REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Dwa gospodarcze światy w USA. Amerykanie są niezadowoleni, a Wall Street kwitnie

Krzysztof Kolany2026-04-20 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2026-04-20 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Nastroje Amerykanów mierzone przez Uniwersytet Michigan znalazły się na najniższym poziomie od lat 50-tych. Równocześnie na Wall Street trwało odbicie, a S&P500 ustanowił nowy szczyt hossy. Ta koincydencja w moim przekonaniu nie jest przypadkowa i świadczy o trwałym oderwaniu się rynków finansowych od realiów życia pracowników i konsumentów w USA.

Dwa gospodarcze światy w USA. Amerykanie są niezadowoleni, a Wall Street kwitnie
Dwa gospodarcze światy w USA. Amerykanie są niezadowoleni, a Wall Street kwitnie
fot. Tyrone Siu / /  Reuters / Forum

Wstępny kwietniowy odczyt indeksu Uniwersytetu Michigan wyniósł 47,6 pkt. To znacznie niżej od i tak już niskich 53,3 punktów z marca oraz zdecydowanie niżej od oczekiwań ekonomistów, którzy spodziewali się wyniku rzędu 52 punktów. To także najniższy odczyt w 73-letniej historii tego najstarszego miernika nastrojów konsumenckich w Stanach Zjednoczonych.

Pogorszeniu nastrojów Amerykanów trudno się dziwić, skoro średnie ceny benzyny przy dystrybutorach przekroczyły 4 USD za galon (przy obecnym kursie dolara to ok. 3,90 zł/l). A to parametr niemiernie istotny dla przeciętnego Joe Sixpacka, który swoim paliwożernym pickupem pochłania mnóstwo kilometrów dziennie. Do tego dochodzi niezachwycająca sytuacja na amerykańskim rynku pracy. Wprawdzie oficjalna stopa bezrobocia utrzymuje się na stosunkowo niskim poziomie (4,3-4,5%), ale od początku 2025 roku amerykańska gospodarka praktycznie nie generuje nowych miejsc pracy. A te, które powstają w opiece socjalnej czy medycznej, są na ogół niskopłatne i w większości obsadzane przez imigrantów.

Tak źle ponoć jeszcze nie było. A przecież nie jest tak źle…

Rekordowo niskie odczyty indeksu Uniwersytetu Michigan kontrastują z ogólnym obrazem makroekonomicznym Stanów Zjednoczonych, który wydaje się nie być aż tak zły. Tymczasem nastroje Amerykanów są gorsze, niż były zimą 2009 (kryzys finansowy i największa recesja po 1945 roku), latem 2011 (pierwsza obniżka ratingu kredytowego USA), w kwietniu 2020 (covidowy lockdown i krach na rynku pracy) czy w czerwcu 2022 (rekordowo drogie paliwa i galopująca inflacja).

Co więcej, pogarszające się morale amerykańskiego konsumenta nie jest zjawiskiem nowym. Kryzys zaufania pogłębia się w zasadzie od końcówki XX wieku i pęknięcia bańki internetowej. Z kryzysu na kryzys odczyty Michigan Sentiment spadają coraz niżej i odbijają się do coraz niższych poziomów. Klasyczny trend spadkowy.

Wakacje na giełdzie

W tym samym czasie widzimy wykresy ilustrujące, jak to gospodarka USA „odjeżdża” Europie pod względem produktu krajowego brutto i PKB per capita. Tyle że przeciętny Amerykanin zdaje się tego w ogóle nie dostrzegać! W oczy rzuca się też dywergencja pomiędzy nastrojami amerykańskich konsumentów, a zachowaniem amerykańskiego rynku akcji. Od marca 2020 roku S&P500 niemal się potroił i bije historyczne rekordy, podczas gdy wskaźnik Uniwersytetu Michigan wyznacza rekordowo niskie wartości. To zupełnie inna sytuacja niż w latach 2009-20, gdy rosnącym wycenom akcji towarzyszyła poprawa nastrojów konsumenckich w Stanach Zjednoczonych.  

Czy Amerykanie mają podstawy do takiego pesymizmu?

Gdybyśmy się zatrzymali tylko na szerokich agregatach makroekonomicznych (takich jak PKB per capita, stopa bezrobocia, sprzedaż detaliczna, dynamika płac realnych), to narzekania amerykańskiego konsumenta można by uznać za marudzenie rozpieszczonych dzieci. Tyle tylko, że najczęściej używane wskaźniki makro najprawdopodobniej kompletnie nie oddają tego, jak naprawdę żyje się „przeciętnemu Amerykaninowi”.

Zacznijmy od udziału wynagrodzeń w produkcje krajowym brutto, który w USA drastycznie maleje od przeszło pół wieku, zaś od początku XXI wieku ten trend się nasilił. Jeszcze w roku 2000 płace stanowiły 56,6% PKB. Po kryzysie finansowym i recesji wskaźnik ten w roku 2013 spadł do 52,3%. Kryzys lockdownowy i energetyczny z lat 2020-22 sprawił, że relacja ta w roku 2022 wyniosła 51,7% i była najniższa od przystąpienia Stanów Zjednoczonych do II wojny światowej.

Tymczasem przez poprzednie 25 lat relacja korporacyjnych zysków do PKB podniosła się z niespełna 5% do przeszło 12%. Można zatem zaryzykować hipotezę, że przez poprzednie ćwierć wieku dystrybucja dochodu w gospodarce Stanów Zjednoczonych przesunęła się na korzyść dużych przedsiębiorstw kosztem pracowników. A jeśli na to nałożymy rosnące nierówności dochodowe i majątkowe (prawie cały wzrost płac przypada na 10% najlepiej zarabiających Amerykanów), to niezadowolenie pozostałych 90% staje się coraz bardziej zrozumiałe.

Jak również to, że indeks S&P500 może dynamicznie rosnąć pomimo (a może nawet dzięki) coraz gorszej kondycji amerykańskiego pracownika.

Zwłaszcza że ten ostatni mierzy się nie tylko z galopującymi kosztami życia (zwłaszcza opieki medycznej, edukacji czy ubezpieczeń), ale też z absurdalnie drogimi nieruchomościami i nieprzychylnym dla pracownika rynkiem pracy. Dlatego też w badaniach Uniwersytetu Michigan od kilku lat mało kto wierzy w raportowaną przez rządowe Biuro Statystyki Pracy inflację CPI. Od 5 lat oczekiwana na następne 12 miesięcy inflacja w USA szacowana jest przez konsumentów na 3-5%. W kwietniu było to aż 4,8%. Tymczasem BLS od 3 lat nie potwierdza tych oczekiwań i podaje inflację konsumencką rzędu 2,5-3,5%. W ten oto sposób amerykański sen powoli zamienia się w amerykański koszmar.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (18)

dodaj komentarz
sterl
Nic nie kwitnie po prostu puchną balony bo i tak nie mają z czego oddać kasę.
bangladesznadwisla
Akcje mają fundusze a fundusze bogaci świata głównie arabusy i bogacze świata. Zwykły Amerykanin ma trzy kredyty od szkoły do śmierci i modli się żeby nie zachorować
raf2004
Zapomniałeś o góralach.
platfusoptymista
Jak się ma na nazwisko Kushner, jest się wiadomego pochodzenia i ma się teścia, który daje cynk o swoich decyzjach z wyprzedzeniem to można się na giełdzie huśtać. Jeśli jest się szaraczkiem i takich pleców się nie ma to lepiej siedzieć pod miedzą.
99kangurek00
Uniwersytet Michigan, czyli kolejna skrajnie zlewacczona instytucja, w której liczy się już tylko to, byś był przeciw republikanom, a potem to możesz być nawet skończonym łotrem, a i tak będziesz cacy. Na pewno bardzo obiektywni i kompetentni "badacze i naukowcy" zajmują się tym pomiarem szczęścia u Amerykanów, a próbka Uniwersytet Michigan, czyli kolejna skrajnie zlewacczona instytucja, w której liczy się już tylko to, byś był przeciw republikanom, a potem to możesz być nawet skończonym łotrem, a i tak będziesz cacy. Na pewno bardzo obiektywni i kompetentni "badacze i naukowcy" zajmują się tym pomiarem szczęścia u Amerykanów, a próbka do badań na pewno jest reprezentatywna :)
ozz198
Oto się wypowiedział badacz Uniwersytetów Wszelakich i ekspert od Zlewacczonych Instytucji. Dziękujemy za Twe oświecenie nas biednych i głupich.
samsza
To samo w Polsce, Tusk odbudowuje system nomenklatury komunistycznej, to co w Bułgarii przetrwało i czego nie mogą się tam pozbyć, system podobny do Orbana, ale tu Madziar się zbuntował, że zrobi lepszy. Ludzie się pchają do takiego korupcyjnego systemu błędnym przekonaniem, że ograli frajerów, a ogrywają siebie, bo korzysta tylko To samo w Polsce, Tusk odbudowuje system nomenklatury komunistycznej, to co w Bułgarii przetrwało i czego nie mogą się tam pozbyć, system podobny do Orbana, ale tu Madziar się zbuntował, że zrobi lepszy. Ludzie się pchają do takiego korupcyjnego systemu błędnym przekonaniem, że ograli frajerów, a ogrywają siebie, bo korzysta tylko arystokracja nomenklatury, a nie plebs.
men24a
Ślepy jesteś ?
Nie widzisz że Węgry czy Bułgaria decydują czy chcą być w strefie UE albo rosyjskiej ?
Że nie ma innej.
To po wypchaniu polski z UE to w której strefie będziemy ?
Nie pamiętasz jak 9 mln Polaków walczyło żeby z tego bagna się wydostać ?
samsza odpowiada men24a
9 mln Polaków walczyło w bagnie ?

W moim komentarzu jest nawiązanie do tezy artykułu, zadowolona finansowa elita, biedny plebs, dwa światy "w" USA, a nie o zagranicy. Czytałeś bez zrozumienia. A ten komunista co przetrwał od czasu RWPG i właśnie przegrał, to pupilek UE. Można żyć w demokracji, po prostu, a nie w
9 mln Polaków walczyło w bagnie ?

W moim komentarzu jest nawiązanie do tezy artykułu, zadowolona finansowa elita, biedny plebs, dwa światy "w" USA, a nie o zagranicy. Czytałeś bez zrozumienia. A ten komunista co przetrwał od czasu RWPG i właśnie przegrał, to pupilek UE. Można żyć w demokracji, po prostu, a nie w żadnym korupcyjnym systemie czy z Rozji, czy z Chin czy z Węgier czy z UE, nie ma znaczenia. Polecam zwykłą demokrację, tam się lepiej żyje jako obywatel, a nie sługa pod kierownictwem idola i partyjnych sędziów, bo podobno są nasi i to rzekomo lepiej. Tylko tyle, demokacja z sędziami naprawdę odseparowanymi od polityków, a nie żadne ideologie zbawiające świat.
men24a
Trump dał ludziom cła a rynkom kapitał.
W USA ponad połowa Amerykanów gra na giełdzie.
W USA mieszka najwięcej milionerów na świecie ponad 24 mln. Stany Zjednoczone skupiają aż 40% wszystkich światowych milionerów.

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Ważne linki