Sześciu cywilów zginęło, a pięciu odniosło poważne obrażenia w dwóch strzelaninach, do których doszło w poniedziałek w Kolumbii. Wstępne wyniki śledztwa wskazują, że sprawcami są bojówkarze, którzy w przeszłości należeli do lewicowej organizacji paramilitarnej Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii (FARC).


Kolumbijska policja potwierdziła w poniedziałek śmierć trzech osób w wieku 26-28 lat na dyskotece w miejscowości Toribio na południowym zachodzie kraju, gdzie uzbrojeni napastnicy otworzyli ogień do zgromadzonej młodzieży.
Wstępne wnioski ze śledztwa wskazują, że za aktem terroru, w którym ciężko rannych zostało pięć osób, mogą stać byli bojownicy FARC. Założona w 1964 roku FARC znajdowała się na liście organizacji terrorystycznych w USA i Europie.
Do innej masakry ludności cywilnej doszło w poniedziałek w mieście Acevedo, na południowym zachodzie Kolumbii, gdzie domniemani bojownicy partyzantki powiązanej w przeszłości z FARC zabili trzech mężczyzn.
Według ustaleń rozgłośni Blu Rado wśród ofiar są członkowie rodzin urzędników samorządowych. Pozostawione w miejscu strzelaniny ulotki wskazują, że zbrodni dokonali byli członkowie lewicowej partyzantki.

Wprawdzie w 2016 r. FARC po zakończonych porozumieniem negocjacjach pokojowych z rządem Kolumbii przeobraziły się w partię polityczną, ale część jej byłych członków, wchodzących w skład tzw. Centralnego Dowództwa (EMC), nie złożyła broni.
Pomimo prowadzonych od kilkunastu miesięcy negocjacji z byłymi partyzantami FARC w sprawie zawieszenia broni w kwietniu br. rozmowy zostały przerwane z powodu licznych ataków lewicowych bojowników na posterunki kolumbijskiej policji, koszary wojskowe oraz ludność cywilną. (PAP)
zat/ san/





























































