REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czarnecki o zablokowaniu zapisu o neutralności klimatycznej: Wygraliśmy bitwę, ale wojna trwa

2019-06-22 13:25
publikacja
2019-06-22 13:25
Dodaj Bankier.pl w Google

Wygraliśmy bitwę, ale wojna trwa, bo Polsce może być narzucony haracz - ocenił europoseł Ryszard Czarnecki, komentując zablokowanie zapisu o dojściu UE do neutralności klimatycznej do 2050 r. Zauważył, że Niemcy wcale nie spieszą się z zamykaniem kopalni i radził, abyśmy brali z nich przykład.

fot. Adam Chelstowski / / FORUM

Polska i sześć innych krajów Europy Wschodniej zablokowały podczas zakończonego w piątek szczytu UE w Brukseli zapis o dojściu do neutralności klimatycznej do roku 2050.

"Stało się świetnie. To dobrze, że polski rząd i polski premier bronią polskich interesów ekonomicznych, bronią interesów polskich firm i polskich pracowników. Pokazaliśmy, że jesteśmy przeciwni haraczowi, który de facto mógłby być narzucony na Polskę i nie tylko Polskę, bo także na kraje +nowej Unii+" - stwierdził Czarnecki w rozmowie z PAP. Zaznaczył, że Polska nie była osamotniona, bo przeciwnych temu zapisowi było "nie parę krajów, jak niektórzy mówili, a sześć: dwa kraje z Grupy Wyszehradzkiej - Polska i Czechy, dwa bałtyckie - Litwa i Estonia, i dwa bałkańskie - Chorwacja i Rumunia".

"Startowaliśmy z dużo niższego pułapu. Przez 30 lat udało się Polsce masę zrobić, tylko że nie jest to uwzględniane przez naszych bliższych i dalszych sąsiadów z Europy Zachodniej. Mamy prawo oczekiwać bardzo konkretnych instrumentów kompensacyjnych, a na razie przedstawiają nam pewne +ramy obrazu+. Jest tam mowa o pewnej solidarności społecznej, ale ten obraz musi być dopiero +namalowany+" - zaznaczył.

Według Czarneckiego Polski nie stać na ponoszenie kosztów "neutralności klimatycznej". "Co prawda za tego rządu prześcignęliśmy Grecję, jeśli chodzi o PKB na głowę mieszkańca, a jesteśmy już bardzo blisko Portugalii, jednak jesteśmy jednym z siedmiu najbiedniejszych krajów Unii. Nie fair jest więc domaganie się od nas takiego finansowania tych celów, jakbyśmy byli bogatymi płatnikami netto do budżetu unijnego" - ocenił.

Wakacje na giełdzie

Czarnecki zaznaczył, że Polska "jest za ekologią", ale przy zachowaniu zdrowego rozsądku. "Nie chcemy wylewać dziecka z kąpielą. Tym dzieckiem jest polska gospodarka, która daje setkom tysięcy ludzi miejsca pracy, akurat w sektorze energetycznym. I nie uważamy, że należy to dziecko wylewać z powodów ideologicznych i swoistej arogancji starej Unii" - dodał.

Pytany, jak długo Polska będzie mogła się przed tym bronić oraz jakie ma szanse na finansowanie kompensacyjne, ocenił, że "wygraliśmy bardzo ważną bitwę, ale trwa wojna o uczciwe i fair traktowanie polskiej gospodarki".

"Będą różne podchody. Za rozwiązaniami, które są kosztem Polski i naszego regionu Europy, są zwłaszcza liberałowie - prezydent Francji (Emmanuel Macron) i premier Holandii (Mark Rutte). Zwrócę też uwagę na +przesunięcie się+ stanowiska Niemiec w tej sprawie, co ma wymiar wewnątrzpolityczny, niemiecki. Świetny wynik +Zielonych+ w wyborach do europarlamentu w RFN (zajęli drugie miejsce z 20,5-procentowym poparciem - PAP), spowodował, że nagle kanclerz Angela Merkel +przesunęła się+ w kierunku pozycji bardziej proekologicznych, walcząc z +Zielonymi+ o elektorat. Tym samym podpisuje się pod żądaniami +przykręcenia śruby ekologicznej+ wobec naszego regionu Europy" - ocenił.

Jego zdaniem "będziemy musieli tworzyć koalicje zarówno na poziomie Rady Europejskiej, jak i w Parlamencie Europejskim". "Kryterium nie będą podziały polityczne, tylko narodowe, bo można spodziewać się, że kraje naszego regionu Europy będą działać w dużym stopniu solidarnie. Nie oczekuję, że wszystkie, bo są wątpliwości na przykład, co do Bułgarii i Słowacji" - stwierdził.

PAP zapytała także o polską Partię Zieloni, która przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi pozostaje w koalicji wokół Platformy Obywatelskiej, proponując m.in. zamykanie polskich kopalni oraz przekwalifikowywanie pracowników do instalowania paneli fotowoltaicznych.

Według Czarneckiego, takie argumenty i opinie Zielonych są "natury ideologicznej", jak dodał, "swoistych ultrasów ekologicznych". Przekonywał, że "nie można postępować wbrew interesom ludzi zatrudnionych w tym sektorze, bo ludzie lepiej wiedzą i czują, co dla nich jest dobre". Zwrócił uwagę, że władze RFN chętnie podnoszą kwestie proekologiczne, w tym OZE (odnawialnych źródeł energii), ale wcale się nie spieszą z zamykaniem kopalni.

"Kopalnie w Niemczech przez 20 lat mają jeszcze funkcjonować i przemysł górniczy wcale się tam nie zwija. Więc na razie bierzmy przykład z pragmatycznych Niemców. Oni chcą grać na różnych fortepianach energetycznych, wcale nie zamykając wieka fortepianu kopalni" - zauważył.

autor: Mieczysław Rudy

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
trollmaster
Karbid jak zwykle coś słyszał, tylko nie wie, co.
Tak, Niemcy pozamykali kopalnie węgla kamiennego.
Bo maja tyle kopalni węgla brunatnego, ze mogą sobie na to pozwolić. Pod tym względem to największy truciciel w Europie.
misiosnechacz
Jest nas 8 mld i za chwile będzie 12. Jak nic rozwalimy tą planetę i to przez takich ludzi.
karbinadel
"Niemcy wcale nie spieszą się z zamykaniem kopalni" - bo nie muszą. Ostatnią kopalnię węgla kamiennego w Niemczech zamknięto w grudniu 2018. Ale taki znawca wszystkiego jak Rycho Czarnecki przecież nie musi o tym wiedzieć, lepiej paplać bez sensu (jak zwykle zresztą).

Powiązane: Unia Europejska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki