Premier Donald Tusk poinformował w piątek, że efekty zapowiedzianych przez MZ zmian w ochronie zdrowia mają być widoczne we wrześniu. Takie zadanie wyznaczyłem resortowi - powiedział szef rządu. Dodał, że ustawy zawierające konkretne rozwiązania w tej sprawie będą gotowe w „najbliższym czasie”.


Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła w środę pakiet zmian, jakie mają zostać wdrożone w ochronie zdrowia. To między innymi limit płacowy dla pracowników tego sektora do 240 zł brutto za godzinę, zakaz zawierania umów przez szpitale z tzw. spółkami, obowiązek pracy medyków na co najmniej pół etatu w jednym miejscu czy stworzenie centralnej e-kolejki. Plany MZ to odpowiedź na ultimatum postawione w ub. tygodniu przez premiera. Na skutek nieprawidłowości w ochronie zdrowia ujawnianych w ostatnim czasie Donald Tusk powiedział w ubiegły piątek, że czeka do wtorku na konkretne rekomendacje MZ i NFZ pod groźbą „decyzji personalnych”.
Podczas konferencji prasowej w piątek szef rządu ocenił, że ograniczenie godzin pracy medyków, a także proponowane przez minister zdrowia limity zarobków „nie są restrykcyjne".
- Wszyscy uznajemy, że polscy lekarze powinni dobrze zarabiać, więc to jest 76 tys. zł maksimum na dwóch etatach. Tak proponujemy: 76 tys. zł miesięcznie - przy stawce 240 za godzinę. To jest absolutnie europejski top, więc chyba nie ma powodu do narzekania. Przynajmniej unikniemy tych absurdalnych kominów, tych wielomilionowych zarobków, które budzą tak dużo emocji - powiedział szef rządu.
Tusk zaznaczył, że propozycje szefowej MZ będą zapisane w postaci rozporządzeń i ustaw.

- One będą w najbliższym czasie gotowe. I tutaj liczę na pełną współpracę w parlamencie wszystkich sił i także prezydenta. To jest w interesie i pacjentów, i całego systemu wskazał premier.
Zaznaczył, że pierwsze efekty mają być widoczne we wrześniu. Taki termin premier wyznaczył minister zdrowia.
Czarzasty o ochronie zdrowia: Trzeba to naprawić, bo przegramy wybory
Koalicja rządząca nie wszystko robi dobrze, i akurat temat ochrony zdrowia schrzaniła; musimy to naprawić, bo inaczej przegramy wybory - podkreślił w piątek marszałek Sejmu, lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty. Jego zdaniem, propozycje zmian zostały przedstawione zbyt późno. Trzeba się za to wziąć - dodał.
Marszałek Sejmu został w piątek w TVN24 zapytany o przedstawione przez resort zdrowie propozycje uzdrowienia sytuacji w ochronie zdrowia oraz o apel liderki Polski 2050, ministry funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz o „systemowe zmiany” w ochronie zdrowia.
Pytany, czy jego zdaniem takie radykalne zmiany są wykonalne do końca kadencji, Czarzasty odparł, że nie wie. - Ale wiem, że ministra zdrowia (Jolanta Sobierańska-Grenda) poszła w tej chwili w dobrym kierunku - ocenił.
- My jako Lewica (...) w ramach koalicji powiedzieliśmy tak: jesteśmy w stanie poprzeć każde, nawet najbardziej radykalne rozwiązania, zarówno w sprawach instytucji, jak i sprawach kadrowych - podkreślił marszałek. Jak dodał, jego ugrupowanie opowiadało się już od kilku miesięcy za wprowadzeniem maksymalnych wynagrodzeń dla lekarzy, wprowadzeniem sztywniejszych zasad podziału środków z NFZ czy uregulowaniem relacji między praktyką lekarską prywatną i publiczną.
Odnosząc się do zapowiedzi ministry zdrowia z ostatniego tygodnia, Czarzasty stwierdził, że nastąpiło to za późno. - Powinniśmy to zrobić wcześniej. Powinniśmy się za to wziąć, bo jeśli tego nie zrobimy, to przegramy wybory - podkreślił.
- Żeby była jasność: jestem w ramach koalicji 15 października. To jest koalicja, w którą wierzę, ale to jest koalicja, która nie wszystko robi dobrze i ten temat akurat schrzaniła. W związku z tym musimy to naprawić, więc trzeba w tej chwili dawać pomysły, pomagać, a nie zabierać krzesło spod tyłka - bo to jest koalicja, w którą wierzę - oświadczył Czarzasty.
(PAP)




























































