

Im bliżej wyborów, tym większa ostrożność może panować wśród graczy na GPW, a zwłaszcza tych zagranicznych - powiedział w rozmowie z PAP Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych Quercus TFI. Powodem jest rosnące ryzyko zmiany partii rządzącej w Polsce. Zdaniem Buczaka, pod największą presją znajdzie się sektor bankowy.

"Zmiana władzy w Polsce może mieć w perspektywie długoterminowej bardzo duży wpływ zarówno na giełdę jak i gospodarkę" - powiedział w rozmowie z PAP Marek Buczak.
Jego zdaniem, w ciągu ostatniego miesiąca po wyborach prezydenckich w Polsce wiele się zmieniło.
Zobacz także
"Krótkoterminowo już sam wynik wyborów prezydenckich przyczynił się do mocniejszej korekty na GPW. Z powodu rozgrzania rynku, jeszcze w maju inwestorzy oczekiwali korekty, ale nie w takiej skali w jakiej nadeszła" - ocenił.

Zdaniem Buczaka, to co się wydarzy jesienią będzie miało znaczący wpływ na notowania na GPW w Warszawie.
"Nie zdziwiłbym się, gdyby rynek w perspektywie najbliższych dwóch miesięcy się odbił, bo jest do tego potencjał" - powiedział Buczak.
"Niemniej jednak w sierpniu lub wrześniu warszawski parkiet ponownie może być pod presją ze względu na ryzyko dojścia do władzy partii o populistycznych i antyrynkowych poglądach" - dodał.
Jego zdaniem, największą presją dotknięte będą banki, które mają dużą ekspozycję na ryzyko polityczne związane z obietnicami wyborczymi.
"Na chwilę obecną najbardziej prawdopodobny scenariusz to ten, że dojdzie do zmiany rządu. Jeżeli powstałaby koalicja PiS-Kukiz, to pewnie niekorzystne zmiany w systemie bankowym zostałyby dokonane w pierwszej kolejności (podatek bankowy, pomoc "frankowiczom"), co powinno się przyczynić do słabości notowań banków, a więc i całego indeksu WIG20" - ocenił Marek Buczak.
"Niepewność objęłaby większość spółek ze Skarbu Państwa, co może mieć negatywny wpływ na indeks blue chips" - dodał.
Buczak wskazał, że do trwalszego trendu wzrostowego na GPW nie dojdzie wcześniej niż po jesiennych wyborach i wygaśnięciu niepewności z nimi związanych. Zalecił też inwestowanie w segment małych i średnich spółek.
"Mniejsze spółki są w ograniczonym stopniu wyeksponowane na ryzyko polityczne, w związku z tym one będą silniejsze niż te większe, i to w nie zalecałbym inwestować" - powiedział.
"Chyba, że przyszły rząd będzie dążył do nacjonalizacji OFE. Oznaczałoby to ryzyko istotnych spadków na GPW oraz marginalizację warszawskiej giełdy" - dodał.
W ocenie Buczaka, zagraniczni inwestorzy będą w najbliższych miesiącach postrzegać Polskę jako rynek podwyższonego ryzyka.
"Nie spodziewałbym się dużego zainteresowania naszym rynkiem ze strony inwestorów zagranicznych. Ze względu na czynnik polityczny Polska teraz jest rynkiem ryzykownym. Część z inwestorów przez najbliższe miesiące będzie starała się trzymać z dala od polskich akcji" - ocenił.
Jego zdaniem, polski rynek może zachowywać się gorzej od rynków rozwiniętych.
"Patrząc na nasz region, to nad każdym krajem ciąży jakieś ryzyko polityczne. Problemy polityczne ma Rumunia, Turcja, o Rosji nie wspominając. Polska pod tym względem obecnie się nie wyróżnia, co jest pewną nowością dla inwestorów, przyzwyczajonych do względnego spokoju" - powiedział Marek Buczak.
"Dla części inwestorów rynki krajów rozwiniętych krótkoterminowo mogą wydawać się atrakcyjniejsze" - dodał.
