Prace nad europejskim wydaniem cyfrowego pieniądza banku centralnego trwają na wielu frontach jednocześnie. Jednym z nich jest „kalibracja” podstawowych parametrów CBDC – maksymalnej kwoty dostępnej dla konsumenta i zasad działania transakcji offline.


Cyfrowy odpowiednik gotówki, posiadający status prawnego środka płatniczego i dostępny na takich samych zasadach w całej strefie euro – taka jest wizja stojąca za cyfrowym pieniądzem banku centralnego (CBDC) przygotowywanym przez Europejski Bank Centralny. W grudniu 2024 r. instytucja opublikowała drugi raport o postępach prac nad e-euro. W dalszym ciągu do gotowego produktu jest daleko, a decyzja o debiucie nowej formy pieniądza pozostaje jeszcze odległa.
Raport streszcza najważniejsze osiągnięcia wielu grup roboczych pracujących jednocześnie nad kilkoma aspektami wprowadzenia cyfrowego pieniądza. EBC podkreśla, że szczególną wagę przykłada do współpracy ze wszystkimi interesariuszami projektu – począwszy od konsumentów i przedsiębiorców-akceptantów, przez regulatorów, na bankach i dostawcach usług płatniczych skończywszy. Szczególnie ciekawe są w tym kontekście wzmianki o dyskusjach dotyczących podstawowych założeń europejskiego CBDC.
Przypomnijmy, że najważniejsze informacje o pierwszym szkicu zasad działania cyfrowego euro prezentowaliśmy na łamach Bankier.pl w tekście „Cyfrowe euro o krok bliżej. 10 rzeczy, które warto wiedzieć”.
Ile ma się zmieścić w cyfrowej portmonetce? Poszukiwanie złotego środka
Już na wczesnym etapie prac nad cyfrowym euro przyjęto, że europejska wersja CBDC będzie przewidywała kwotowy limit dla waluty przechowywanej w cyfrowym portfelu. Można zatem powiedzieć, że już samo to ograniczenie pokazuje, że nowa forma pieniądza nie będzie miała wiele wspólnego z fizyczną gotówką.

Limit ma być zdaniem banku centralnego rozwiązaniem kilku problemów. Cyfrowe euro nie powinno konkurować z pieniądzem bezgotówkowym przechowywanym w bankach komercyjnych. Gdyby do tego doszło, instytucje kredytowe mogłyby stracić tanie źródło finansowania, a dodatkowo ziścić mogłaby się wizja „cyfrowego runu na bank” w razie zawirowań w sektorze bankowym. CBDC ma też współegzystować z obecnie dostępnymi instrumentami płatniczymi, a nie „wyciąć” je z rynku. Jednocześnie EBC musi brać pod uwagę szereg innych czynników – m.in. wpływ nowej formy pieniądza na płynność banków komercyjnych.
Na razie sprawie „kalibracji” limitu cyfrowego euro poświęcono sporo uwagi, ale nie ustalono jeszcze wartościowej granicy. Przedstawiciele konsumentów w konsultacjach wskazali, że zbyt niski limit będzie zniechęcać do używania tej formy rozliczeń. Pojawiła się sugestia, że parametrem branym pod rozwagę powinna być wysokość wynagrodzeń.
Cyfrowy portfel miałby samodzielnie odpowiadać funkcjom podstawowego rachunku płatniczego i mieć zbliżoną „pojemność”. Nie wszyscy konsumenci będą bowiem chcieli skorzystać z mechanizmu tzw. odwróconego wodospadu. Przypomnijmy, że to rozwiązanie bazuje na powiązaniu e-portfela z rachunkiem płatniczym. Reverse waterall oznacza, że jeśli kwota transakcji przekroczy wartość przechowywanego w portfelu cyfrowego euro (lub limit salda CBDC), brakujące środki zostaną pobrane z powiązanego rachunku.
Transakcje offline w nowej wersji
W założeniach schematu cyfrowego euro przewidziano możliwość dokonywania transakcji offline, bez połączenia z siecią i angażowania pośrednika. Do tego celu konieczne będzie użycie osobnego portfela offline (np. funkcji w aplikacji mobilnej) lub karty. Miałoby to zbliżyć, na tyle, na ile gotów jest na taki krok bank centralny, płatności e-euro do płatności gotówkowych.
W najnowszym raporcie EBC instytucja chwali się postępami w pracach nad specyfikacjami działania funkcji płatności offline opartych na bezpiecznym elemencie w urządzeniu mobilnym. Analizowane są także integracji tej funkcji z istniejącą infrastrukturą płatności w sklepach (terminale POS).
Bardziej interesująca jest jednakże wzmianka o gotowości do zmian założeń w odpowiedzi na oczekiwania użytkowników oczekujących prywatności transakcji. Wspomniane w raporcie opcje to:
- użycie scenariusza transakcji offline dla wszystkich niskokwotowych transakcji, gdzie obie strony są fizycznie obecne (płatności w POS i pomiędzy osobami fizycznymi);
- pozostawienie użytkownikom wyboru, czy chcą domyślnie korzystać z płatności offline i wprowadzenie automatycznego zasilania „portfela offline”.
Co w planie na 2025 rok?
Jeszcze w 2022 r. pojawiały się sygnały ze strony europejskich oficjeli, że cyfrowe euro może ujrzeć światło dzienne już w 2025 r. Dziś jest oczywiste, że taki termin pozostaje nierealny. Zwłaszcza że nie ma jeszcze prawnych ram emisji CBDC ani zielonego światła ze strony najważniejszych organów Unii.
Prace na e-euro mają jednak szczegółowo rozpisany harmonogram i toczyć się będą nadal. Wkrótce wybrane zostaną zapewne przedsiębiorstwa, które opracują wymagania wobec infrastrukturalnej platformy i jej niektóre komponenty dla cyfrowego pieniądza. W połowie roku poznać mamy wyniki badań i testów przeprowadzonych z udziałem konsumentów. W lipcu 2025 r. spodziewany jest z kolei raport o wynikach eksperymentów z wybranymi scenariuszami „programowalnego pieniądza”, a konkretnie tzw. płatnościami warunkowymi wyzwalanymi automatycznie przez jakieś zdarzenie.































































