NSZZ Solidarność uważa, że wprowadzona zmiana może być niezgodna z konstytucją. Co ciekawe, poparła ją Prokuratura Generalna, która przesłała do Trybunału Konstytucyjnego pismo w tej sprawie. Powody niezadowolenia są oczywiste – czasami święta wypadają w soboty, a zatem liczba wolnych od pracy dni przestała być stała, a zaczęła być zależna od kalendarza.
Przed zeszłorocznymi zmianami pracodawca miał obowiązek „oddać” pracownikom dzień wolnego za święto przypadające w dzień wolny od pracy. Zatem nawet jeżeli kalendarz był „niekorzystny”, to i tak pracownicy mogli cieszyć się stałą liczbą wolnych dni w ciągu roku. Teraz takiej możliwości nie ma.
Zdaniem Prokuratury Generalnej dzień świąteczny jest dniem wolnym od pracy, a to oznacza, że ten powinien być wolny realnie niezależnie od normalnego rozkładu czasu pracy. Co więcej, Prokuratura Generalna twierdzi, że nieuwzględnienie wpływu dnia świątecznego na wymiar czasu pracy pracownika sprawia, że święto traci swój charakter dnia ustawowo wolnego.
Zdanie PG teoretycznie jest bezstronne. Warto jednak zauważyć, że wprowadzona w zeszłym roku regulacja dotyczy każdego pracownika zatrudnionego na podstawie umowy o pracę, czyli większość pracowników szeroko rozumianego sektora budżetowego, w tym osoby zatrudnione w Prokuraturze Generalnej.
80% przeciw Trzem Królom
Po wejściu ustawy w życie liczba dni wolnych zwiększyła się do 11, tymczasem średnia unijna wynosi 9,6. Wcale nie staliśmy się przez to liderem w UE - najwięcej wolnego w Europie mają Węgrzy, Łotysze, Litwini i Estończycy – 12 dni. Najmniej, bo tylko 6 dni wolnego, jest w „świeckiej” Francji.
Wcześniej tylko w 8 krajach unijnych 6 stycznia był dniem wolnym od pracy - w Finlandii, Austrii, na Cyprze, w Grecji, Hiszpanii, na Słowacji, w Szwecji oraz we Włoszech. Dla porównania, uznawani za leniwych Grecy mają o dwa dni wolnego w roku mniej niż Polacy, Włosi i Finowie zaś o 4 dni.
W październiku zeszłego roku przeprowadziliśmy sondę z pytaniem, czy decyzja ustanowieniu święta Trzech Króli dniem wolnym była słuszna. Okazało się, że ponad 80% naszych użytkowników uznała zmianę za zbędną.
Nie dajmy się zwariować
Zeszłoroczna propozycja wprowadzenia 6 stycznia do kalendarza dni wolnych była typowym zabiegiem politycznym. Pracodawcy stawiali rzekomy opór twierdząc, że dodatkowy dzień wolny od pracy będzie łącznie kosztować biznes w Polsce ok. 1 mld zł. Zapis o tym, że znikają dni wolne za święta przypadające w sobotę, przeszedł bez echa – związki tak się skupiły na tym, by zyskać jeden dzień wolny, aż nie zauważyły, że tracą ich potencjalnie kilka.
Rząd od początku twierdził, że odebranie obowiązku oddawania dnia wolnego za święto wypadające w sobotę w zamian za Trzech Króli to kompromisowe rozwiązanie pozwalające „zachować zasadę proporcji”. Jednak wystarczy wziąć kalendarz do ręki, by stwierdzić, że Trzech Króli to nagroda pocieszenia w zamian za usunięcie bardzo niekorzystnego dla pracodawców zapisu.
O żadnej proporcji tutaj mowy nie ma. Jednak jest to rozwiązanie uczciwe, bo wcześniejszy zapis niesłusznie narażał pracodawców na dodatkowe koszty. Musiał bowiem oddać dzień wolnego w zasadzie bez żadnego uzasadnienia – święta to nie obowiązek. Pracownik równie dobrze, zamiast pójść do kościoła lub spotkać się z rodziną, mógł siedzieć w domu przed telewizorem. Co prawda pracodawcy nic do tego, jak kto świętuje, ale z drugiej strony, dlaczego ma z tego powodu ponosić dodatkowe koszty?
Walka nie ma sensu
Trudno jest powiedzieć, czy jest jakikolwiek sens „walki” związkowców. Trybunał Konstytucyjny w zasadzie może dowolnie zinterpretować ustawę – nie powinno nikogo zdziwić, jeżeli uznałby Trzech Króli za niekonstytucyjne, a „odebrane wolne za święta w soboty” za zgodne z ustawą zasadniczą. W ten sposób pracownicy mogliby stracić podwójnie. Powoływanie się na ekonomiczne aspekty również raczej nie będzie przemawiać do TK. Pracownicy znów mogliby przegrać – pytanie tylko, czy rzeczywiście przegrali?
Święto to święto i nie ma znaczenia, którego dnia wypadało. Szczególny nacisk trzeba położyć na katolicki wymiar świąt – nauka Kościoła zawsze podkreśla, że celebrowanie ważnego wydarzenia powinno mieć wymiar duchowy, a dlatego przecież nie ma znaczenia, czy odbywa się to we wtorek, sobotę czy niedzielę.
Szczególnie obnaża to hipokryzję osób, które starały się o przywrócenie Trzech Króli jako dnia wolnego. Ważne katolickie święto stało się niczym innym jak wymówką, żeby do pracy nie iść. Czy Boże Narodzenie będzie mniej świąteczne z tego powodu, że wypada w weekend? Jeżeli tak, to jest niczym innym jak świętem konsumpcji i nie ma nic wspólnego z katolicyzmem, do którego rzekomo tak jesteśmy przywiązani.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl






























































