dobrostanowej, kiedy zwlekano ze zmianą, cały czas były nadzieje, że ten zakaz klatek wzbogaconych zostanie przesunięty dla Polski, ale nie został, polscy producenci inwestowali zbyt późno. Mam nadzieję, że ta sytuacja się nie powtórzy - tłumaczy ekspertka Stowarzyszenia Otwarte Klatki.

Jak podkreśla, z pisma Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z lutego br. można wnioskować, że formalną strategią resortu będzie dążenie do wprowadzenia jak najdłuższej karencji i wskazywanie na ryzyko wzrostu kosztów przy jednoczesnym wzroście konkurencji ze strony krajów, w których te standardy nie będą obowiązywać. 

Według raportu ZOBSiE odejście od klatek w chowie niosek podniesie koszty produkcji o 11-15 proc. Jednocześnie lepszy komfort bytowy zwierząt na fermach będzie się wiązać z mniejszą śmiertelnością, ograniczeniem występowania chorób, obniżeniem stosowania leków, w tym antybiotyków itd., co w całości poprawi wynik ekonomiczny hodowli. Po stronie koniecznych inwestycji koszt zmiany oszacowano na: w przypadku loch - 3290 mln zł; niosek - 2134 mln zł; cielaków - 460 mln zł; innych zwierząt - 100 mln zł. Łącznie daje to 5984 mln zł.

- Wedle szacunków Zachodniego Ośrodka Badań Społecznych i Ekonomicznych koszt wycofania klatek z polskiej produkcji, i mowa tutaj o klatkach dla świń, królików, cielaków, również kur niosek, to niecałe 6 mld zł, co w perspektywie wydatków państwa nie jest dużym kosztem - wskazuje Maria Madej. - Autor raportu podkreśla też, że te koszty mogą być przeszacowane i że w rzeczywistości mogą być mniejsze. Istotną kwestią jest też to, że w tym momencie jest wsparcie ze strony Unii Europejskiej, są środki na transformację systemów klatkowych na systemy bezklatkowe, więc wystarczy z nich korzystać i to będzie znaczące wsparcie dla polskich producentów jaj.

Źródło:
Tematy

Komentarze (16)

dodaj komentarz
valk
Jednocześnie zasypują rynek produktami z Ukrainy, gdzie nie ma żadnych europejskich wymagań, norm, niemal wszystko roślinne to GMO.
pozhoga
I creme de la creme - kapitał z jakiego kraju unijnego ma najwięcej ferm i farm na Ukrainie?
Tak, zgadliście państwo: to kraj znanego obrońcy demokracji, praworządności i pachamamy, Fransa Timmermansa!
zoomek
Najpierw tradycyjne rolnictwo orano i wyśmiewano.
ranny_rys
Im szybciej ten zakaz tym lepiej.
pikawka
"szansą na utrzymanie poziomu rentownośc" fajna ta unia. wymysla i daje ludziom szanse za szansa na nie wypadniecie z biznesui utrate tego co maja :D
and00
"...odejście od klatek w chowie ... będzie się wiązać z mniejszą śmiertelnością, ograniczeniem występowania chorób, ... co w całości poprawi wynik ekonomiczny hodowli."

A to niemądrzy ci rolnicy
Nie wiedzieli co sie opłaca, dopiero centrala w Brukseli musi im mówić jak hodować kury żeby się opłaciło...
daniel_1
Zakaz hodowli klatkowej bo koledzy hodowcy będą teraz "puszkowo" hodowali.
:)
Hodowla w puszkach będzie tańsza dla hodowcy, ale dla konsumenta droższa.
dlaczemuktoszajalmojnick
No tak, bez zastanowienia "zgodziliśmy się" na samochody elektryczne, bo przecież nas stać. Natomiast na przyzwoite warunki hodowli kurczaków nas nie stać, bo jajka podrożeją. Ah, ten człowiek, dobrze że chociaż ma ręce, bo głową na wiele większość by nie zarobiła.
and00
Kto się zgodził na samochody elektryczne???

Po prostu się pojawiły, i UE nagle wymyśliła że zakaże rejestracji spalinowych
Nikogo, a już szczególnie obywateli się o nic nie pytali
Tak ma być i już
Taka totalitarna, praworządna demokracja
faramir_z_gondoru
Ukraina tylko na to czeka ... To są jakieś jaja normalnie!

Powiązane: Ochrona zwierząt

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki