"Konieczne jest utrzymanie stałego wzrostu gospodarczego" - taki wniosek płynie z ubiegłotygodniowej Centralnej Konferencji Pracy Ekonomicznej (CEWC). Partia planuje, że PKB Chin w 2025 roku wzrośnie o ok. 5 proc., ale ciekawszą kwestią jest planowany deficyt w rekordowej wysokości 4 proc. PKB, co odpowiada ok. 720 mld dolarów.


Chińska gospodarka mierzy się z licznymi problemami - PKB nie może ciągle rosnąć po 7-8 proc., jak miało to miejsce jeszcze dekadę temu. Państwowe media podsumowujące zamkniętą sesję CEWC stwierdziły, że "konieczne jest utrzymanie stałego wzrostu gospodarczego", zwiększenie deficytu budżetowego i wyemitowanie większej ilości długu publicznego w przyszłym roku, nie podając jednak konkretnych liczb.
Jak informuje Reuters, jeśli chodzi o wzrost PKB, to celem na przyszły rok jest 5 proc. Co ważne, planowany deficyt budżetowy ma wzrosnąć do rekordowego poziomu 4 proc. PKB i wynieść ok. 720 mld dolarów. Silniejszy impuls fiskalny planowany na przyszły rok stanowi część przygotowań Chin do przeciwdziałania skutkom spodziewanego wzrostu amerykańskich taryf celnych na chiński import, gdy Donald Trump powróci do Białego Domu w styczniu - odnotowuje Reuters. Na ogłoszenie oficjalnych celów przyjdzie nam poczekać do posiedzenia chińskiego parlamentu w marcu 2025 roku.
Chińska gospodarka mierzy się od kilku kwartałów z potężnym kryzysem na rynku nieruchomości, wysokim zadłużeniem samorządów lokalnych i słabym popytem konsumenckim. Najnowsze dane wskazują, ze produkcja przemysłowa w Chinach wzrosła o 5,4 proc. w listopadzie rok do roku, w porównaniu z 5,3 proc. tempem odnotowanym w październiku. Jednak sprzedaż detaliczna - wskaźnik konsumpcji - wzrosła zaledwie o 3,3 proc. w zeszłym miesiącu, w porównaniu z 4,8 proc. wzrostu w październiku. To wynik gorszy od przewidywań - analitycy obstawiali 4,6 proc. wzrostu.
Chińczyków od zamożności dzielą "trzy wysokie góry". Kryzys rynku nieruchomości bije w nich najmocniej
Kryzys rynku nieruchomości w Chinach w ograniczonym stopniu wpłynie na światową gospodarkę. Większym wyzwaniem dla świata będą nowe priorytety władz Chin - oceniają analitycy OSW w specjalnym raporcie.
Pekin ma czego się obawiać w przyszłym roku. Donald Trump zapowiedział już wprowadzenie ceł na chiński import do USA w wysokości 60 proc. Obecnie Chiny sprzedają Stanom Zjednoczonym towary warte ponad 400 miliardów dolarów rocznie. Wielu producentów przenosi produkcję za granicę, aby uniknąć ceł. Eksporterzy twierdzą, że cła jeszcze bardziej zmniejszą zyski, szkodząc miejscom pracy, inwestycjom i wzrostowi gospodarczemu. Analitycy twierdzą, że pogłębią one również nadwyżkę mocy produkcyjnych w przemyśle chińskim i presję deflacyjną - ostrzega Reuters.

Oprac. JM
































































