Wszystko z powodu ostrzeżenia włoskiej firmy Eni, która poinformowała, że nie może zagwarantować dostaw 200 tys. baryłek dziennie ropy z nigeryjskiego terminalu Brass River. W ubiegłym tygodniu rebelianci zaatakowali rurociąg dostarczający ropę do tego terminalu. Dodatkowo analityk reprezentujący Biuro Wywiadu Marynarki USA poinformował, że Nigeria nie jest już zdolna zapewnić bezpieczeństwa na terenach, gdzie wydobywa się ropę.
W rezultacie cena ropy crude wzrosła w czwartek o ponad 2 dolary do poziomu 63,91 dolarów za baryłkę. Cena ropy brent w Londynie wzrosła o 1,77 dolara do 63,27 dolarów za baryłkę.
Nieciekawe wiadomości miał także do przekazania Exxon Mobile – spółka poinformowała, że w maju będzie musiała zamknąć zakład odpowiadający za produkcję benzyny w swojej największej rafinerii w USA, która przetwarza 564 tys. baryłek dziennie. Przerwa w działaniu zakładu ma charakter rutynowy. Choć wiadomość dotyczy maja, inwestorzy z niepokojem przyjmują każdą zapowiedź uszczerbku w dostawach paliw.
Inwestorzy pamiętali także jeszcze o danych ze środy, które pokazały pierwszą od sześciu tygodni zniżkę w zapasach ropy naftowej w USA. Spadek zapasów o 1,3 mln baryłek był niespodzianką dla inwestorów.
M.D.
Na podstawie: Reuters






























































