Zdaniem analityków jest wiele czynników które sprawiają, że ropa naftowa jest tak droga. Popyt rośnie najszybciej od 24 lat, a sytuacja na Bliskim Wschodzie sprawia, że stabilność dostaw ropy jest zagrożona, szczególnie dotyczy to Iraku gdzie kolejne ataki na infrastrukturę ograniczają eksport z tego kraju. Dodatkową niepewność wprowadza upadek rosyjskiego giganta paliwowego Jukosu i zbliżające się wybory w Wenezueli. Kolejnym czynnikiem sprzyjającym wzrostowi cen surowca była seria strajków pracowników przemysłu wydobywczego od Norwegii po Nigerię.
Podczas wczorajszych notowań cena ropy crude w Nowym Jorku wzrosła do poziomu 41,90 dolara za baryłkę, a na zamknięciu wynosiła 41,63 dolara za baryłkę. Zdaniem analityka Kevina Kerra jeśli okaże się że poziom zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych spadł możemy spodziewać się ceny ropy na poziomie 43-44,5 dolara. Wzrost popytu na ropę wynika z gwałtownie rosnącego zapotrzebowania w Stanach Zjednoczonych i Chinach, dodatkowo w okresie letnim wzrasta zapotrzebowanie na paliwa w USA.
OPEC stara się obniżyć kurs ropy, gdyż tak wysokie notowania surowca mogą negatywnie wpływać na sprzedaż i od 1 sierpnia kwoty wydobycia kartelu wzrosną o 500 tys. do 26 mln baryłek dziennie. Jednak eksperci uważają, że OPEC doszedł do granic możliwości produkcyjnych .
W opinii większości ekspertów każda kolejna negatywna informacja może sprawić, że cena ropy naftowej przekroczy rekordowy poziom 42,45 dolarów za baryłkę osiągnięty 1 czerwca po atakach terrorystycznych w Arabii Saudyjskiej
Oprac. MC
Na podst. CBS MarketWatch, Reuters




























































