REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Chińskie nadzieje rosyjskiej energetyki

2014-06-15 07:52
publikacja
2014-06-15 07:52
Chińskie nadzieje rosyjskiej energetyki
Chińskie nadzieje rosyjskiej energetyki

W obliczu kryzysu ukraińskiego Gazprom potrzebował znaczącego sukcesu ekonomicznego i propagandowego, który udowodniłby Komisji Europejskiej, że koncern nadal jest graczem niemożliwym do zlekceważenia. Idealnie taką rolę spełniałaby finalizacja trwających 10 lat rozmów na temat sprzedaży gazu ziemnego Chinom. Mimo że jeszcze 21 maja wydawało się, że strony znowu nie dojdą do porozumienia, ostatecznie wspieranym osobiście przez Władimira Putina negocjatorom udało się doprowadzić do podpisania porozumienia z państwowym koncernem CNPC.

W świat poszedł czytelny komunikat, że Rosja nie potrzebuje zachodnich rynków, aby znaleźć zbyt dla swoich surowców energetycznych. Czy jednak pekiński kontrakt będzie miał tak zbawienny wpływ na gospodarkę, jak chciałby tego Kreml?

Chiny są cierpliwe

Chińczycy nie palili się do ostatecznych rozstrzygnięć, ponieważ bez względu na przyjęcie oferty Gazpromu, ich system dostaw był dobrze zdywersyfikowany. Państwo Środka sprowadza błękitne paliwo po atrakcyjnej cenie 250 dolarów za metr sześcienny z Turkmenistanu. W październiku 2013 r. ruszył również gazociąg z Birmy. Jest także otwarte na sprowadzanie skroplonego surowca z innych krajów regionu Azji i Pacyfiku, np. Australii, ewentualnie z Afryki. Bardziej zdeterminowana do podjęcia współpracy była strona rosyjska. Oprócz powodów wymienionych na wstępie, za przyspieszeniem przemawiała rola koła zamachowego rozwoju gospodarki na Dalekim Wschodzie, którą Kreml przeznaczył planowanemu rurociągowi Siła Syberii. Koszt realizacji projektu ma wynieść 80-90 mld USD, czyli więcej niż budowa Nord Stream i South Stream razem wzięte.

Rosjanie kusili Chińczyków udziałami w terminalu LNG we Władywostoku, z którego mieliby sprowadzać 6 mln ton gazu rocznie w cenie 512 USD za 1000 m3 (taką samą ofertę otrzymała Japonia). Pekin jednak jest świadomy opóźnień w oddaniu inwestycji do użytku (prawdopodobnie dojdzie do niego dopiero w 2020 r.), dlatego propozycja trafiła w próżnię. Premier Dmitrij Miedwiediew kusił Azjatów akcjami ekonomicznego giganta Rosnieft, zaś sam Putin - za pośrednictwem prezesa tego koncernu Igora Sieczina - zwolnieniem przeznaczonego na eksport gazu z podatków, co uatrakcyjniłoby jego cenę. Informacje o fiasku rozmów 21 maja spowodowały spadek wartości akcji Gazpromu o 1,74 proc.

Wakacje na giełdzie

Czysto polityczne korzyści

Podstawową kość niezgody w negocjacjach stanowił sposób obliczania ceny, która miała być zawarta w kontrakcie. Chiny domagały się oparcia jej na indeksie amerykańskiej gazowej giełdy Henry Hub. Zasadę tę zawarto m.in. w ich umowie z Turkmenistanem. Moskwa optowała za bazowaniem na bieżącej wartości ropy naftowej, która w związku z niskim kursem dolara i utrzymującym się kryzysem politycznym w Libii pozostaje droga, gdy błękitne paliwo w obliczu rewolucji łupkowej tanieje. W tym wypadku nie chodzi jednak wyłącznie o korzyści ekonomiczne. Wykorzystanie indeksu cen ropy sprzyja politycznym manipulacjom - uzależnianiu obniżek ustalonych sum od tego, czy dojdzie do ustępstw na innych polach, np. rabatu dla Ukrainy za stacjonowanie Floty Czarnomorskiej.

Ostatecznie Chiny zobowiązały się do corocznego zakupu 38 mld m3 gazu ziemnego przez 30 lat, począwszy od 2018 r. To prawie dwa razy mniej niż wolumen surowca, który według wstępnych rosyjskich zapowiedzi miała pomieścić Siła Syberii. Gdyby jednak nawet co roku nad Jangcy trafiało 61 mld m3 paliwa, jest to mniej niż wynosi całkowita wysokość eksportu rosyjskiego gazu na Stary Kontynent. Cała transakcja miała opiewać na 400 miliardów w amerykańskiej walucie. O ustalonej cenie metra sześciennego wiadomo tylko tyle, że wynosi ona więcej niż 350 USD. Taki był minimalny postulat Gazpromu, ponieważ średnia cena, biorąc pod uwagę kontrakty zawarte z państwami Europy, wynosi 385 USD.