Kryzys na Wschodzie ma ograniczony wpływ na warszawską GPW
Trwający na Ukrainie kryzys gospodarczo-polityczny ma ograniczony wpływ na nastroje panujące na warszawskiej giełdzie - ocenił Marek Buczak. Podtrzymał, że rok 2016 może przynieść falę bankructw firm ukraińskich.
Na warszawskim parkiecie notowanych jest kilkanaście ukraińskich spółek. Indeks WIG Ukraine skupia 7 z nich. Największy udział w indeksie ma Kernel (ponad 47 proc.), Astarta (ponad 31 proc.) oraz Ovostar (ponad 17 proc.). W ciągu ostatniego roku, licząc od 14 czerwca 2014 roku, indeks ten stracił ponad 14 proc. Z kolei w stosunku do poziomu z 15 stycznia 2015 roku indeks zyskał ponad 13 proc.
"Sytuacja na Ukrainie jest gorsza niż rok temu, ale ten czynnik ma ograniczony wpływ na warszawską giełdę" - powiedział w rozmowie z PAP Marek Buczak.
"Są spółki takie jak Kernel, które dały nieźle zarobić, ale są też mniejsze, które przyniosły bardzo duże straty. Obraz tego, co się dzieje, i jak podchodzą inwestorzy do tej grupy spółek - jest mieszany. Część z nich zarobiła, ale większość straciła" - dodał.
Jego zdaniem, trwający na Ukrainie kryzys finansowy mocno uderza w tamtejsze spółki.
"Można powiedzieć, że kryzys gospodarczy na Ukrainie to jest tylko jeden problem. Drugą kwestią jest kryzys bankowy - to on powoduje, że sytuacja wielu ukraińskich spółek stale się pogarsza" - ocenił.
Buczak powiedział w marcu PAP, że rok 2016 może być rokiem bankructw spółek ukraińskich.
"Podtrzymuję, że tak może się stać. Patrząc na to, co dzieje się na Wschodzie oraz mając w świadomości wysokie zadłużenie tamtejszych firm - niektóre spółki na pewno będą miały problemy" - powiedział.
"Udało im się przetrwać 2014 rok, obecny jest gorszy, ale 2016 rok będzie kumulacją bankructw i to jest zagrożenie dla inwestorów" - dodał.
W jego opinii, dla większych, silnych kapitałowo spółek może to być szansa na okazyjne przejęcia aktywów. Najbardziej bezpieczną spółką ukraińską dla inwestycji - jak ocenia - jest Kernel. Nie jest to jednak jedyna pozytywnie wyróżniająca się spółka w WIG-u Ukraina.
"Jeżeli miałbym wskazać spółkę, w którą można zainwestować to byłby to Kernel. Patrząc przez pryzmat ostatnich 12 miesięcy, to tej spółce wiedzie się najlepiej. Udowodniły to także lepsze od oczekiwań wyniki finansowe" - powiedział Marek Buczak.
"Z jednej strony spółka ta jest eksportem, wiec korzysta na osłabieniu hrywny. Z kolei z drugiej strony Kernel mocno schodził z zadłużeniem przez ostatnie dwa lata i to sprawiło, że dobrze radzi sobie w tych trudnych czasach, czego nie można powiedzieć o wielu konkurentach" - ocenił Buczak.
Jego zdaniem, w dłuższej perspektywie czasu Kernel będzie mógł wrócić do indeksu największych spółek.
"W czasie, gdy Kernel redukował zadłużenie, pozostałe spółki agresywnie inwestowały, przez co nie były przygotowane na obecny kryzys. I to jest przyczyną znaczącego pogorszenia ich kondycji" - dodał.
Drugą spółką, którą Marek Buczak wyróżnił na plus jest Ovostar.
"Co prawda spółka ta większość przychodów czerpie z rynku ukraińskiego, co niesie pewne ryzyka dla marżowości. Jest to jednak zdrowa firma, która posiada niewielkie zadłużenie i mimo pogorszenia sytuacji na rynku krajowym jej wyniki prezentują się dobrze" - powiedział Buczak.
(PAP)
sar/ asa/































































