Według szacunków Eurostatu w styczniu 2016 roku produkcja przemysłowa w strefie euro nieoczekiwanie wzrosła o 2,1% mdm i 2,8% rdr. A ponieważ znacząco w górę zrewidowano dane za grudzień, poziom produkcji przewyższył szczyt z lokalnego „ożywienia" w 2011 roku.


Gdy w Polsce produkcja przemysłu rośnie o niespełna 3%, to mówimy o kryzysie. Ale gdy o tyle samo wzrasta w strefie euro, to ekonomiści mówią o boomie. Po statystykach za styczeń oczekiwano wzrostu tylko (albo aż) o 1,6% mdm i 1,3% rdr.
Jeszcze większe cuda przydarzyły się w statystykach grudniowych, które zrewidowano z -1% mdm i -1,3% rdr na -0,5% mdm i -0,1% rdr. Dzięki tym modyfikacjom dane, które jeszcze miesiąc temu wyglądały wręcz fatalnie, teraz okazały się najlepsze od 8 lat.
Odsezonowany indeks mierzący wartość produkcji przemysłowej zarówno w UE jak i w strefie euro niespodziewanie przekroczył poziom 105 (gdzie 100 wyznacza średni poziom produkcji w roku 2010) i osiągnął najwyższą wartość od jesieni 2008 roku.
Jeśli wyniki dla eurolandu wydają się podejrzanie dobre, to rezultaty dla Irlandii są zupełnie z innej planety (a przynajmniej z jakiegoś szybciej rozwijającego się kontynentu). Według Eurostatu produkcja przemysłowa na Zielonej Wyspie była o 42,7% (!) wyższa niż rok wcześniej.






























































