Ostatnie dane z chińskiej gospodarki były mocnym zaskoczeniem. Spowolnienie drugiej gospodarki świata nie jest zaskoczeniem, lecz skala hamowania przekroczyła nawet pesymistyczne oczekiwania.
Silny spadek obrotów handlowych świadczy o pęczniejących problemach nie tylko Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych, lecz również Państwa Środka. Ponadto wczoraj mocno zawiodły dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej.
Tym samym spowolnienie ma charakter globalny. Taka sytuacja rodzi niepokój na rynkach, co ma szybkie przełożenie na spadek apetytu na ryzyko. Tym samym na wartości traci złoty.
Przed 15.00 złoty tracił do wszystkich najważniejszych walut. Za euro płacono ponad 4,09 złotego a za franka szwajcarskiego powyżej 3,40 złotego. Dolar kosztował niemal 3,34 złotego a funt brytyjski ponad 5,20 złotego.
Pewnym ostrzeżeniem jest zachowanie polskiego rynku długu. Od początku roku rentowność polskich obligacji malała, aby na początku sierpnia spaść do najniższego poziomu od sześciu lat. Jednak od tej pory rentowność papierów rośnie. Dzisiaj po raz pierwszy od lipca rentowność obligacji zagościła powyżej 5 proc.
Taki ruch cen może mieć charakter korekty ostatnich wzrostów notowań polskich obligacji. Sytuacja fundamentalna nie uległa zmianie. Spowolnienie polskiej gospodarki jest oczekiwane od dość dawna, a na europejskim rynku długu nie przybyło papierów dobrej jakości, które mogłyby konkurować z polskim długiem.
Notowaniom polskich obligacji zaszkodził ponadto Moody’s. Agencja najpierw pozytywnie oceniła sytuację na polskim rynku długu, aby następnie rozwiać nadzieję na podniesienie ratingu oraz wskazać na problemy gospodarcze naszego kraju. Korekta na rynku obligacji oraz złotego powinna mieć jednak charakter przejściowy.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl






























