Ważne niuanse

Azjaci przyjęli na siebie jedynie wynoszące 20 mld USD koszty budowy odcinka rurociągu na terenie Chin. Prace na terenie Rosji pochłoną 55 mld USD, czyli więcej niż wyniesie budowa South Streamu. Część tej sumy ma sfinansować zaciągnięta w Pekinie pożyczka, co może stanowić element nacisku na Kreml, jeżeli Chińczycy uznają, że gaz z północy nie jest im potrzebny. Nawet jeżeli zdecydują się oni wywiązać z umowy, płynące z kontraktu zagrożenie dla europejskich dostaw stoi pod znakiem zapytania, ponieważ surowiec dostarczany na nasz kontynent płynie z Zachodniej Syberii, zaś Państwo Środka będzie zaopatrywane ze złóż Kowykta i Czajadinsk we wschodniej części tego regionu. Rosja zapowiada rozmowy dotyczące budowy korytarza łączącego dwa ośrodki wydobycia, jednak przekonywanie Chin o potrzebie jego powstania może potrwać kolejną dekadę

Należy jednak pamiętać, że sektor gazowy Rosji w 2014 r. to nie tylko Gazprom. Dwa dni przed wizytą w Pekinie Władimira Putina, CNPC podpisał dwudziestoletni kontrakt z koncernem Novatek na coroczne sprowadzanie trzech milionów ton skroplonego surowca z Półwyspu Jamalskiego. Chińczycy zgodzili się od ostatniego kwartału bieżącego roku brać udział, m.in. wraz z Totalem, w finansowaniu budowy tamtejszego terminala LNG. Można więc powiedzieć, że nowa kremlowska polityka dywersyfikacji podmiotów zajmujących się eksportem zasobów energetycznych procentuje. Przypomnijmy, że chińskie fundusze mogą również pomóc w przyspieszeniu sprzedaży jamalskiego gazu Novateku na polskim rynku, o co od jakiegoś czasu zabiega szef firmy, wypróbowany współpracownik Putina - Giennadij Timczenko. Możliwe, że niebawem CNPC podpisze podobną umowę z trzecim ważnym graczem rosyjskiej energetyki - Rosnieftią.

Między wierszami

Jak można się było spodziewać, rosyjska propaganda będzie próbowała przedstawiać porozumienie z Chinami jako kontrakt stulecia i zasadnicze przewartościowanie w polityce gospodarczej. Dyrektor Gazpromu Aleksiej Miller w wywiadzie dla "Głosu Rosji" określił je jako "historyczną porażkę" Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, które straciły szansę zaopatrywania się z syberyjskich złóż, mimo że rosyjska infrastruktura przesyłowa "tradycyjnie skierowana jest na zachód". Zdaniem oligarchy, Stary Kontynent sprowadził na siebie kłopoty, ponieważ pozyskiwanie gazu łupkowego w przyszłości okaże się niedopuszczalne ze względów ekologicznych.

Majowe porozumienie niezaprzeczalnie pomogło więc Moskwie w podtrzymywaniu energetycznej narracji, którą karmi się zachodnią opinię publiczną od lat. Nie zlikwidowało jednak zależności wschodniego mocarstwa od europejskich klientów. W tym samym czasie, co finisz pekińskich negocjacji, miały bowiem miejsce kolejne dyplomatyczne zabiegi na rzecz uczynienia wyjątku od unijnego prawa energetycznego poprzez zezwolenie Gazpromowi na korzystanie z całej przepustowości rurociągu OPAL, stanowiącego odnogę Nord Streamu. Jak wynika z powyższych danych, temat ten nie ma nic wspólnego z pomysłami na Siłę Syberii, jednak mając na uwadze odejście asertywnego Guenthera Oettingera z funkcji komisarza ds. energii i tradycje rosyjskiego lobbingu w Brukseli, można się obawiać, że odmieniana przez wszystkie przypadki kwota 400 mld USd przesłoni decydentom zdrowy rozsądek.

Byłoby dobrze, gdyby zachodni analitycy przyjrzeli się szczegółom umowy CNBC z Gazpromem i nauczyli się trzymać w szachu swoich partnerów tak, jak Chińczycy. Wraz z rozwojem technologii LNG i pozyskiwania gazu łupkowego, okazji ku temu będzie przybywać. Czy za postępem będzie podążać polityczny konsensus, to już odrębna kwestia.

