Władze Bułgarii zdecydowały się zawiesić prace nad gazociągiem South Stream. Zastrzeżenia do jego budowy ma Komisja Europejska.



O decyzji rządu w Sofii na oficjalnej stronie internetowej poinformował minister ds. gospodarki i energetyki Wasyl Sztonow. Wszelkie prace związane z projektem zostały zatrzymane, ponieważ nie spełniały wymogów stawianych przez Komisję Europejską.
Jeszcze kilka dni temu ten sam polityk oświadczał, że wierzy w powodzenie budowy gazociągu. - South Stream jest projektem, w który wierzymy wszyscy - zarówno Bułgaria, jak i Rosja oraz Europa. Byłoby bardzo dobrze, gdyby został zrealizowany – mówił Sztonow.,
W przedostatnim dniu swojej pracy ustępujący bułgarski rząd wydał zezwolenie na budowę terminalu i stacji kompresorowej dla South Stream pod Warną, mimo zapewnień ówczesnego premiera Płamena Oreszarskiego, że wszelkie prace nad projektem zostały wstrzymane do czasu usunięcia zastrzeżeń KE.
W czerwcu KE uruchomiła procedurę o naruszenie unijnego prawa wobec Bułgarii. Ma to związek z wyborem inwestora bułgarskiego odcinka South Stream. Komisja uważa, że Bułgaria złamała zasady wewnętrznego rynku UE dotyczące przyznawania zamówień publicznych.
Liczący 3600 km South Stream to wspólny projekt Gazpromu i włoskiej firmy ENI, który ma zapewnić dostawy rosyjskiego gazu do Europy Środkowej i Południowej z pominięciem Ukrainy. Przepustowość South Streamu ma wynieść 63 mld m sześc. gazu rocznie. Rura ma prowadzić z Rosji przez Morze Czarne do Bułgarii, a następnie do Serbii, na Węgry, do Austrii i Słowenii. Ma to być kolejny, po Nord Stream, rurociąg omijający Ukrainę. Bułgarski, lądowy odcinek South Streamu długości 540 km, ma mieć trzy stacje kompresorowe i jedno 59-kilometrowe odgałęzienie.
Ukraina, w której interesy uderza gazociąg, gdyż przestaje ona być ważnym krajem tranzytowym dla przesyłu błękitnego paliwa do krajów UE, wielokrotnie w przeszłości apelowała do Rosji o odstąpienie od budowy South Stream.
/mz, PAP



























































