Organizacje zrzeszające detalicznych dystrybutorów paliw płynnych apelują do kierowców, by nie kupowali paliwa na zapas. W dniu dzisiejszym w Szkocji, aby zatankować benzynę trzeba było się ustawić w co najmniej godzinnej kolejce.
W Falmouth w Kornwalii z powodu awarii systemu komputerowego czasowo zamknięto jedną ze stacji benzynowych, co kierowcy zinterpretowali jako oznakę wyczerpania zapasów. To z kolei wywołało falę panicznych zakupów w okolicy.
Według lokalnej prasy, brytyjski rząd planuje wykorzystać wojsko, aby chronić rafinerie przed negatywnymi skutkami jutrzejszych protestów. Plany zakładają też racjonowanie benzyny z pierwszeństwem dla służb mundurowych oraz pogotowia.
Organizatorzy zaplanowanego na jutro protestu apelują do kierowców, aby o godz. 6.00 rano w środę udali się pod rafinerie i zapoczątkowali akcję protestacyjną przeciw wysokiej akcyzie od paliw płynnych.
Grupa, zrzeszająca głównie pracowników firm przewozowych i farmerów, ma w planach zakorkowanie autostrady M4 ślimaczym tempem jazdy. Mówi się też o akcji w porcie Dover, możliwe, że obiektem ataku będzie także hurtowa rozdzielnia paliw w Grangemouth.
Lider grupy Andrew Spence podkreśla, iż protest może być odwołany, jeśli na rozmowy stawi się "ktoś, kto rzeczywiście umie liczyć, zna się na cenach i ma kompetencje do podejmowania decyzji wprowadzającej istotną z punktu widzenia kierowców zmianę".
Średnia cena 1 litra benzyny na Wyspach Brytyjskich wynosi około 1 funta, w czasie podobnych protestów w 2000 roku cena benzyny wynosiła średnio 80 pensów.
R.K.
Źródło: PAP


























