Kordian Kuczma

Autor jest doktorantem nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN/Collegium Civitas

Źródło:Informacja prasowa
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~EWA44
ZARABIAJ PRZEZ INTERNET TAK JAK JA ZAPRASZAM http://learnmoneystrategy.com/Ewa
~MacGawer
Za dużo propagandy, a za mało ekonomii jest w komentarzu observera. Nie wiem w jaki sposób sprzedawanie nowemu odbiorcy po niższej cenie ma się opłacać? Nie wiem jak budowa infrastruktury po to, by stara stała nieczynna ma rozhulać gospodarkę? A LNG z Kataru to jeden z wielu sukcesów naszego szemranego rządu, ujawnione taśmy to Za dużo propagandy, a za mało ekonomii jest w komentarzu observera. Nie wiem w jaki sposób sprzedawanie nowemu odbiorcy po niższej cenie ma się opłacać? Nie wiem jak budowa infrastruktury po to, by stara stała nieczynna ma rozhulać gospodarkę? A LNG z Kataru to jeden z wielu sukcesów naszego szemranego rządu, ujawnione taśmy to tylko część prawdy o kulisach wladzy. Podejrzewam, że najciekawsze kawałki dot. ministra Grada (odpowiedzialny za Katar) nigdy nie wyjdą na światło dzienne. Tak samo z informacjami o Pawlaku odpowiedzialnym za negocjacje z Gazpromem (np. chęć płacenia najwyższej ceny za gaz aż do 2045r!). Jednak w/w to nic w porównaniu z bizatyjskim stylem polityki naszego sąsiada...
~observer
Za dużo tu propagandy za mało czystej, chłodnej ekonomii. Rosjanom zależało na dywersyfikacji odbiorców a Chińczykom z podobnych względów na dywersyfikacji dostawców. Nietrudno sobie wyobrazić zaognienie sytuacji na linii Japonia - Chiny i w konsekwencji uruchomienie przez Amerykanów nacisków na sojuszników żeby odciąć Chiny od dostaw Za dużo tu propagandy za mało czystej, chłodnej ekonomii. Rosjanom zależało na dywersyfikacji odbiorców a Chińczykom z podobnych względów na dywersyfikacji dostawców. Nietrudno sobie wyobrazić zaognienie sytuacji na linii Japonia - Chiny i w konsekwencji uruchomienie przez Amerykanów nacisków na sojuszników żeby odciąć Chiny od dostaw energii. Teraz będzie trudniej. Cena jaka wynegocjowali Rosjanie jest dobra. Kontrakt wiąże się z budową gazociągów co rozhula rosyjska gospodarkę, PKB wzrośnie, a w końcu skoro opłacało się budować Nord-Stream po dnie Bałtyku to tym bardziej Siłę Syberii. Dodatkowo środki na budowę mają pochodzić z rosyjskich rezerw walutowych wynoszących 500 miliardów dolarów. Lepiej uruchomić te środki póki dolar jest jeszcze coś warty niżby miały się zdewaluować. Chiny będą miały tani gaz, Rosja rynek zbytu a mocarstwo Polskie LNG z Kataru. To jest mądrość polskich polityków. Przez tą mądrość powstał Nord Stream i przez ta mądrość Rosja ciągle wprowadza jakieś utrudnienia handlowe. Przez ta mądrość kraj wtopi też 4 mld dolarów w Możejki. Nie dość że marny styl tej naszej polityki to jeszcze kompletna nieskuteczność. Nie dziwię się więc frustracji.
~Pan_twojego_Pana
Stany nie muszą odcinać Chin od dostaw energii bo efekt był by mizerny a koszty ogromne, taniej by było wprowadzić bariery w handlu co w połączeniu z podobną polityką UE w krótkim czasie zamieniło by Chiny w drugą Koreę Północną! Ten kontrakt nie rozkręci Rosyjskiej gospodarki bo nie ma w nim nic co miało by to uczynić. Rosyjski Stany nie muszą odcinać Chin od dostaw energii bo efekt był by mizerny a koszty ogromne, taniej by było wprowadzić bariery w handlu co w połączeniu z podobną polityką UE w krótkim czasie zamieniło by Chiny w drugą Koreę Północną! Ten kontrakt nie rozkręci Rosyjskiej gospodarki bo nie ma w nim nic co miało by to uczynić. Rosyjski gaz jest droższy od tego który jest w USA a to oznacza że najdalej za kilka lat Europa będzie miała tańszy gaz z USA a Rosjanie będą mieli... no właśnie... problem jak tanio ograniczyć wydobycie i wyjść z tego chociaż na zero! Polacy też niedługo będą mieli gaz z USA, bo kontrakt z Katarem jest w sporej części kontraktem opcyjnym!
~ZNAWCA
.... I JEDEN WNIOSEK Z TEGO WYPLYWA ZE WSZYSCY SA PODLACZENI DO RURY PUTINA!!!!!

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki