Wydaje się, że kończący się właśnie rok jest okresem triumfu chińskiej gospodarki. Wzrost gospodarczy pozwolił Państwu Środka na zajęcie drugiego miejsca na świecie pod względem wielkości produktu krajowego brutto. Chiński eksport wciąż jest bezkonkurencyjny na światowych rynkach. Tylko w listopadzie zwiększył się o 35 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Jednocześnie Chińczycy stają się bardziej zamożni. Coraz chętniej kupują zagraniczne towary, czego dowodem jest rekordowy wzrost importu wynoszący 38 proc. rdr.
Jednak chiński sukces ma swoją ciemną stronę. Ekspansja eksportu Państwa Środka była możliwa dzięki protekcjonistycznej polityce Ludowego Banku Chin, który nie dopuszczał do umocnienia juana. Pozwoliło to chińskim produktom na zachowanie znakomitej konkurencyjności cenowej. W ten sposób wspierano przedsiębiorstwa sprzedające za granicę i dotowano wzrost gospodarczy. Dopiero w drugiej połowie obecnego roku chińskie władze monetarne zaakceptowały umocnienie juana.
Kurs USD/CNY w latach 2009-2010

Źródło: Ludowy Bank Chin
W dodatku LBC prowadził szalenie luźną politykę monetarną. Tylko w listopadzie udzielono kredytów o wartości 564 mld jenów, co odpowiada około 84,7 mld dolarów. Tani kredyt był przeznaczony na inwestycje w sektorze nieruchomości oraz rozwój innych branż. Wszystkie te zabiegi prowadziły do nieustannego wzrostu podaży pieniądza.
Podaż pieniądza M2 w Chinach i Stanach Zjednoczonych w latach 2009-2010 (dane w miliardach dolarów)

Źródło: Ludowy Bank Chin, Rezerwa Federalna
W drugiej połowie 2009 roku ilość chińskiej waluty wyrażona w dolarach przekroczyła zasoby pieniężne w Stanów Zjednoczonych. Szalejący przyrost ilości pieniądza zawsze prowadzi do wystąpienia boomu gospodarczego i powstawania baniek spekulacyjnych. W Chinach najczęściej mówi się o powstaniu spekulacyjnego bąbla na rynku nieruchomości. Konsekwencją takiego modelu rozwoju jest poważny kryzys gospodarczy, który poprzedzany jest wybuchem inflacji.
Inflacja CPI w Chinach w 2010 roku

Źródło: Ludowy Bank Chin
Chińskie władze dostrzegają problem nadmiernego wzrostu cen. Wydaje się jednak, że już jest za późno, aby zatrzymać procesy inflacyjne. Nowy pieniądz wpompowany w gospodarkę powoli będzie przechodził przez wszystkie sektory gospodarki, prowadząc ostatecznie do wybuchu poważnej inflacji. W piątek LBC kolejny raz w ostatnim czasie podniósł stopę rezerw obowiązkowych. Obecnie wynosi ona 19 proc. Jednak ograniczenie podaży kredytu nie jest już w stanie zatrzymać procesów inflacyjnych.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl
Zobacz też:
» Co dalej z chińskim rynkiem nieruchomości?
» Polscy kredytobiorcy z radością powitają euro
» Czy Bazylea jest potrzebna bankom?
» Co dalej z chińskim rynkiem nieruchomości?
» Polscy kredytobiorcy z radością powitają euro
» Czy Bazylea jest potrzebna bankom?



























































